Czy w Polsce jest przyzwolenie na ograniczenie praw pracowniczych?

Czy w Polsce jest przyzwolenie na ograniczenie praw pracowniczych?

Joanna Kluzik-Rostkowska,
posłanka PiS, b. wiceminister pracy
Moim zdaniem, nie ma. Przy każdej propozycji ograniczenia praw pracowniczych odzywają się związki zawodowe, które zareagowałyby na to dużą polityczną awanturą. Na to nakładają się jeszcze dwa czynniki. Załóżmy, że PO jednak jakieś ograniczenie chciałaby wprowadzić, to byłoby to sprzeczne z taktyką premiera Tuska \”podobania się\” wszystkim uczestnikom sceny polityczne i niepolaryzowania jej przez opowiedzenie się po którejś ze stron, choć przecież z powodu \”miękkiego traktowania\” wszystkich kwestii spornych premier pokazuje się jako słabszy. Po drugie, najważniejszym forum rozstrzygania kwestii praw pracowniczych jest Komisja Trójstronna, jej szefem zaś jest wicepremier Pawlak. PO czuje zobowiązania wobec przedsiębiorców i działa w imieniu pracodawców, ale trudno sobie wyobrazić, że mogłyby się tutaj spotkać interesy PO i Waldemara Pawlaka, który kontroluje zachowanie komisji. Na samym końcu mamy prezydenta Kaczyńskiego, który jest specjalistą od prawa pracy i też będzie pilnował, by prawa pracownicze nie były ograniczane. Kluczowe dla rynku pracy jest PSL, minister Fedak desygnowana przez tę partię, wzmocniona przez wicepremiera Waldemara Pawlaka.

Jan Guz,
przewodniczący OPZZ
Nie ma takiego przyzwolenia. Nasze prawo i tak jest bardzo liberalne w stosunku do ustawodawstwa pracy krajów UE, gdy tymczasem są u nas za niskie wynagrodzenia, trudniejsze warunki pracy niż w innych krajach. Polskie prawo, w tym przepisy prawa pracy, daje i tak szerokie możliwości elastycznego wykorzystywania nietypowych form zatrudnienia. Dopuszcza się u nas stosowanie zróżnicowanej organizacji pracy i elastycznego czasu pracy. Są możliwe różne formy zatrudnienia: telepraca, umowy cywilno-prawne, na czas określony, na zastępstwo, o dzieło itd. Kodeks pracy dozwala ich stosowania i dlatego nie ma potrzeby wprowadzania zaostrzeń, takich jak obciążenie pracownika za porzucenie pracy, natychmiastowe zwolnienie przez pracodawcę i stosowanie innych uciążliwości. Dalsze ograniczanie uprawnień pracowniczych jest niebezpieczne, nie wiadomo, czemu to miałoby służyć. Nikt nie wyliczył skutków takiego ograniczania. Jeśli chcemy coś zmienić, najpierw podajmy wyliczenia.

Andrzej Piłat,
prezes ZG Zakładów Doskonalenia Zawodowego, b. minister pracy
Jesteśmy coraz bliżsi możliwości zaakceptowania zmian w prawie pracy, w tym nawet ograniczenia pewnych przywilejów rodem z PRL, w zamian za rozsądny system wzrostu wynagrodzeń. Nie zaakceptujemy żadnych zmian nagłych ani tym bardziej działających wstecz i odbierających ludziom ich dotychczasowe przywileje. Jednak w przypadku młodszych pracowników, którzy wchodzą na rynek pracy, zmiana warunków może być łatwiej akceptowana. Trzeba to jednak robić z przygotowaniem, w duchu porozumienia i dialogu, bez szarpaniny i tworzenia nowych ognisk konfliktów społecznych.

Andrzej Malinowski,
prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich
Odpowiem pytaniem na pytanie. A czy prawem pracowników jest nie przychodzić do pracy czy okradać pracodawców, blokować systemy transportowe, korzystać z prawa do urlopu na żądanie, wspólnego układania się z lekarzami przy wystawieniu zwolnień chorobowych? Mamy serię podobnych pytań i nie ma się co obrażać, ale czy to zgodne z prawem, by 10 narąbanych facetów robiło bałagan w Budryku i nie dopuszczało ludzi do roboty, co pociąga straty w wysokości 50 mln zł? Czy to prawo pracownicze, czy bandytyzm albo przynajmniej wykorzystywanie wszystkich nas, którzy za to zapłacą? Czy to prawo, czy złodziejstwo, że w Polsce bezczelnie wykorzystuje się renty? Na to nie ma mojej zgody jako obywatela. Trzeba się brać do roboty i iść do przodu, a nie myśleć, jak lepiej okraść nas wszystkich.

Prof. Mieczysław Kabaj,
ekonomista, polityka społeczna
Raczej wręcz przeciwnie. To kwestia równowagi interesów pracodawców i pracowników. Gdy bezrobocie było wysokie i przekraczało 3 mln osób, wszystko było możliwe. Pracodawca mógł z pracownikami robić wszystko, zgodnie z kodeksem pracy i niezgodnie. Teraz występują niedobory pracowników, zwłaszcza robotników wykwalifikowanych i techników, np. z powodu zlikwidowania około połowy szkół zawodowych (z 1,5 mln do 0,7 mln). Mamy mniej absolwentów ze średnim wykształceniem zawodowym i jednocześnie 2 mln wyjechało za granicę, a nasza gospodarka ruszyła. Dziś pracodawcy nieprowadzący polityki płac konkurencyjnych działają na swoją szkodę, bo ich pracownicy odejdą, gdy nie zaakceptują wynagrodzeń i warunków pracy. Rozszerza się więc pole wspólnych interesów i jest nowy czynnik równowagi. Pracodawcy muszą to zrozumieć i wyprzedzać sytuację. Pojawia się rynek pracownika, a nie pracodawcy, pracownicy podejmują decyzje i nie powinno się też majstrować przy kodeksie pracy.

Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 12/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy