Dlaczego w Polsce rodzi się najmniej dzieci ze wszystkich krajów UE?

Dlaczego w Polsce rodzi się najmniej dzieci ze wszystkich krajów UE?

Prof. Antoni Rajkiewicz, honorowy przewodniczący Komitetu Nauk o Pracy i Polityce Społecznej PAN, b. minister pracy
Generalnie to nieprawda, bo podaje się dane z 2005 r., a w ubiegłym roku mieliśmy już o 10 tys. więcej urodzin niż poprzednio i był dodatni przyrost naturalny. Nastąpiło przesunięcie tego przyrostu w czasie, bo zakładanie rodziny jest opóźnione i wiek matek wyższy, ale teraz będzie następować wzrost liczby urodzin. Kobiety później rodzą, gdyż mają wtedy większe szanse życiowe związane z pracą, ale w sumie urodziło się nas i tak o połowę mniej niż w 1983 r., i na to składa się kilka przyczyn materialnych – wyższy poziom wykształcenia, mniejsza chęć do rodzenia dzieci i procesy migracyjne, bo więcej młodych kobiet emigruje. Nasz potencjał prokreacyjny wyjeżdża z kraju. Sytuacja Polski i Niemiec jest w tej dziedzinie zbliżona, w Niemczech też dzietność jest bardzo niska, ale tam współczynnik urodzin jest wyższy, bo dla rdzennych Niemców wynosi 8%, ale dla cudzoziemców 18%. Przodują tutaj dwie nacje, Turczynki i Polki. W Wielkiej Brytanii i Irlandii Polki też rodzą dzieci. Warto również zauważyć, że szczyt drugiego wyżu demograficznego w 1983 r. przypadł na okres najwyższej liczby urlopów wychowawczych. Większa liczba urodzeń wiąże się więc ze wzrostem świadczeń, które zapewniały więcej matczynego ciepła dzieciom. W tej chwili GUS nawet nie wykazuje liczby urlopów wychowawczych, i to również o czymś świadczy.

Prof. Marek Okólski, demografia i statystyka, UW
To nieprawda. Od dwóch lat liczba urodzin się podnosi, choć w tym roku mamy sytuację o 0,01 gorszą niż w innych krajach, zwłaszcza w Bułgarii, Czechach, na Łotwie, nie mówiąc o europejskich krajach poza Unią. U nas utrzymuje się współczynnik 1,2, a w krajach dawnej Piętnastki jest 1,5, 1,6, ale to oznacza, że jesteśmy w stosunku do tych krajów opóźnieni. Oni już ten etap przeszli, więc i u nas po pewnym czasie się podniesie. Koniec, kropka.

Dorota Gardias, przewodnicząca ZZ Pielęgniarek i Położnych
Sądzę, że to jest chwilowe, bo wyż demograficzny przyniesie nam jeszcze sporo dzieci. Jednak na niski przyrost naturalny ogromny wpływ ma wykształcenie kobiet, ich praca zawodowa i walka o sukces, awans społeczny, a także małe zarobki powodujące, że młode pokolenie zastanawia się, jak wychować i wykształcić dzieci w tych warunkach. Jeśli się decyduje na potomstwo, to na mniejszy niż dotąd skład rodziny. Ku temu zresztą skłaniają nas procesy globalizacyjne. Nie zgadzam się natomiast z poglądem, że na liczbę porodów wpływają problemy ochrony zdrowia w Polsce. Dziś porody są prowadzone nowocześnie, są szkoły rodzenia, różne możliwości rodzenia, np. w wodzie, przy obecności męża itd. Kobiety mają dziś dużo lepsze warunki rodzenia i dobrą opiekę podczas całej ciąży.

Prof. Zofia Mielecka-Kubień, Akademia Ekonomiczna w Katowicach
To jest normalna kolej rzeczy. Wkroczyliśmy w taki trend rozwojowy, jaki kraje zachodnie mają za sobą, i inaczej u nas nie będzie. Choć teraz mamy echo poprzedniego wyżu demograficznego, to sporo młodych kobiet wyjeżdża z kraju. W teorii spadek liczby urodzeń wiąże się z teorią drugiego przejścia demograficznego. Spada liczba zgonów, bo żyjemy dłużej, ale spada także liczba urodzin. Może trochę by pomogła lepsza opieka w przedszkolach i żłobkach, ale zasadniczej tendencji to nie zmieni i zwrotu nie dokona.

Prof. Andrzej Barczak, ekonometria, statystyka, PAN
Dzieje się tak dlatego, że wybijamy się na kraj bogatszy. Podobnie postępowali młodzi Czesi, najpierw robili karierę, kupowali samochody, mieszkania i zwiedzali świat, a potem ewentualnie przychodziły dzieci. Wszystkie kraje na dorobku tak miały. Wymyślono więc różne prorodzicielskie programy rządowe oraz liczne ekonomiczne zachęty. Sukces Francji związany jest z wieloma takimi czynnikami, np. łatwością dostępu do mieszkań. Tam nie ma z tym problemu. U nas młodzi są przywiązani do miejsca, w którym żyją, bo nie mają żadnego ruchu. A do tego kobiety chcą robić karierę zawodową. Czasami pytam studentki: kiedy będziesz miała dziecko? Jak skończysz 40 lat? A one odpowiadają: nie ma problemu, będziemy się klonować.

Mirosława Kątna, Komitet Ochrony Praw Dziecka, b. pełnomocnik rządu ds. dzieci
Demografowie twierdzą, że na ten stan składa się wiele czynników, takich jak mało stabilna sytuacja ekonomiczna, presja na robienie kariery i awans społeczny, brak mieszkań i korzystanie z dorobku dziadków. Mimo że tyle się opowiada o polityce prorodzinnej państwa, jest ona słabo odczuwalna. Decyduje brak poczucia pewności zatrudnienia młodych matek po urlopach macierzyńskich i inne uwarunkowania, ale głównie sytuacja socjalna i ekonomiczna młodych ludzi, co często kończy się emigracją. Sytuację może poprawić pomoc i opieka państwa, ale nie tylko rozdawanie kasy, raczej tworzenie systemu zabezpieczeń socjalnych, takich jak mieszkania i gwarancje pracy.

Ilona Kanclerz, projektantka mody, politolog, jedna z założycielek Partii Kobiet
Nie są to statystyki prawdziwe, bo w wielu krajach Europy rodzi się jeszcze mniej dzieci. Jednak na pewno mogłoby się rodzić więcej, ale na przeszkodzie stoi ekonomia gospodarstwa domowego, styl życia i polityka społeczna rządu, zresztą nie tylko obecnego. Fakt, że teraz kobiety wolą w pierwszym okresie życia zdecydować się na karierę zawodową, bo poczuły się bardziej wyzwolone, na pewno ma jakiś wpływ na rodzenie dzieci.

Wydanie: 11/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy