Dlaczego firmy lichwiarskie mają się w Polsce coraz lepiej?

Dlaczego firmy lichwiarskie mają się w Polsce coraz lepiej?

Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska,
socjologia biedy, UŁ
Wielkim problemem jest zadłużenie najgorzej sytuowanych. Zdarza się, że cała emerytura czy renta przeznaczona zostaje na spłacanie kredytów wziętych przez osoby starsze dla niepracujących dzieci, bo ludzie ci nie zdawali sobie sprawy, że warunki są lichwiarskie. Na życie zostają wtedy absolutne grosze. Co ciekawe, firmy, które udzielają „chwilówek” i kredytów bez zastawu, mieszczą się w zdegradowanych częściach miast. Kiedyś dominowały w tych miejscach lumpeksy, a dzisiaj znakiem biedy jest ulokowanie punktu, w którym udziela się pożyczek. Lokale są nieciekawe, brzydkie, myślę, że celowo, aby nie odstraszać tego rodzaju klientów, nie wywoływać u nich szoku. Są jakoś „oswojone” z otoczeniem.

Janusz Szewczak,
główny ekonomista SKOK
Pierwszy powód to fatalne funkcjonowanie państwa polskiego i jego instytucji, które nie chronią zwykłego obywatela, a często nie tylko tolerują oszustów i hochsztaplerów, ale wręcz ich chronią, tak jak w przypadku Amber Gold. Drugim jest świadomość pełnej bezkarności, zwłaszcza wielkich przestępstw finansowych. Trzecim zaś ubożenie społeczeństwa i gwałtowny wzrost kosztów życia, fatalna ustawa o upadłości konsumenckiej oraz drogie usługi bankowe.

Andrzej Roter,
dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce
Firmy lichwiarskie to takie, które prowadzą działalność niezgodnie z prawem. A te, przynajmniej sądząc po zapełniającej się liście ostrzeżeń publicznych KNF, dzięki rosnącej efektywności współpracy wielu organów państwa mają się coraz gorzej. I to jest bardzo dobry prognostyk dla firm działających zgodnie z prawem, rzetelnie. Należy mieć również nadzieję na bardzo pozytywne efekty rozpoczętej kampanii edukacyjnej NPB, KNF i UOKiK, która podniesie świadomość finansową Polaków.

Andrzej Kulik,
pełnomocnik zarządu,
Krajowy Rejestr Długów
Firmy pożyczkowe (nie mylić z parabankami, bo to zupełnie co innego) zajmują niewielki procent rynku pożyczek konsumpcyjnych, wartość udzielonych przez nich pożyczek to ok. 2,5 mld zł, a więc poniżej 2% wszystkich kredytów w tym segmencie. Ale skoro firmy istnieją i się rozwijają, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na tego typu usługi – szybkiej i łatwej do zaciągnięcia pożyczki na niewielką kwotę. To, że jest ona szybka, nie znaczy, że udziela się jej każdemu. Poważni gracze na tym rynku weryfikują wiarygodność klientów w biurze informacji gospodarczej.

Tadeusz A. Mosz,
publicysta ekonomiczny
Mają się dobrze, ponieważ kilkaset tysięcy klientów zostało wypchniętych z systemu bankowego w wyniku zaostrzenia warunków udzielania kredytów konsumenckich na rzecz inwestycyjnych. Już dwa lata temu banki odsyłały z kwitkiem niektórych klientów, a oni poszli tam, gdzie pożyczkę dostaną bez problemu. Firmy lichwiarskie przychodzą do domu klienta, oglądają dowód, odcinek renty i np. akt własności lokalu. Oficjalnie w umowie odsetki wynoszą np. 15%, ale nie rocznie, tylko miesięcznie, do tego dolicza się pozostałe koszty: wizyty agenta, opłaty manipulacyjne. Razem to daje nawet kilkaset procent.

Małgorzata Cieloch,
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Na skorzystanie z oferty instytucji parabankowych decydują się zwykle osoby w trudnej sytuacji materialnej albo takie, którym banki odmówiły udzielenia kredytu. Okazyjna pożyczka, która miała pomóc w spłacie długów, może się okazać pułapką bez wyjścia, jeśli podejmując decyzję o wyborze instytucji pożyczającej, nie dopytamy się przede wszystkim o całkowity koszt kredytu. Mimo wysokich kosztów pożyczania sytuacja materialna zmusza wielu ludzi do podjęcia ryzyka, co potwierdzają wyniki badań opinii społecznej, przygotowanych w tym roku na zlecenie urzędu. Trzy czwarte respondentów zadeklarowało, że zdecydowałoby się na pożyczkę w parabanku, a prawie 40% badanych przyznaje, że przed podpisaniem nie czyta umów dotyczących zobowiązań finansowych.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 49/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy