Do Aleksandra Małachowskiego

WIECZORY Z PATARAFKĄ

Jakoś nie zdarzyło mi się ostatnio spytać Aleksandra Bocheńskiego, jak właściwie ocenia drugą połowę XX wieku w Polsce. Byłem nawet do niego zaproszony, ale wtedy to ja się rozłożyłem, a teraz, cóż… Mieliśmy nadzieję, że dociągnie do setki i wtedy urządzimy mu wielki jubileusz. Ale to samo myśleliśmy i o Michale Rusinku z punktu widzenia Związku Literatów Polskich, niestety, trzech lat naszym nestorom zabrakło. Przed wojną dociągnął do setki Aleksander Świętochowski, ten słynny, od pozytywizmu.
Wracając do Bocheńskiego, był jednym z tych, którzy usiłowali zracjonalizować politykę w Polsce. Z tym akurat było w 20. stuleciu całkiem nieźle – jeśli nie liczyć jednego jedynego zrywu, jakim było Powstanie Warszawskie. Był to chyba zryw, którego skutki okazały się podobne do tych, jakie bitwa pod Białą Górą miała dla Czechów. Wyginęła “nasza najlepsza młodzież” i to prawda szczera. Młodzi przedstawiciele inteligencji o ziemiańskim rodowodzie. Zbrodnia, powiada Małachowski. Ale pomyśl, Aleksandrze, że ta młódź rycerska najpewniej przez te 50 lat PRL-u zafundowałaby Polsce najmarniej dwa niezmiernie bohaterskie, krwawe, osnute legendami i całkowicie nieudane powstania. Byłoby tak nieomylnie, bo przecież to właśnie oni ukształtowaliby mentalność polską, czyli przekazali następcom poczucie honoru, obyczaje i żądzę odwetu. “Czynu, czynu naród czeka” – itd., nie sądzę, żeby i tak kto tego nie znał.
Ogromna fala nowej inteligencji okazała się mądrzejsza – uczyła się, “organizowała”, co się dało, “kolaborowała”, jak się nie dało inaczej, walczyła, ale o podwyżki i stanowiska, i w ogóle odpuściła sobie cechy rycerskie. Może nie do końca, bo trochę krwi jednak się wylało. Jeśli tak, Lesiu, ubolewasz, to przyjmij do wiadomości, że prawdziwy rycerz sans peur ni reproche to właśnie Niesiołowski, naprawdę. Gdyby nie warszawska rzeźnia mielibyśmy takich nieulękłych o 200 tysięcy więcej. Nie przekazuje się bowiem części cnót rycerskich. I tak powiadamy, że Ludowa cynicznie kłamała, że nie było suwerenności, że trzeba było lawirować, że fatalne skutki takiego wychowania, że to, że śmo. Że krótko mówiąc, realsocjalizm zrobił z nas Czechów. I to jest w znacznej mierze prawda, już by nas stać nie było na dumną dewizę “meine Treue Ehre ist”, wiesz chyba czyją? I tak zostało tego wiele. Mój szalony kuzynek, ś.p. Wojtek Ziębiński furt mówi o “wierności Rzeczypospolitej”, nie zdając sobie chyba sprawy, że ostatecznie zostanie świętym patronem skinów, czy chce, czy (zapewne) nie chce. Czesi po Białej Górze przeżyli kilkaset lat twardej lekcji rozsądku, my o wiele mniej.
Kształtowanie się tzw. cech narodowych to długi i tajemniczy proces. Wańkowicz był zdania, że w Polsce konkurują ze sobą mentalność chłopska i szlachecka, ale to było o wiele bardziej złożone, choć w zarysie prawdziwe. Złożone, bo Sancho Pansa ma jednak skłonność do naśladowania swojego patrona. Więc wnuki Sancha za ideał mogą, tak czy owak, mieć właśnie “rycerza bladego oblicza”, a nie swojego biologicznego dziadka. Te wszystkie zjawiska, które piętnuje Małachowski, to właśnie przejawy nawrotu dawnych tęsknot – pychy, złotej wolności, samowoli, dominacji nad innymi, ignorancji. Same cechy rycerskie!
A przy tym wcale nie jestem do końca pewien, co właściwie ma większą wartość: bohaterstwo, czy rozum? Może nie istnieje niezawodna, prawdziwa w każdych okolicznościach hierarchia wartości. I proszę mi nie mówić, że mentalność bandziora i Winkelrieda to dwie różne rzeczy. Albo odwaga jest wartością, albo nie, tertium non datur. Czy lisowszczycy byli bohaterami, czy grabieżcami? I jednym, i drugim, niestety. Dlatego nie stać mnie na tak kategoryczne stanowisko, jak Małachowski, bo jestem po prostu zakłopotany dwuznacznością swoich własnych ocen. Jeden pisze “Dzieje głupoty”, drugi “Dzieje honoru” i nie widzą, że piszą o tym samym. A jaki punkt widzenia ma obrać przerażony obserwator tego wszystkiego? Jarzębino czerwona, któremu serce mam dać?

Wydanie: 4/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy