Dlaczego przepłacamy za paliwo?

Dlaczego przepłacamy za paliwo?

Małgorzata Niepokulczycka, przewodnicząca Federacji Konsumentów
Nie mamy wpływu na ceny paliw, tak jak na inne ceny. Musimy, jak inni konsumenci, przyjmować wyjaśnienia, które czasem są trafne, a czasem nie. Zresztą taka sinusoida cenowa pojawia się nie pierwszy raz i już się do niej trochę przyzwyczailiśmy. Teraz ceny podskoczyły jeszcze wyżej i niepokoimy się, bo od ceny benzyny uzależnione są ceny wielu innych produktów, na których nawet mała zwyżka w paliwach odbija się wielokrotnie bardziej niż proporcjonalnie. A teraz mamy jednoczesne skumulowanie się wzrostu cen ze wzrostem podatku VAT, co jeszcze silniej odbija się na portfelu konsumenta. Nie będziemy jednak urządzać żadnych protestów, bo szkoda na nie energii, a skutku żadnego to nie przyniesie. Konsument nie jest w Polsce oczkiem w głowie. Zresztą jest to kategoria zatomizowana. Konsument nie przyjdzie w wielotysięcznym tłumie i nie będzie rzucać śrubami.

Dr Maciej Krzak, szef zespołu makroekonomicznego CASE, Redaktor „Polish Economic Outlook – Polska Gospodarka. Tendencje, Oceny, Prognozy”
Płacimy więcej, bo mamy podwyżkę VAT i akcyzy i to się skumulowało w czasie. Od kilku dni na świecie mamy wprawdzie stabilizację ceny ropy, ale 2010 r. był ogólnie uznany za wzrostowy dla cen surowców i paliw, jako efekt odbicia od dna, powolnego wychodzenia z kryzysu gospodarczego i niewielkiego przyśpieszenia. Później był okres powątpiewania, czy gospodarka światowa znów nie wpadnie w drugie dno kryzysu. Cena ropy jest silnie skorelowana z cenami innych surowców, np. miedzi i innych metali. Pod koniec roku pojawiła się silna fala optymizmu, opierająca się też na tym, że w USA Republikanie omal nie dogadali się z Demokratami. Teraz znów rynki finansowe obawiają się, czy takie kraje strefy euro jak Portugalia i Hiszpania nie osłabią pozycji tej waluty, co przełoży się na słaby kurs złotego do dolara, a w konsekwencji na droższe paliwo. Na razie jednak światowe prognozy nie mówią o dużym wzroście cen ropy ani o „bankructwie” i rozpadzie strefy euro. To ostatnie po prostu nikomu by się nie opłaciło. Lepiej, aby Portugalia i Hiszpania nadal były wypłacalne. W każdym razie rok 2011 będzie w ważnych kwestiach gospodarczych przełomowy.

Aurelia Kuran-Puszkarska, przedsiębiorca paliwowy, b. prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych
Przepłacamy, bo zbyt wysokie są podatki, zarówno akcyza, jak i VAT, i z tym trudno polemizować. Nie sądzę, by w tym roku to się zmieniło, nie ma klimatu, a budżet potrzebuje pieniędzy. Zapłacą nie tylko kierowcy – zapłacą wszyscy konsumenci. Do tego dochodzi jeszcze czynnik spekulacyjny dotyczący ropy naftowej, a na to nie mamy wpływu. Podatki jeszcze można próbować ograniczyć dzięki działaniom lobby paliwowego, ale musiałoby ono się skonsolidować. Sama Polska Izba Paliw Płynnych jest za słaba, aby jej głos zauważył minister finansów.

Krzysztof Romaniuk, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego
Jedni mówią, że przepłacamy i paliwo jest bardzo drogie. Drudzy znów mówią, że bardzo tanie. W sumie jest takie, na jakie obecne warunki na rynkach międzynarodowych pozwalają i jaki jest kurs dolara do złotego. Wysoka cena dolara wywindowała cenę paliw, bo jeśli ropa trochę drożała, efekt był wzmacniany kursem. Po Nowym Roku szybkość wzrostu nieco osłabła, ale i tak kurs walutowy oraz ceny ropy są głównymi czynnikami cenotwórczymi, a nie akcyza, która jest wartością stałą od dwóch lat. Wzrosła jednak opłata paliwowa, co jest realizacją polskich zobowiązań wobec UE. Wzrost opłaty paliwowej sprawił, że cena oleju napędowego zbliżyła się do ceny benzyn. A ponieważ powiększa się flota samochodów z napędem Diesla, wzrasta też popyt na olej napędowy, co ma wpływ na cenę tego paliwa. Jeśli gospodarka będzie się szybko rozwijała, oleju napędowego będzie wciąż za mało. Płace nam rosną, choć jeszcze nie możemy się porównywać z Zachodem. Za jedną pensję możemy więc każdego roku kupić więcej paliwa, ale cena paliwa również podąża za popytem.

Urszula Cieślak, ekspert rynku paliwowego
Cena paliwa na stacji jest wynikiem regulacji prawnych i czynników podażowo-popytowych, nawet takich jak rozmieszczenie stacji i czynniki wewnętrzne. Cena ropy i kurs złotego do dolara też się od pewnego czasu dokłada, bo od listopada nasza waluta traciła na wartości. Na szczęście od Nowego Roku nie ma skokowego wzrostu cen. W jakimś stopniu na cenach ropy zaważyła awaria ropociągu na Alasce. Jeśli jego naprawa będzie się przedłużała, znów będzie tendencja do podnoszenia cen. Ale są i inne scenariusze – ropociąg ruszy, a strefa euro wyjdzie z kłopotów.

Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych
Brakuje gospodarskiego myślenia i szuka się sposobu na wydrenowanie pieniędzy, które później bezkrytycznie przeznacza się na finansowanie wygórowanej administracji. Paliwo jest tutaj szczególnym elementem i powinno być traktowane bardzo przyjaźnie, od niego zależy wiele innych branż, to nie tylko transmiter fiskalnych zobowiązań. Mamy też do czynienia z monopolem kilku producentów, a nasza konkurencyjność na rynku międzynarodowym na tym cierpi.

Wydanie: 3/2011

Kategorie: Kraj, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy