Czy Polska kolesiostwem i nepotyzmem stoi?

Czy Polska kolesiostwem i nepotyzmem stoi?

Notował Bronisław Tumiłowicz

Elżbieta Streker-Dembińska, posłanka SLD
Jak najbardziej. W tym jesteśmy niezastąpieni. Sprawa dotyczy nie tylko tego rządu i tego czasu, ale wszystkich rządów i wszystkich okresów. Obserwuję to również w spółkach skarbu państwa i różnych instytucjach, gdzie są zatrudniani bracia, siostry i osoby zaprzyjaźnione. To już normalna praktyka. Czasem na komisjach sejmowych ktoś komuś wytknie takie postępowanie, ale sądzę, że to jest przede wszystkim rola mediów, bo przykładów mamy mnóstwo. Poseł Marek Suski wyspecjalizował się w zbieraniu tego typu informacji, kto i gdzie kogo zastąpił. Wpisuje do komputera przypadki powiązań osób na stanowiskach. I nie ma to najczęściej nic wspólnego z kwalifikacjami osoby obsadzonej, które są nieraz bardzo odległe od wykonywanej pracy. Np. PSL z tego słynie, ale pan prezes się obrusza, gdy ktoś podnosi taki temat. Cóż, nie da się ukryć, że władza deprawuje.

Marek Suski, poseł PiS
Mam zestawienie osób związanych z PO i PSL, które zasiadają w różnych radach nadzorczych, urzędach państwowych i samorządowych. To są setki nazwisk, a osoby, którym powierza się takie funkcje, nie mają najczęściej żadnych kompetencji czy wykształcenia w danym kierunku. Doszło do tego, że właściwie trudno znaleźć na intratnych stanowiskach osobę, która nie pochodzi z klucza. Zwłaszcza ta ekipa rządowa wszędzie, gdzie się da, obstawia stanowiska swoimi ludźmi i robi to od góry do dołu. Tworzy się też nowe stanowiska, by kogoś zatrudnić, np. swoją żonę, przyjaciółkę, znajomego, który finansował kampanię wyborczą. Taki jest dzień powszedni naszej polityki. Zgłaszałem podejrzenie, że ma to także konsekwencje finansowe, że w PO istnieje instrukcja finansowa, aby 10% uposażenia wpłacać na konto partii. Pytaliśmy o to, ale nie było odpowiedzi. Tylko ja zostałem ukarany przez Komisję Etyki za niewygodne pytania. Co do osób obsadzonych w okresie rządu PiS, zostały one od razu zwolnione i zastąpione przez protegowanych z Platformy. Poszczególne instytucje otrzymywały listy osób do zwolnienia i od razu propozycje, kto wchodzi na ich miejsce. Co do SLD, przypadki nepotyzmu były tutaj mniej liczne, a obecnie ta formacja jest zupełnie w odwrocie. Oczywiście w każdym państwie stanowiska są instrumentem polityki władzy, jednak niepokojące jest, że u nas obejmuje to wszystkich, od dyrektora po sprzątaczki.

Aleksander Bentkowski, adwokat, b. minister sprawiedliwości (PSL)
To zjawisko w Polsce przyjmuje rozmiary w moim przekonaniu umiarkowane, nieodbiegające zbytnio od zwyczajów w tzw. starych demokracjach. Tam nie robi się z tego wielkiego problemu. Polecanie znajomych i zaufanych osób to normalna praktyka np. w wymiarze sprawiedliwości w USA. U nas takie przypadki są niekiedy mocno nagłaśniane. Rzecz jednak w tym, aby kryteria naboru były przejrzyste i rzetelnie przestrzegane. Np. nabór na stanowiska radcowskie i w specjalności notarialnej odbywa się na zasadzie punktacji. Nieco gorzej to wygląda w obsadzie stanowisk prokuratorskich i sędziowskich, gdzie prócz punktacji wiele zależy od rozmowy kwalifikacyjnej, co może budzić kontrowersje.

Prof. Tadeusz Borkowski, etyka biznesu, socjologia
Ani tak, ani nie. To zależy, jakiej grupy dotyczy, czy członków klasy politycznej, czy korporacji zawodowych itd. Wszędzie mamy nepotyzm i kolesiostwo, ale są też tacy, którzy tak nie postępują i nie są przez to kochani przez społeczność, w której działają. Trudno też czasem ustalić, gdzie się kończy kolesiostwo, a zaczyna ocena merytoryczna zatrudnionego. Nie zawsze da się tutaj zastosować podział na czarne i białe. Dziś zmieniło się podejście etyczne do takich zjawisk, co wiąże się z przejściem z kolektywistycznego modelu do indywidualistycznego. Dla własnej kariery, dla pieniędzy łatwiej się oszukuje niż np. w II Rzeczypospolitej, choć i tam zdarzały się takie przypadki. Wtedy funkcjonował jednak jeszcze etos patriotyczny i ludzie pamiętali, że za obronę takich wartości odbierano nieraz dorobek całego życia. W naszej obecnej kulturze euroatlantyckiej znalazła zrozumienie zasada, że dbanie o swój interes indywidualny to zarazem korzyść dla interesu ogólnospołecznego. Nie zawsze to znajduje potwierdzenie w praktyce, ale dla wielu ludzi dbanie o siebie, o własny interes jest zasadą naczelną. Polska znalazła się w orbicie takiej kultury. Niektórzy uważają, że sama demokracja skłania do indywidualistycznego, a nie kolektywistycznego myślenia.

Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej
Na pewno od średniej światowej nie odbiegamy, można czasem wskazać pojedyncze przypadki kolesiostwa, ale od strony formalnej takie decyzje są jednak najczęściej w porządku. Moje doświadczenia parlamentarne nie są długie, ale jako wieloletni działacz samorządowy stwierdziłem np., że procedura konkursowa ogranicza możliwość zatrudniania kumpli i bliskich członków rodziny. Choć z drugiej strony, życie pokazuje, że mimo to takie przykłady też się pojawiają.

Wydanie: 48/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia