Czy raport komisji Millera zakończy sprawę smoleńską?

Czy raport komisji Millera zakończy sprawę smoleńską?

Wojciech Wilk,
poseł PO
Moim zdaniem, raport nie zakończy sprawy smoleńskiej. Obok komisji ministerialnej pracuje bowiem także prokuratura, która prowadzi zupełnie odrębne postępowanie na podstawie przepisów karnych. Dopiero zakończenie prac prokuratury i pełne wyjaśnienie przyczyn tragedii może nas zbliżyć do końca tej sprawy. Sądzę natomiast, że raport komisji Millera na pewno odkryje bardzo dużą część prawdy, pokaże te wszystkie mechanizmy, które były przez nią badane. Trudno w tej chwili przewidzieć, kiedy zakończy się postępowanie prokuratorskie. Wiemy, że dwóch polskich prokuratorów przebywało w Moskwie, gdzie brali udział w przesłuchaniach kluczowych świadków z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska. Śledztwo jeszcze się toczy i prokuratury nie trzeba poganiać, bo swoje czynności powinna wykonywać w spokoju. Jednak z uwagi na ogromne oczekiwania społeczne pełnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy wszyscy zdają sobie sprawę, że prace jej powinny przebiegać bez zbędnej zwłoki, dynamicznie. Nie należy wywierać presji na prokuraturę ani żądać wyjaśnienia wszystkich spraw nadzwyczajnie szybko, ale oczekiwania opinii publicznej trzeba poważnie wziąć pod uwagę.

Arkadiusz Mularczyk,
poseł PiS
Raport na pewno nie zakończy sprawy, bo będzie zawierał tylko część informacji. Zresztą nie jesteśmy w stanie sprawdzić, jakimi dokumentami dysponuje rząd, który akurat w tym przypadku jest sędzią we własnej sprawie i może chcieć pewne dokumenty zamieść pod dywan, jak to było wcześniej z raportem MAK. Ta sprawa będzie więc przedmiotem badania jeszcze przez wiele miesięcy, a nawet lat. Jakie będą ustalenia śledztwa prokuratorskiego? Trudno wróżyć z fusów. Im dalej się ono posuwa, tym więcej jest punktów zaczepienia i pytań bez odpowiedzi. Z uwagi na tryb wyjaśniania sprawy, w tym ograniczone możliwości badania wraku i czarnych skrzynek, sprawa się gmatwa, a nie wyjaśnia. Wciąż są podejrzenia, czy Rosjanie nie majstrowali przy skrzynkach. W każdym razie dokumenty, którymi dysponuje strona rządowa, mogą być niekompletne. Wyjaśnienie przyczyn katastrofy wcale nie staje się bliższe.

Ryszard Zbrzyzny,
poseł SLD
Byłbym naiwny, gdybym tak uważał. Tyle się nagromadziło uwag wokół sprawy, że obie zwaśnione strony będą teraz grać tym raportem. Wprawdzie PO zastrzega, że nie chce brać udziału w tej wojnie, ale zależy jej, by ta sprawa trwała jak najdłużej. Obie strony są zainteresowane, by sprawa smoleńska stała się główną osią kampanii wyborczej i m.in. dlatego przesunięto termin ogłoszenia raportu, bo teraz byłoby za wcześnie.

Prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny
Nie, no skąd. Raport tylko podgrzeje emocje. Zresztą nie da się wszystkiego wszystkim wyjaśnić. Ci, którzy są zwolennikami teorii spiskowych, będą tylko wkurzeni. Natomiast dla wielu innych sprawa już jest zakończona i sam raport będzie jedynie przekonywać przekonanych, a rozjuszać nieprzekonanych, którzy rozumują w kategoriach wyłącznie patriotycznych. Osobiście nie rozumiem tylko, po co jest ta zwłoka w ogłoszeniu raportu. Przecież lepiej byłoby, aby cała ta awantura przewaliła się przed pierwszą rocznicą katastrofy. Ogłoszenie raportu po 10 kwietnia tylko przedłuży trwanie kwestii smoleńskiej w świadomości Polaków i zbliży ją niebezpiecznie do terminu wyborów.

Wydanie: 8/2011

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy