Dni polskiego piekła

Zapiski polityczne Pytają mnie ostatnio, czym rozwścieczyłem sejmową prawicę. Zamiast opowiadać własnymi słowami, przytoczę we fragmentach stenogram sejmowy z dnia 13 września 2002 r.: „Panie Marszałku! Panie Posłanki i Panowie Posłowie! Trudno powiedzieć: Wysoka Izbo, po wczorajszym wydarzeniu w Senacie, gdzie parę pięter tej wysokości spadło nam (oklaski). Jeszcze do tego wrócę. Zaczęły się dni polskiego piekła. Wczoraj rano radio podało przerażająco idiotyczną wiadomość, że Naczelny Sąd Administracyjny unieważnił zezwolenie na budowę mostu Siekierkowskiego, który został ukończony i czeka na otwarcie. Pierwszy dzień polskiego piekła. Kilkaset milionów poszło na tę inwestycję, jest ona częścią miliardowej inwestycji mającej usprawnić komunikację w Warszawie, ale sąd chce, aby tę inwestycję rozebrać, bo taka ma być konsekwencja wyroku. Parę godzin później grupa posłów tego parlamentu, tej Izby, obraziła gościa. To bardzo polski obyczaj, szczególnie że do polskich tradycji lubicie się, panowie z Ligi Polskich Rodzin, odwoływać: obraziliście gościa (oklaski)”. (Wyjaśniam, iż komisarza Unii Europejskiej, Franza Fischlera, wygwizdano w trakcie wizyty w Senacie RP – przyp. autor). „Kiedyś Fredro pisał, że jak wstąpi ktoś w dom, to mu z głowy włos spaść nie może, a tutaj obrażono gościa. Dzisiaj mamy trzeci dzień polskiego piekła, w którym kłamstwo i oszczerstwo rywalizują z zawiścią prawicy o to, że przegrała wybory, z goryczą i niezdolnością do powiedzenia temu człowiekowi, który zdołał się wyrwać z tego marazmu drogowego, z tego, co sprawia, że sąd może unieważnić budowę wielkiego mostu za kilkaset milionów złotych… To jest groźne wydarzenie. To jest także groźne wydarzenie, że minister Pol spotyka się tutaj z nieufnością. A czego on chce? Obawiam się, że do panów posłów nie dotarty pewne prawdy o sytuacji na polskich drogach… W ostatnich latach zginęło na nich 60 tys. ludzi. Dziennie ginie średnio 17 osób. To rocznie jest bardzo dużo, to jest 6205 osób. To dla posłów z Platformy Obywatelskiej, dla posłów z Ligi Polskich Rodzin jest nic. To jest nic. Trzeba skopać tego człowieka, trzeba zniszczyć tego człowieka, trzeba projekt odrzucić, bo wszystko jest źle…”. (Poseł Antoni Stanisław Stryjewski: „Panie marszałku, czy można coś zrobić, żeby przestano nas obrażać?”). „Przestańcie obrażać gości, to wtedy nie będzie się was obrażać. Zhańbiliście wczoraj dobre imię polskiego parlamentu. Niech pan siada (oklaski, poruszenie na sali). …Myślę, że jeśli nie przełamiemy w parlamencie panującej u nas niemożności, jeśli chodzi o rozbudowę infrastruktury drogowej, to będziemy tkwili w tym nieszczęściu przez najbliższych kilkadziesiąt lat. Trzeba coś zrobić. Niewidzialna ręka rynku nic tu nie zrobi. Były próby przekazania tego prywatnym inwestorom. Nie udało się, nie osiągnięto żadnych rezultatów… …Na czym polega pomysł ministra Pola? Na tym, aby skoncentrować pieniądze, ażeby spróbować te pieniądze umieścić w instytucji zdolnej do zawierania pożyczek, zdolnej do działania na rynku kredytowym, a taką instytucją jest spółka (Zarząd Dróg Krajowych – przyp. red). Skarb państwa miałby z tym duże trudności. Dlatego atak na pomysł spółki płynie z głębokiej niewiedzy kolegów, którzy w tej sprawie się wypowiadają. Natomiast jest wielki krzyk w prasie, że winiety są drogie… Koszt winiety daje miesięcznie 5 litrów benzyny. To jest tyle, ile wydaję, żeby spod Warszawy dojechać do Sejmu… Otóż stać właścicieli samochodów na to, żeby mogli opłacić winiety, które mogą pozwolić na to, żeby zgromadzić kapitał na budowę dróg, kapitał, którego skądinąd nie ma jak zdobyć, bo prywatny kapitał okazał się bezradny, niczego przez te lata nie zrobił… …Tu w Sejmie została (niedawno) uchwalona ustawa o winietach i znaczna część posłów reprezentujących ławy opozycji głosowała za nimi. Jest lista nazwisk… Dlaczego teraz głosujecie przeciw? Boście przegrali wybory i nienawidzicie tych, którzy wygrali. To jest przyczyna konfliktu (oklaski). Jest jeszcze druga przyczyna. Mianowicie dyskusja o celowości budowy autostrad ze środków publicznych jest w gruncie rzeczy sporem ideologicznym pomiędzy zwolennikami interwencji państwa w gospodarkę rynkową a wyznawcami doktryn liberalnych, którzy wyznaczają państwu miejsce poza gospodarką. Ale to doprowadziło do tego, że mamy 5 mln bezrobotnych, że mamy setki zamkniętych zakładów, że Polska jest na skraju przepaści. Jeżeli znalazł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2002, 38/2002

Kategorie: Felietony