Dlaczego w Polsce nie można uchwalić ustawy o in vitro spełniającej standardy europejskie?

Dlaczego w Polsce nie można uchwalić ustawy o in vitro spełniającej standardy europejskie?

Prof. Marian Szamatowicz, lekarz, pionier zabiegów in vitro w Polsce
Dlatego, że jest to sprzeczne z wizją strony kościelnej. Kościół katolicki przyjmuje postawę doktrynalną i ma wpływ na decyzje polityków, a oni nie zdecydują się na sprzeciw. Chociaż ostatnio są przebłyski nadziei, że do jakiejś regulacji dojdzie, bo projekt firmowany przez byłego ministra zdrowia, Marka Balickiego, uwzględniający standardy europejskie i nieingerujący w samą procedurę in vitro, mógłby być uchwalony. Natomiast za całkiem bezużyteczny i błędny uważam projekt w ogóle zakazujący stosowania procedury, bo taki zakaz pozbawia wszelkiej szansy na potomstwo ok. 50% bezpłodnych par. Proponowany „w zamian” rozwój naprotechnologii to wielkie oszustwo.

Dr Marek Balicki, b. minister zdrowia
Zobaczymy, jak będzie. Obecnie decyzją dwóch komisji sejmowych projekt, który referowała posłanka Izabela Jaruga-Nowacka, został przesłany do dalszych prac, a więc nie został odrzucony, co już można uznać za sukces. Po raz pierwszy pojawiło się światełko optymizmu, ale główną przeszkodą jest to, że wciąż nie udaje się spełnić zasady świeckości państwa i jego neutralności światopoglądowej. Wpływanie na stanowienie prawa w takim duchu, by normy religijne stały się normami powszechnie obowiązującymi, nie spotkało się z odporem żadnej głównej siły politycznej, choć godzi to w zasady konstytucyjne. Kościół, który traci wpływy społeczne, broni swoich przywilejów, co jest sprzeczne z demokracją. Prawo powinno dawać wszystkim szansę na normalne życie, takie jakiego sobie życzą ludzie, a nie tylko dominująca większość.

Andrzej Komorowski, psycholog, psychoterapeuta
Wiąże się to z obyczajowością i religijnością w tym kraju. Tutaj traktujemy wiarę, Kościół i obyczaj w sposób magiczny, w związku z tym nie potrafimy się sprzeciwić restrykcjom, nawet boimy się nazwać po imieniu coś, co spotkałoby się z potępieniem Kościoła. Wiąże się to nie tylko z tzw. przerywaniem ciąży, lecz także z zabiegiem in vitro. Tutaj problem wydaje się jeszcze bardziej magiczny, bo jakby wkracza w dziedzinę zastrzeżoną jedynie dla ingerencji Boga, więc zupełnie nie dopuszczamy ingerencji ludzkiej. Powinniśmy jednak pamiętać, że Kościół z czasem musiał rehabilitować Galileusza, choć jego poglądy były sprzeczne z ówczesnymi naukami i dogmatami. Dziś nie pamiętamy o tych, którzy nakazali Galieuszowi odwołanie swoich tez, pamiętamy tylko o Galileuszu.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk
Powodów jest kilka. (1) Mało kto ma wystarczająco dużo wrażliwości i wyobraźni, aby zadać sobie pytanie, co by było, gdyby moi rodzice byli bezpłodni. (2) Dominująca w Polsce tradycja chrześcijańska zakłada istnienie jednej tylko obiektywnej prawdy moralnej, jednego jedynego absolutnego i niezmiennego porządku moralnego. (3) Istnieje jedna tylko instytucja, która ma prawo do obowiązującej wszystkich wykładni prawa moralnego i to jest Kościół katolicki. (4) Jeśli istnieje jedna tylko prawda moralna, to wiemy, jak być powinno, i wszelkie spory, dyskusje, dialogi i debaty na ten temat nie mają większego sensu. Czyż można bowiem wieść sensowny spór, że dwa razy dwa jest cztery? Tak jak dwa razy dwa jest cztery, tak samo zygota ludzka ma te same prawa moralne co w pełni rozwinięty i dojrzały człowiek. (5) W rezultacie pojęcie sporu moralnego i kompromisu moralnego jest z natury podejrzane i złe – nie powinniśmy bowiem w imię dobra wspólnego ograniczać lub wyrzekać się uznawanych przez nas zasad moralnych. (6) Pojęcie kompromisu moralnego i politycznego jest podstawą funkcjonowania nowoczesnych społeczeństw demokratycznych. Dopóki zatem nie dojrzejemy do elementarnych standardów demokratycznych społeczeństw europejskich, będziemy mieli zasadnicze problemy z uchwaleniem wszelkich ustaw, które zakładają istnienie pluralizmu etycznego i nieuniknionego konfliktu wartości etycznych.

Konrad Szymański, europoseł (PiS)
Dlatego, że w Sejmie sprawa utknęła, bo posłowie zajmują się pilniejszymi pierwszoplanowymi sprawami. To skutkuje brakiem politycznej decyzji. W zakresie in vitro nie ma jednak standardów europejskich. Co innego procedura transplantacji organów, gdzie są pewne dyrektywy Unii Europejskiej, które musimy spełniać, a co innego zabiegi in vitro, które takimi standardami nie są objęte.

Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny
Ze względu na mentalność Polaków, która jest sowicie odzwierciedlana w mentalności naszych polityków. Polacy są naprawdę bardzo konserwatywnym społeczeństwem. Jest pewna grupa Polaków bardziej otwartych i liberalnie nastawionych w sprawach dotyczących prokreacji, ale to jest grupa stosunkowo niewielka. W związku z tym szansa na to, że w nadchodzącej i dającej się przewidzieć przyszłości sprawa innego niż naturalne zapłodnienia zostanie przyjęta, jest bardzo niewielka. Politycy się nie wychylają, bo oni znają mentalność wyborców i nie chcą się narażać.

Wydanie: 12/2010

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy