Dinozaur gigant

Dinozaur gigant

W Egipcie odnaleziono szczątki nieznanych do tej pory olbrzymich gadów

Dramat rozegrał się 94 miliony lat temu na terenach, które dziś są spaloną przez słońce, egipską pustynią. W okresie kredowym był tu jednak brzeg płytkiego, ciepłego morza, porośnięty gęstym, wiecznie zielonym, mangrowym lasem. Na plaży stał na czterech kolumnowatych nogach roślinożerny gad z długą szyją, wielki jak cztery afrykańskie słonie, ustawione jeden na drugim.
Ogromny zwierz skonał na nadbrzeżnym piasku, a masywne cielsko rozszarpały zwierzęta padlinożerne i drapieżniki, które rozwłóczyły kości w różne strony. Jeden z nich potężnymi szczękami wyrwał kość biodrową. Szarpał tak energicznie, że utracił ząb, który pozostał na brzegu. Prawdopodobnie był to mięsożerny carcharodontosaurus („jaszczur o zębach rekina”), długi na 14 m gad, niewiele mniejszy od słynnego tyranozaura. Minęły miliony lat, cofnęło się morze, słońce wypaliło bujną roślinność, kości przykryły masy piasku, który

zamienił się w skałę.

Aż w końcu ludzie odnaleźli skamieniałe szczątki dinozaura, który zginął na brzegu, jak również ząb jednego z napastników. Odkrycie szybko stało się paleontologiczną sensacją. Okazało się bowiem, że ten pradawny jaszczur to jedno z najpotężniejszych stworzeń, jakie kiedykolwiek kroczyły po Ziemi. Był długi na 25-30 metrów i miał masę 70-75 ton, a więc większą niż nowoczesny czołg. Wyglądem przypominał powszechnie znanego apatozaura (popularna nazwa – brontozaur), miał jednak na grzbiecie pancerz kostny, służący do obrony przed drapieżnikami.
Dinozaurowi, znalezionemu na terenie rozległej oazy Baharija 320 km na południowy zachód od Kairu, nadano nazwę paralititan stromeri.
Paralititan znaczy

„nadbrzeżny olbrzym”.

Druga część nazwy powstała na cześć Ernsta Stromera von Reichenbacha, geologa z Monachium, który jako pierwszy, poczynając od 1911 r., prowadził poszukiwania na terenie oazy i odkrył szczątki dwóch nieznanych dinozaurów. Niestety, kości tych gadów uległy zniszczeniu, gdy w 1944 r. na monachijskie Staatsmuseum spadły alianckie bomby. Osiągnięcia Stromera popadły w zapomnienie. W 1998 r. Joshua Smith, doktorant z University of Pennsylvania, zastanawiał się z kolegami, dokąd skierować ekspedycję, aby rozwiązać jedną z wielkich zagadek nauki. Uzgodniono, że należy urządzić wyprawę „tropem zaginionych dinozaurów Stromera”. Uniwersytet stanu Pensylwania wysłał ekspedycję do oazy Baharija, lecz Joshua Smith otrzymał na poszukiwania swych gadów tylko jeden dzień. Na domiar złego Stromer nie sporządził map, a literatura naukowa z bibliotek w Kairze okazała się niedokładna. Doktorant z Pensylwanii popełnił także błąd, usiłując ustalić położenie dawnego obozowiska niemieckiego geologa za pomocą techniki satelitarnej.

I błąd ten okazał się zbawienny w skutkach! Joshua Smith opowiada: „Nikt nawet przez sekundę nie wierzył, że coś znajdziemy. Lecz pierwszą rzeczą, jaką tego dnia, 23 lutego 1999 r., ujrzeliśmy z okna toyoty, były trzy fragmenty kości ramiennej paralititana”. Później znaleziono również skamieniałe szczątki żeber, kręgów i obojczyków dinozaura – ogółem około 20% szkieletu. Naukowcy odkryli również fosylia kredowych żółwi, ryb, krokodyli, krabów, jak również innych dinozaurów oraz bujnej tropikalnej roślinności. „Przed milionami lat był to prawdziwy raj dla dinozaurów!”, mówi szczęśliwy Joshua Smith, o którego sukcesie poinformował czerwcowy „Science”. Odkrycie sprawi zapewne, że paleontologowie zainteresują się tym wyraźnie dotąd zaniedbywanym kontynentem.

Wydanie: 25/2001

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy