Dobry policjant to żywy policjant

Dobry policjant to żywy policjant

W zasadzce na Ursynowie zginęło dwóch bandytów zamieszanych w sprawę śmiertelnego postrzelenia funkcjonariusza w Parolach

Wtorek, kilka minut po godz. 16.00. Na warszawskim Ursynowie toyota corolla zatrzymuje się na czerwonym świetle na skrzyżowaniu ulic Cynamonowej i Ciszewskiego. Drogę zajeżdża jej polonez na cywilnych numerach z włączonym policyjnym kogutem. Trzech mężczyzn, zgodnie z otrzymanym poleceniem, wychodzi z corolli i ustawia się przy samochodzie. Policjanci skuwają ich kajdankami. Odwożą do aresztu. Kilka minut wcześniej przejechała skrzyżowanie biała toyota celica. Jej kierowca i pasażer to kompani zatrzymanych z corolli. Przemieszczają się ul. Ciszewskiego w kierunku ul. Rosoła. Są czujni i spięci. Rozglądają się na wszystkie strony. Mimo to nie widzą ciągnącego za nimi „ogona” – samochodu z czterema funkcjonariuszami Wydziału ds. Terroru Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji.
W celice siedzą Piotr R. i Krzysztof M., pseudonim „Fragles” – groźni bandyci powiązani z grupą „Mutantów”, znaną w przestępczym podziemiu Warszawy ze szczególnej bezwzględności. Jej członkowie strzelali w marcu ub. roku do policjantów w Parolach. Jeden z funkcjonariuszy został wówczas zabity. Piotr R. pomagał poszukiwanym w tej sprawie.
Celica zbliża się do ul. Rosoła. Obserwujący ją policjanci orientują się, że muszą błyskawicznie zatrzymać kierowcę i pasażera. Odbiega to od operacyjnych ustaleń, ale na trzymanie się planu nie ma już czasu. – Wchodzimy – decyduje dowódca grupy, kiedy toyota jest kilkanaście metrów od skrzyżowania z ul. Rosoła. Samochód z policjantami mija toyotę i zajeżdża jej drogę. Na jego dachu pojawia się migający kogut, a jeden z funkcjonariuszy lizakiem nakazuje zatrzymać się. Czwórka policjantów idzie w stronę stojącej celiki. Broń zgodnie z procedurą spoczywa w kaburach. Jeden z nich mówi: – Policja, wychodzić z samochodu. Po tej komendzie z toyoty pada strzał oddany przez przednią szybę. Celem jest znajdujący się najbliżej funkcjonariusz. Bandyta jednak chybia. Trzech policjantów błyskawicznie zajmuje pozycje dające bezpieczeństwo im i osobom postronnym. Czwarty biegnie na skrzyżowanie Rosoła i Ciszewskiego. Mimo zmiany świateł zatrzymuje ruch i blokuje wjazd na Ciszewskiego. Gdyby nie zimna krew i profesjonalizm policjantów, wśród ofiar strzelaniny mogłyby znaleźć się osoby przypadkowe.
– Najbardziej zagrożeni byli kierowcy i pasażerowie samochodów kierujących się w stronę ul. Ciszewskiego – twierdzi podinspektor Grażyna Biskupska, naczelnik wydziału ds. terroru kryminalnego. Gdy funkcjonariusz blokował skrzyżowanie, Piotr R. i Krzysztof M. wysiedli z samochodu i rozpoczęli kanonadę do trzech pozostałych policjantów. Drogę ucieczki mogli otworzyć sobie tylko w jeden sposób: zabijając wszystkich, którzy próbują im w tym przeszkodzić. Tym razem bandyci spudłowali. Pierwszy padł Piotr R. Zginął na miejscu. Ciężko ranny Krzysztof M. zmarł na stole operacyjnym. Trzech mężczyzn zatrzymanych w toyocie corolli prokuratura przesłuchała w charakterze świadków. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni.
Funkcjonariusze biorący udział w strzelaninie na Ursynowie zdali broń, którą poddano ekspertyzie i przeszli badania sprawdzające m.in. zawartość alkoholu we krwi. Potem rozmawiali z psychologami.
– Policjanci byli pod wpływem silnych emocji. Psychicznie dość dobrze poradzili sobie z tak trudną sytuacją. Ale skutki stresu tak naprawdę zobaczymy po upływie miesiąca. Mogą pojawić się bezsenność, drażliwość, koszmarne sny i wzrost ciśnienia – mówi Izabella Solarska, psycholog z Komendy Głównej Policji. Funkcjonariusze zgłosili chęć wyjazdu na turnus antystresowy. Nie tylko z powodu udziału w strzelaninie na Ursynowie. Dało o sobie znać długotrwałe napięcie związane ze śledztwem, które prowadzą od dziesięciu miesięcy.
– Dobry policjant to żywy policjant – powiedział dzień później do uczestników akcji na Ursynowie premier Leszek Miller. Funkcjonariusze otrzymali od ministra Krzysztofa Janika nagrody pieniężne. – Dostaliśmy po kilka tysięcy złotych. Taką kwotę oglądam, kiedy biorę pożyczkę w banku. Te pieniądze nie są nagrodą za strzelaninę na Ursynowie. To premia za dziesięć miesięcy pracy, które minęły od powołania grupy do sprawy strzelaniny w Parolach. Aresztowaliśmy 24 groźnych bandytów. Zebraliśmy dowody, które pozwoliły na przygotowanie listów gończych za uczestniczącymi w niej przestępcami – mówi Grażyna Biskupska. Przed akcją na Ursynowie przyszła do pracy we wtorek o godz. 7.30. Do domu wróciła późnym wieczorem w środę.
Specjalna grupa pościgowa, która przeprowadziła akcję, została powołana do wyjaśnienia strzelaniny w Parolach i zabójstwa podkomisarza Mirosława Żaka – szefa Sekcji Kryminalnej Komendy Policji w Piasecznie. Został śmiertelnie ranny 23 marca ub. roku w Parolach. Policjanci zabezpieczali tam towar w skradzionym tirze, stojącym w jednym z gospodarstw. Na jego teren wjechały cztery samochody. Wysiedli z nich bandyci i zaczęli strzelać. Z taką samą determinacją jak we wtorkowej zasadzce na Ursynowie. Ale w Parolach kule trafiły policjanta. Akcja na Ursynowie to odpowiedź na śmierć funkcjonariusza.

Wydanie: 5/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy