Czystki w mediach

Czystki w mediach

Konsekwentnie, łamiąc słaby opór koalicjantów, PiS zawłaszcza media publiczne. Po telewizji, która w błyskawicznym tempie staje się medialnym ramieniem polskiej prawicy i najgłośniejszą tubą rządu, PiS zdobyło Polską Agencję Prasową. Politycy, którzy nie rozstają się ze sztandarem odnowy moralnej i w nazwie partii mają prawo, wbrew opiniom najwybitniejszych konstytucjonalistów złamali ustawę o PAP. Dokonano bezprawnych zmian w składzie rady nadzorczej i w konsekwencji odwołano zarząd. Wierzę w niezawisłość i bezstronność sądu, który rozstrzygnie spór. Nie naprawi to jednak szkód decyzji ministra skarbu, Wojciecha Jasińskiego, który do tej pory dał się poznać jako specjalista od pokazowych masowych czystek z zamykaniem drzwi i fotografowaniem odwołanych. Wyrzucony przez Jasińskiego (wiem, wiem, że to nie on, że wiceminister skarbu kazał) prezes Waldemar Siwiński w ciągu paru lat kierowania agencją uratował ją od niechybnej katastrofy, ku której zmierzała, a wieloma nowymi inicjatywami i profesjonalnym zarządzaniem doprowadził do tego, że PAP jest dziś postrzegana jako najbardziej obiektywne medium informacyjne. Doceniła go Europa, wybierając w skład władz organizacji skupiającej agencje prasowe. Dla Jasińskiego sukcesy Siwińskiego i interes agencji nie miały żadnego znaczenia, bo PiS specjalizuje się w rozliczeniach. Najczęściej jest to rozliczanie i wyrzucanie ludzi, którzy nie aprobują karkołomnych pomysłów tej partii i jej osobliwych metod działania. Czystki w mediach publicznych są tylko elementem wielu podobnych działań we wszystkich miejscach, gdzie sięga władza PiS. Liderom tej partii wydaje się, że będą rządzili wiecznie. To częste złudzenie u ludzi władzy. Bez ryzyka pomyłki można napisać, że na pewno tak się nie stanie. Przyjdzie pora na rozliczanie sprawców tych głupich partyjniackich decyzji, szkodzących instytucjom państwowym. Trzeba wreszcie skończyć z bezkarnością premierów, ministrów, dyrektorów generalnych itp., którym się wydaje, że Polska jest buszem, w którym rządzi, jak chce, ten, kto aktualnie ma władzę.
Niedawno pisałem tu o osaczaniu „Przeglądu”. Niełatwo jest mówić o problemach. I mimo że część zespołu uważa, że nie ma co jękolić, tylko trzeba robić swoje, uznałem, że szacunek dla Czytelników wymaga otwartego mówienia także o kłopotach. Co się zmieniło od tego czasu? Przede wszystkim pragnę podziękować za wiele serdecznych słów i deklaracji. Bardzo nas podbudowały. Podjęliśmy decyzje mające zapewnić dalsze wydawanie tygodnika. Największe obciążenie bierze na siebie zespół redakcyjny. Więcej oszczędności i jeszcze więcej pracy.
Mimo kłopotów dajemy Czytelnikom numer z bardzo ciekawymi opiniami. Prof. Janusz Reykowski, Kazimierz Kutz, prof. Włodzimierz Pańków, bp Tadeusz Pieronek i Andrzej Celiński to ludzie, których opinie
musi znać polski inteligent. Po tej lekturze będzie o czym myśleć. Chcemy robić właśnie taki tygodnik. Niezależny, krytyczny, uczciwy intelektualnie, skłaniający do refleksji. By było to możliwe, by związać koniec z końcem, musimy podnieść cenę tygodnika. Wiem, że dla wielu Czytelników jest to zła wiadomość. Że polskiemu inteligentowi zwyczajnie brakuje dziś pieniędzy. Przepraszam za ten przymusowy ruch. Mogę tylko zapewnić, że jeśli opanujemy sytuację, to wrócimy do starej ceny lub zwiększymy objętość. I zadeklarować, że na naszych łamach będą teksty, których nie znajdą Państwo w innych tytułach.

Wydanie: 23/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy