Czy Polska powinna jednostronnie przystąpić do strefy euro?

Czy Polska powinna jednostronnie przystąpić do strefy euro?

Włodzimierz Cimoszewicz, b. premier

Nie jestem ekonomistą, dlatego trudno mi dokonać precyzyjnej oceny z tego punktu widzenia. Jestem gorącym zwolennikiem szybkiego przyjęcia euro. Pomoże to gospodarce, ułatwi życie ludziom. Mało kto pamięta, że to mój rząd przyjął pierwszy program działań na rzecz wstąpienia do strefy euro. Zakładaliśmy w nim optymistycznie, że będzie to możliwe w 2006 r. Ale wtedy mówiono o naszym członkostwie w UE w 2000 r. Czy powinniśmy podjąć te decyzje jednostronnie? Sądzę, że nie. Nie spełniamy wciąż wszystkich kryteriów, waluta jest niestabilna, ryzyko byłoby więc ogromne. Optymalne rozwiązanie to energiczne i konsekwentne działania zmierzające do wstąpienia w normalnym trybie, chyba że w Unii pojawiłaby się gotowość do niestandardowych rozwiązań. Kilka dni temu było sporo szumu wokół nieoficjalnego raportu MFW zalecającego „drogę na skróty”. Został jednak natychmiast skrytykowany w Unii. Tak więc nie robiłbym sobie złudzeń. Ważne jest, żeby rozmowa publiczna o euro była rzetelna, żeby nie straszono emerytów utratą części ich skromnych dochodów, żeby powstrzymano się od powtarzania tych wszystkich bzdur o nieuchronnych podwyżkach itd. Czy jednak jest to możliwe w warunkach niebywale niskiej kultury politycznej i skrajnej nieodpowiedzialności wielu polityków? Przyznam się do pewnego pesymizmu w tej mierze.

Prof. Jerzy Hausner, b. wicepremier
Trochę więcej niż 10 lat temu był to z gruntu nierealistyczny pomysł Andrzeja Bratkowskiego i Jacka Rostowskiego. I takim jest teraz. Lepiej zająć się czymś poważnym i praktycznym.

Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych
Z punktu widzenia gospodarczego, pomijając inne tegoż aspekty, w tym budżetowe, społeczne, a przede wszystkim polityczne, takie podejście do włączenia Polski do strefy euro wydaje się racjonalne. Choć i tak wymagałoby dobrego przygotowania społeczeństwa do realizacji takiego planu, wskazując przede wszystkim na jego koszty. Natomiast warto podkreślić, że już dziś Polska jest ważnym krajem w europejskiej strukturze wspólnego rynku, co więcej, pozycja Polski zapewne będzie rosła w kontekście lepszego radzenia sobie przez nas z kryzysem gospodarczym niż wiele innych krajów europejskich, także w związku z efektywną absorpcją środków z tzw. funduszy europejskich. Rośnie znaczenie wymiany gospodarczej ze strefą euro i możliwość włączenia się w ten system także poprzez wspólną walutę powinna przynieść, co do zasady, pozytywne efekty właśnie gospodarcze, ekonomiczne.
Zrealizowanie takiego pomysłu mogłoby mieć także kapitalne znaczenie edukacyjne, choć i tak dzięki wzrostowi zamożności, a wraz z tym wzrostowi mobilności, Polacy są oswojeni z walutą euro. Takie zatem, choć wyłącznie teoretyczne, podejście jest oparte zapewne na prostym logicznym rozumowaniu, sprowadzającym się do podejmowania dobrych decyzji na tyle wcześnie, na ile to w ogóle możliwe. Jednak należy także pamiętać, że zasady wdrażania dobrego prawa wymagają w każdym przypadku – także w tym – oszacowania skutków wdrożenia tego projektu. Wyłącznie na podstawie takiej analizy można podejmować uzasadnione decyzje, dobre z punktu widzenia długookresowego i zapewniające największy przyrost dobra wspólnego.

Piotr Bachurski, redaktor naczelny „Gazety Finansowej”
Polska nie jest gotowa na wejście do strefy euro, szczególnie kiedy na świecie jest kryzys, złotówka jest obiektem spekulacji, a samo przystąpienie do strefy jest tematem walki politycznej między PO a PiS. Wejście Polski do strefy euro spowoduje podwyżki cen produktów i usług, a na to Polaków nie stać. Powrót do trwałych wzrostów gospodarczych na świecie nastąpi za dwa lata, „euforia” gospodarcza w Polsce przypadnie na rok przed Euro 2012, dlatego uważam, że przystąpienie powinno nastąpić w latach 2012-2014.

Prof. Tadeusz Kowalik, ekonomista
W żadnym wypadku. Akcesję do eurolandu należy odłożyć na czas ożywienia pokryzysowego. Nie wiemy, kiedy ono przyjdzie, bo nie wiemy, jak głęboki będzie ten kryzys. Parokrotnie pisałem, że akcesja teraz byłaby wyrazem braku odpowiedzialności i nie wycofuję się z tego. Mamy nabrzmiałe kwestie społeczne – bardzo wysokie bezrobocie, duży zakres ubóstwa, zacofaną strukturę gospodarki i wejście do eurolandu, a zwłaszcza dwuletni przedsionek, rozwiązywania tych problemów wcale nie ułatwiają. I tak mamy władzę częściej uśmiechającą się niż działającą, nie należy więc jej dawać jeszcze jednego argumentu dla pasywizmu. Nie można więc patrzeć na akcesję do eurolandu tylko z punktu widzenia ułatwień kursowych, a nawet większego bezpieczeństwa przed atakami spekulacyjnymi. Może się też okazać, że euro wcale nie ułatwia wyjścia z kryzysu. Należy więc uważnie analizować, co akceptacja euro dała krajom mniej rozwiniętym. I tym, które się jednostronnie do euro podłączyły.

Wydanie: 16/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy