Czy po wejściu do Unii Europejskiej nasze rolnictwo nadrobi dystans do państw zachodnich?

Czy po wejściu do Unii Europejskiej nasze rolnictwo nadrobi dystans do państw zachodnich?

Jan Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych
Po wejściu do UE nadrobienie dystansu w rolnictwie stanie się łatwiejsze, bo możliwości finansowe państwa polskiego nie pozwalają w najbliższych latach wyasygnować takich środków na wieś i rolnictwo, jakimi dysponuje Unia. Obszar do nadrobienia mamy ogromny, może nawet się okazać, że nie będziemy umieli należycie skorzystać ze środków UE. Tu ogromną rolę do odegrania ma doradztwo rolnicze, które pomoże we współfinansowaniu różnych projektów, ale także w przekonywaniu rolników, że możliwość posługiwania się unijnymi pieniędzmi nie jest tylko propagandą, lecz realną szansą na zmodernizowanie gospodarstw. Mam nadzieję, że rolnicy zostaną szybko wdrożeni w proces uczenia się, jak korzystać ze środków Unii. Żeby ich przekonać i zainteresować, należy bazować na rolniczych organizacjach branżowych i samorządzie zawodowym, tzn. na izbach rolniczych. Jeśli władze nie znajdą chłopskiego sojusznika, czyli organizacji, które pomogą w przebudowie rolnictwa, cały ten proces w Polsce może zakończyć się klęską, a nasze gospodarstwa nie będą w stanie się rozwijać ani konkurować z unijnymi.

Prof. Marek Kłodziński, dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa
Jeśli na jakiś rejon kraju zacznie się nawet rzucać pieniądze z helikopterów, to nie stanie się on przez to automatycznie bogatszy. Może być tak jak w dawnej NRD, gdzie młodzież ucieka, panują frustracja i niezadowolenie, bo ogromne dotacje nie wyzwoliły przedsiębiorczości. Potrzebna jest ciężka praca i pomysły na wyjście z biedy. U nas może być tak jak w Grecji, gdzie dotacje przejedzono, albo tak jak w Hiszpanii czy Irlandii, gdzie je wykorzystano. Nic nie będzie się działo automatycznie. Wieś powinna się zorganizować i można jej w tym pomóc. Same dopłaty bezpośrednie nie załatwią nowych miejsc pracy, nie zbudują infrastruktury. To, kiedy dogonimy innych, zależy od nas.

Prof. Stanisław Kowalczyk, ekonomista, Szkoła Główna Handlowa
Istnieje szansa, by nadgonić opóźnienie, jednak nie ma odpowiedzi, jak szybko to się uda. Zależy to od wielu czynników. Warunki unijne mogą prowadzić do biegunowej dywersyfikacji gospodarstw, coraz więcej będzie silnych, rozwojowych, ale na drugim biegunie przybędzie tych zostających w tyle. Uproszczony system dopłat dla rolników w pierwszym okresie będzie korzystniejszy dla małych i słabszych gospodarstw, bo dostaną zastrzyk finansowy, oznaczający dla wielu całkiem sporo pieniędzy. Przyśpieszenie dostrzeżemy za ok. trzy, pięć lat, kiedy nauczymy się korzystać z funduszy strukturalnych. Dopłaty bezpośrednie będą się rozkładały na gospodarstwo rolne i domowe, ale dopiero środki z funduszy strukturalnych wyraźnie wpłyną na konkurencyjność gospodarstw.

Prof. Jan Małkowski, Instytut Ekonomiki Rolnictwa
Nasza wieś i rolnictwo wejdą na drogę zmniejszania dystansu, chociaż nie można przewidzieć, jak szybko i jaki stopień zadowolenia osiągniemy. Czynniki sprzyjające skracaniu dystansu to np. unijne wymagania fitosanitarne, unowocześnienie przetwórstwa, dopłaty do produkcji rolnej oraz większe otwarcie rynku unijnego. Szybkość tych zmian będzie zależała od tempa naszego rozwoju gospodarczego. Bez odpływu ludności ze wsi i bez głębokich zmian strukturalnych w rolnictwie przyśpieszenie nie będzie możliwe. Takie zmiany w Unii przebiegały bardzo szybko, był nawet taki okres w połowie lat 80., kiedy w zachodnim rolnictwie wystąpił deficyt rąk do pracy. Ale później zaczęły przynosić owoce dopłaty bezpośrednie i polityka protekcji. Gdy państwo jest rozwinięte, rolnictwo też się rozwija. Jednak odwrotnej zależności na świecie nie ma.

Jerzy Miller, prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
Jestem optymistą. Uważam, iż polscy rolnicy są w stanie sprostać wyzwaniom i konkurencji na wspólnym rynku. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej stwarza mieszkańcom wsi warunki do szybszego rozwoju. Nadrobimy zaległości, ale proces ten wymaga nie tylko znacznych nakładów inwestycyjnych i wieloletniej systematycznej pracy, lecz również nowego spojrzenia na polską wieś. Już dzisiaj systematycznie rośnie eksport niektórych towarów rolnych do państw członkowskich UE. Otwierają się dla nas nowe perspektywy, a sprzyjać temu będzie przede wszystkim ożywienie gospodarcze na terenach wiejskich, zwiększenie różnorodności podejmowanych działań związanych nie tylko z rolnictwem i produkcją żywnościową.

Jerzy Pilarczyk, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi
Dziś rolnictwo unijne stawia sobie nowe cele, zgodne z reformą Wspólnej Polityki Rolnej. Liczą się oczywiście także efekty ekonomiczne i dochodowość, jednak instrumenty Wspólnej Polityki Rolnej będą preferować naturalne metody produkcji, a nie przemysłowe, stosowane dość powszechnie na Zachodzie. Kraje, które uprzemysłowiły rolnictwo, teraz stawiają na bardziej naturalny rozwój. Biorąc pod uwagę zapowiedzi zmian w polityce rolnej, dystans, jaki mamy do nadrobienia, nie jest taki duży. Patrząc na aktualny stan rolnictwa unijnego, ich problemy z wdrażaniem naturalnych sposobów produkcji mogą być nawet większe niż nasze. Będąc już członkami UE i wykorzystując naturalne polskie warunki, uzyskamy łatwiejszy dostęp do bogatszych konsumentów na terenie pozostałych państw Unii. A to skróci czas nadrabiania dystansu i osiągnięcia celów wspólnej polityki rolnej. Do poziomu rolnictwa uprzemysłowionego moglibyśmy dojść w roku 2010. Przy realizowaniu założeń rolnictwa zrównoważonego, bardziej naturalnego, moglibyśmy osiągnąć cel wcześniej, nawet już w 2006 r.

Wydanie: 21/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy