Dorzynanie niewyciętych

Dorzynanie niewyciętych

Ano właśnie, ano właśnie. Dokładnie tak. Ma pan redaktor rację. Bardzo dobre pytanie. No, panie redaktorze, jestem strasznie wdzięczny za to pytanie. Tak właśnie sobie gaworzył dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski z Michałem Rachoniem w Programie 1 TVP. Program powinien się nazywać ustawka. Bo po to się panowie spotkali. By, jak mówił prezes Kurski, ciemny lud kupił wersję władzy. Tyle że, jak wszystko, ustawkę też trzeba umieć zrobić w miarę wiarygodnie. A tej rozmowy głupiej już się nie dało wyreżyserować. Piszę o niej dlatego, że wynurzenia Tomaszewskiego zbiegają się z rosnącą liczbą skarg na jego rządy. I na to, co znowu się dzieje w Lasach Państwowych. Znowu, bo przecież Tomaszewski zarządza nimi po raz drugi. Tak jakby PiS nie miało kompletnie nikogo z choćby średnim przygotowaniem. Pierwsze dyrektorowanie Tomaszewskiego skończyło się katastrofą dla lasów. I masowymi zwolnieniami oddanych i zasłużonych leśników. Zwolnieniami według klucza partyjnego. Wyrzuconych zastąpili ludzie o słusznych poglądach. Tych, których nie zdążył wyciąć za pierwszym razem, dorzyna się teraz. Zaciąg Tomaszewskiego ma kwalifikacje, ale do czego innego. Jest w stanie przywieźć leśników na konferencję do ojca dyrektora w Toruniu albo na spęd poparcia dla ministra Szyszki przed Sejmem. Zarządzanie tak ogromną instytucją idzie mu jednak równie sprawnie jak ustawka z Rachoniem. Skutki dewastacji kadr już widać. Zwłaszcza tam, gdzie ulokowano desant partyjny. Lasy potrzebują gospodarzy. Doświadczonych fachowców. Pasjonatów. A dostają urzędników oraz krewnych i znajomych polityków. Tak wielka machina jak Lasy Państwowe jeszcze jakoś się toczy siłą rozpędu. Ale już marnuje swój potencjał. Nie rozwiązuje bieżących problemów, nie ma żadnej strategii.

Zamiast zajmować się lasami, Tomaszewski chce budować domy pod wynajem. Gdyby zarządzał własnym majątkiem, to niech sobie wybuduje nawet kosmodrom. Ale skoro tak nieudolnie zarządza naszym wspólnym, narodowym majątkiem, to pora na zmianę.

Polskim lasom zagrażają anomalie atmosferyczne, korniki i inne plagi. Dobrze by więc było, gdyby kadry zarządzające lasami nie były dla nich kulą u nogi.

Wydanie: 38/2017

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy