Dla dobra kraju…

Najpierw poszła plotka, że karetki pogotowia od nowego roku będą wysyłane dla dobra kraju przede wszystkim do umierających, co natychmiast zbulwersowało tych wszystkich, którzy dla dobra kraju chcieliby pożyć ciut dłużej. Na tę wiadomość zareagował natychmiast prezydent stolicy dwojga nazwisk Kaczyński-Kaczyński, który obwieścił, że w Warszawie pogotowie będzie wyjeżdżało do każdego. Na co zareagował natychmiast szef Narodowego Funduszu Zdrowia, mówiąc, że z tymi karetami do umierających to jest plotka, a następnie tę plotkę natychmiast zdymisjonował.
Nie wiadomo natomiast, na czyją informację zareagował z kolei pan premier, który na wszelki wypadek woli polecieć, podkreślam p o l e c i e ć do Brukseli, niż leżeć w szpitalu. Oficjalna wersja głosi, że też robi to dla dobra kraju.
Okazuje się, że były pan minister Mariusz Łapiński, a nawet i były poseł SLD, który mimo wyrzucenia z partii należy do klubu, tym razem dla własnego dobra zwołał konferencję prasową, ponieważ dla dobra kraju chce podać do sądu wszystkich dziennikarzy, którzy złośliwie podnoszą mu ciśnienie, ponieważ według jego obszernej wiedzy w służbie zdrowia kradli tylko ci, co byli przed nim i po nim.
Z kolei Prezydium Sejmu dla dobra kraju nie dopuściło Andrzeja Leppera do składu Komisji Śledczej, w której dla tego samego dobra chciał przewodniczący Samoobrony zasiąść dzięki poparciu klubu SLD, który chciał to uczynić już to dla dobra kraju, już to dla siebie.
Z kolei pan przewodniczący powiedział, że on by oczyścił niedobrą atmosferę panującą w tej komisji, choćby dlatego, że sam jest najbardziej lubianym przez kraj i dla dobra kraju politykiem.
Tym wszystkim, którzy opowiadali w minionym tygodniu, że działali dla dobra kraju, mając wyłącznie czyste intencje, przypominam anegdotę o tym, jak początkujący poeta odwiedził Wiktora Hugo, francuskiego pisarza i polityka, najpierw opowiadał o swoich planach na przyszłość, a na koniec oznajmił: – Zanim umrę, chciałbym dokonać jeszcze czegoś wielkiego i czystego.
A na to Hugo uśmiechnął się dobrotliwie i powiedział: – Przyjacielu, niech pan spróbuje umyć słonia!

Wydanie: 51/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy