Czym są dziś treści seksistowskie?

Czym są dziś treści seksistowskie?

Prof. Elżbieta Oleksy, politologia, filologia, Uniwersytet Łódzki
Seksizm jest terminem pejoratywnym, który dziś jest oznaką niedostrzegania zmian zachodzących od dziesięcioleci w wysoko rozwiniętych społeczeństwach, polegających na zwiększającej się roli kobiet. Seksizm jest zatem świadectwem ignorancji, przejawiającej się w stosowaniu form językowych, które afirmują dominującą rolę mężczyzn. Dziś postrzega się ludzi ze względu na tzw. intersekcje, w jakie natura i kultura ich wyposażyła, takie jak płeć, etniczność, rasa, klasa, seksualność, niepełnosprawność itd. Znacznie częściej spotykamy określenie homofobia niż seksizm. Homofob też będzie nienawidził „innego” – kobietę lub mężczyznę. Bo tak naprawdę to lęk czyni z nas homofobów lub seksistów – lęk przed „innymi”, przed utratą pracy, przed biedą, chorobą itd. W podzielonym państwie, jak Polska, to zjawisko niestety częste.

Dr Marzena Adamiak, etyka, IFiS PAN
Treści seksistowskie są dzisiaj tym samym, czym były zawsze. Opierają się na wykorzystaniu odwołania do płci – jej aspektów biologicznych lub kulturowych – w nieusprawiedliwionym dla takiego gestu kontekście. Zapewnia to przewagę społeczną opartą na lekceważeniu głosu tych, wobec których seksizm się stosuje. Zmienia się natomiast społeczna świadomość i wrażliwość na zachowania oraz treści seksistowskie. Z pewnością umiemy dzisiaj lepiej rozpoznawać sytuacje, w których ktoś posługuje się tego typu strategią, i właściwie na nie reagować. Uczymy się nie mylić seksizmu z uprzejmością, rozpoznawać, kiedy „komplement” jest nie na miejscu. Mimo tego umiejętność identyfikowania seksizmu jest jedną z nowszych kompetencji społecznych i jako taka wymaga wsparcia ze strony edukacji i mediów. Niestety, przez wiele osób seksizm nadal nie jest postrzegany jako praktyka dyskryminacyjna, ale oparty na tradycji sposób odnoszenia się do innych – zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

dr Agnieszka Pantuchowicz, literaturoznawstwo, przekładoznawstwo, SWPS w Warszawie
Treści seksistowskie są dzisiaj nadal powszechnie zalewającymi nas formami zachowań społecznych i językowych, które deprecjonują, ranią i nierzadko prowadzą do przemocy. Samopotwierdzające się wizerunki, określenia i prognozy dotyczące płci leżą u fundamentów tego, co jest uznawane za społeczną normę, jednak skala wynikających z nich konsekwencji nadal zbyt rzadko poddawana jest rzetelnej analizie.

Dr Wojciech Śmieja, gender studies, ISNS Uniwersytet Warszawski
Istnieją wypowiedzi seksistowskie „nieintencjonalne”, których autorami są często skądinąd godni szacunku i przyzwoici ludzie. To są te wszystkie mądrości o „naturalnej roli kobiety”, o tym, że homoseksualiści powinni „nieść swój krzyż” itd. Autorzy tych wypowiedzi bronią pewnego konserwatywnego status quo. Ta „naturalna rola kobiety” jest zdumiewająco zgodna z ich – wcale przecież nienaturalnymi – koncepcjami politycznymi czy wizjami społecznymi. Często wypowiedzi tego typu motywowane są społecznym lękiem, zwykłą niewiedzą i tym, co powoduje popularność każdego komunału – intelektualną osowiałością. Natomiast wypowiedzi „intencjonalnie” seksistowskie coraz rzadziej (na szczęście) godzą w kobiety. Ich celem są geje, lesbijski, osoby transseksualne itd. Wynikają one często z nikczemności, braku empatii. Ton wypowiedzi jest tu znacznie ostrzejszy, bo mamy w Polsce społeczne przyzwolenie na mowę nienawiści w tym obszarze – przypomnę tylko wypowiedzi niektórych parlamentarzystów na temat Roberta Biedronia czy Anny Grodzkiej. Jest jeszcze „seksizm medialny” – doświadcza go np. właśnie p. Grodzka. Jej funkcjonowanie w polskiej polityce przez większość mediów ograniczone jest do jakiegoś obsesyjnego zafiksowania na kwestiach płci i seksualności.

Wydanie: 34/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy