Dlaczego wokół katastrofy smoleńskiej pojawiło się tyle spiskowych teorii, legend i mitów?

Dlaczego wokół katastrofy smoleńskiej pojawiło się tyle spiskowych teorii, legend i mitów?

Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog, UJ
Legendy i mity powstają w konsekwencji wydarzeń drastycznych, niespodziewanych, zaskakujących i dotyczących wielu ludzi. Katastrofa smoleńska, jak się wydaje, spełnia wszystkie kryteria mitotwórcze, była wydarzeniem skupiającym powszechną uwagę, stała się podstawą szerokiej dyskusji, która objęła cały naród. Ludzie nie mając odpowiedniego zasobu informacji na ten temat, próbowali uzupełniać obraz tego wydarzenia w miarę swoich możliwości, każdy starał się dorzucić jakiś element, który tłumaczyłby przyczyny katastrofy, wyjaśniał jej przebieg i przewidywał skutki. To, co się stało, idealnie mieści się w konwencji wydarzeń mitotwórczych. Od czasu do czasu mamy do czynienia z takim zjawiskiem, którego do końca nie rozumiemy, i wówczas budujemy własną teorię.

Paweł Huelle, pisarz
Wydaje mi się, że najtrafniejszą i najpełniejszą odpowiedź zawarł w wywiadzie w „Gazecie Wyborczej” prof. Janusz Tazbir. Uważa on, że u podstaw teorii spiskowych leży nasza kultura klęski, a ostatnie 200 lat historii zrobiło swoje. Nie mogąc czegoś zrozumieć, próbuje się dane zdarzenie czy zjawisko ująć w jedno zdanie, zastosować jedną formułę czy jedną mantrę i wtedy następuje wybuch myślenia spiskowego. Prof. Tazbir podaje też smakowite przykłady polskich teorii spiskowych, np. endecja w czasie bitwy warszawskiej i zaraz po niej usiłowała wytworzyć czarną legendę Piłsudskiemu. Miał on z podziemi cerkwi na placu Saskim telefonować do bolszewickiego dowództwa, aby układać się z wrogiem. Nie było to więc żadne zwycięstwo ani cud nad Wisłą, tylko zwykłe matactwo. W ten sposób połowa warszawki oceniała tamte wydarzenie, więc i katastrofa smoleńska na tym tle nie jest niczym wyjątkowym.

Prof. Tadeusz Panecki, historyk, Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej
Zarówno czas, jak i miejsce katastrofy oraz okoliczności tego wydarzenia skłaniają do dociekań, a także tworzenia irracjonalnych teorii, choćby nawet niemających pokrycia w realiach technicznych, politycznych ani życiowych. Po drugie, prezydent i wiele innych najważniejszych osób w państwie straciło życie, więc szukamy jakiegoś wytłumaczenia, tworzymy scenariusze, które żyją już własnym życiem. Alternatywą jest cierpliwe czekanie na wyniki pracy komisji ds. wypadku, ale na razie nie znajdujemy odpowiedzi na szczegółowe pytania. Wielu osobom nie wystarczy wytłumaczenie, że była to zwykła katastrofa lotnicza, więc poszukują sił i osób trzecich, które mogłyby mieć jakiś wpływ na to zdarzenie, nawet jeśli jest to horrendalną bzdurą. Jest też pewna paralela z innymi wypadkami, takimi jak katastrofa w Gibraltarze, w której zginął gen. Sikorski. Tamta kwestia nie jest
zamknięta do dziś, niektóre bowiem dokumenty brytyjskie wciąż nie zostały udostępnione historykom, a termin ich ujawnienia jest odsuwany w czasie. Przy obecnej wiedzy stoimy na gruncie, że była to katastrofa lotnicza z przyczyn technicznych, bo nie ma żadnych nowych danych. Musimy bazować na dokumentacji, a nie na scenariuszach filmowych czy teoriach publicystów.

Prof. Walery Pisarek, prasoznawca, socjolingwista, UJ
Gdyby się okazało, że wokół katastrofy pod Smoleńskiem nie powstała żadna taka teoria, miałbym poważny kłopot, jak wyjaśnić taką anomalię. Tymczasem w naszym przypadku wszystko od samego początku potwierdza zasady tworzenia mitów i legend, bo zostało tak rozegrane przez „Wielkiego Reżysera”, że już od pierwszej chwili, od pierwszej wiadomości, jaka napłynęła po katastrofie, można było się spodziewać najbardziej fantastycznych spekulacji i teorii spiskowych. Weźmy choćby kontrowersje wokół dokładnej godziny katastrofy albo pierwszej wypowiedzi rosyjskiego kontrolera lotów, która również robiła bardzo negatywne wrażenie. Mnóstwo spekulacji wywołał amatorski film z miejsca katastrofy i słyszalne strzały. Potem mówiono, że oddali je funkcjonariusze BOR, którzy chronili ciało naszego prezydenta, a potem przestano o tym mówić. Pożywką do powstawania mitów było utrzymywanie poszczególnych wiadomości w tajemnicy, a także nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków i ludzi mediów. Już w pierwszych dniach można było z tego wszystkiego ułożyć przynajmniej 10 fantastycznych historii na temat przyczyn i okoliczności katastrofy.

Prof. Rudolf Dupkała, filozofia dziejów, mitologia słowiańska, Uniwersytet Rzeszowski
Tworzenie się mitów jest procesem spontanicznym, niepoddającym się łatwo naukowej analizie. Jednak w dziejach daje się zauważyć pewna prawidłowość, że wówczas, kiedy brakuje dobrze udokumentowanych, wiarygodnych i „twardych” faktów, podejmowane są próby zastąpienia wiadomości zweryfikowanych różnymi irracjonalnymi teoriami, które mogą się przekształcić w mit, legendę. Czy tak jest w przypadku tragedii smoleńskiej, na całościową ocenę przyjdzie jeszcze czas.

Wydanie: 24/2010

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy