Genetyczne wyścigi

Genetyczne wyścigi

Odczytanie ludzkiego genomu doprowadzi najpierw do wzrostu cen lekarstw

Po raz kolejny ogłoszono “przełom w dziejach nauki”, czyli odczytanie ludzkiego genomu. Podobne “przełomy” deklarowano już z pompą w kwietniu, a zwłaszcza w czerwcu ubiegłego roku, kiedy to Tony Blair i Bill Clinton zapowiedzieli “świt nowej ery”. Złośliwi mówią, że trzeci “przełom” ma na celu uratowanie kursów akcji firm biotechnologicznych, które poleciały w dół jak kamień.
Przed rokiem akcja przedsiębiorstwa Celera Genomics, które odegrało doniosłą rolę w rozszyfrowaniu genetycznej “księgi życia”, kosztowała 275 dolarów. Obecnie – tylko 45. Po ogłoszeniu po raz trzeci “epokowego sukcesu” kursy wprawdzie podskoczyły o kilka procent, ale eksperci giełdowi spodziewali się większej “eksplozji”.
Na czele firmy Celera, mającej siedzibę w Rockville w stanie Maryland, stoi Craig Venter, kontrowersyjny naukowiec, zwany przez niechętnych “Hitlerem genetyki”. Venter postanowił bowiem, że nie będzie odczytywał ludzkiego genomu dla szczytnych ideałów, lecz wyciągnie z tego przedsięwzięcia lukratywne zyski.

“Hitler genetyki” kupił maszyny

do sekwencjonowania genów (tj. ustalania kolejności czterech zasad nukleotydowych tworzących łańcuch DNA) o mocy większej niż mają wszystkie komputery departamentu obrony USA. I rzeczywiście robota ruszyła z kopyta! Celera szybko zaczęła doganiać mamuci międzynarodowy projekt Humane Genome (HUGO), w którym bierze udział ponad 1000 naukowców z kilkudziesięciu krajów. HUGO finansowany jest z pieniędzy podatników, a wyniki jego badań – dostępne dla wszystkich w Internecie bez jednego centa opłaty. Francis Collins, dyrektor Narodowych Instytutów Zdrowia USA i jeden z filarów projektu HUGO, nie wahał się nazywać Ventera “opętanym żądzą posiadania ignorantem” i niemalże złodziejaszkiem. Craig Venter miał przecież pełny i gratisowy dostęp do wszystkich wyników badań projektu międzynarodowego, tylko dlatego mógł pracować tak szybko. Należy jednak przyznać, że “Hitler genetyki” doprowadził do przyspieszenia całego przedsięwzięcia. Wzorem firmy Celera także uczestnicy międzynarodowego projektu zainstalowali superwydajne maszyny sekwencjonujące. W kwietniu 2000 roku Craig Venter ogłosił “prawie całkowite” odczytanie ludzkiego genomu. W dwa miesiące później to samo uczynili pod patronatem Billa Clintona naukowcy z projektu HUGO. Prezydent USA doprowadził nawet do pozornego pojednania między rywalizującymi zespołami, których szefowie zapowiedzieli podjęcie współpracy “dla dobra ludzkości, medycyny i nauki”.
Jak można było przewidzieć, szumnie zapowiadana kooperacja konkurentów nie doszła do skutku. Kiedy w grudniu ubiegłego roku Craig Venter zorientował się, że badania Celery dobiegają końca, zaproponował opublikowanie ich wyników renomowanemu amerykańskiemu magazynowi “Science”, pod tym wszakże warunkiem, iż niektóre szczegóły nie zostaną umieszczone w ogólnie dostępnym banku danych. “Zainwestowaliśmy w ten projekt wielkie pieniądze i nie mogę pozwolić, aby inne koncerny zagarnęły wyniki naszej pracy za darmo”, tłumaczył się szef Celery. Niektórzy redaktorzy “Science” byli oburzeni tą chciwością i zapowiedzieli, że zrezygnują z pracy, jeśli “dyktat” Ventera zostanie przyjęty. Naczelny tygodnika, Donald Kennedy, nie potrafił jednak oprzeć się pokusie. Liderzy “państwowego” programu HUGO szybko dowiedzieli się o wszystkim i uznali, że kontrowersyjny naukowiec nie powinien ich wyprzedzić. Zaoferowali więc do publikacji wyniki swoich prac konkurencyjnemu dla “Science” magazynowi naukowemu “Nature” z Wielkiej Brytanii. Pod koniec ubiegłego tygodnia rywalizujące magazyny opublikowały dwie różniące się od siebie “instrukcje obsługi rodzaju ludzkiego”, czyli mapy genomów, w otoczeniu wielu sążnistych i z trudem dla laika zrozumiałych artykułów. Mapy są różne, ponieważ zwaśnione zespoły stosowały odmienne metody badawcze. Celera z pewnością miała łatwiejsze zadanie, obficie czerpiąc z banku danych przeciwnika. Dlatego też, zdaniem niektórych ekspertów, mapa genomu sporządzona przez “sektor prywatny” jest dokładniejsza.
Nietrudno odgadnąć, dlaczego w dziedzinie tak ważnej dla ludzkości do pełnej współpracy między ekipami naukowców nie doszło. Gra toczy się o ogromne pieniądze. Potencjalna wartość rynku genetycznych lekarstw ocenia się na setki miliardów dolarów. Koncern, który jako pierwszy wynajdzie genetyczne lekarstwo przeciwko odmianie nowotworów, osiągnie zyski zapierające dech w piersiach.
Na te pieniądze przyjdzie jednak długo poczekać. Tak naprawdę w “księdze ludzkiego życia” jest wiele białych plam. Genom zostanie do końca odczytany chyba dopiero w 2002 roku.
Genom ten przypomina księgę napisaną w obcym języku, bez znaków przestankowych i przerw między wyrazami, w której większość liter stanowi bezwartościowy bełkot. Upłyną lata, zanim naukowcy język ten odczytają i wyodrębnią wartościowe wyrazy, czyli geny. Poznanie funkcji genów i opracowanie lekarstw przeciwko chorobom powstałym w wyniku błędów w łańcuchu DNA to sprawa przyszłości.
Francis Collins przyznaje, że testy genetyczne pozwalające wykrywać podatność na groźne choroby, takie jak cukrzyca, mogą wejść do użytku za mniej więcej 10 lat, zaś skuteczne lekarstwa pojawią się po 2020 roku. Odczytanie ludzkiego genomu z pewnością oznacza przełom – ale

symboliczny i długoterminowy.

Eksperci zwracają uwagę, że skutkiem “przełomu w nauce” może być wzrost cen lekarstw. Rywalizujące o fantastyczny rynek przyszłości firmy inwestują w biotechnologię coraz większe kwoty. Wraz z odczytaniem genomu pojawiły się nowe “cele” medycyny, tj. obiecujące kierunki badań. Wiele okaże się ślepą uliczką. Według Iana Smitha, analityka z amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers, o ile w 2000 roku koszt umieszczenia nowego lekarstwa na rynku USA wynosił 800 milionów dolarów, to w 2005 roku będzie 2 razy większy. Koszty nieudanych doświadczeń koncerny przerzucą na klienta. Rewolucja w medycynie z pewnością nastąpi, ale będzie to proces powolny – i kosztowny.


Muchy i ludzie
W sensacyjnych doniesieniach mediów nowe było tylko jedno – człowiek ma znacznie mniej genów, niż przypuszczano – od 30 do 40 tysięcy. Wcześniej za “kanoniczną liczbę” uchodziło 100 tysięcy. W rzeczywistości także uprzednio specjaliści przyznawali, że nie wiedzą, ile tych genów jest naprawdę. W maju 2000 roku w Cold Spring Harbor w USA 228 koryfeuszy nauki uczyniło tę kwestię przedmiotem zakładu, typowano od 28 tysięcy do 400 tysięcy! Stwierdzenie, że homo sapiens ma zaledwie o połowę więcej genów niż poczciwa muszka owocowa, szokuje, ale wynika z niego niewiele – tyle tylko, że człowiek jest integralną częścią świata istot żywych oraz że o zróżnicowaniu gatunków decyduje nie tylko liczba genów, ale także ich wzajemne współdziałanie i skomplikowane inter-akcje z molekułami i proteinami całego organizmu.

Wydanie: 8/2001

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy