Łapanka do koalicji

Łapanka do koalicji

I znowu Polacy trochę się dowiedzieli o klasie klasy od roku nam panującej.
Jak się nazywa ktoś, kto nie da się PiS-owi oszukać i sprowadzić do giertychopodobnej maskotki? Warchoł! Dokładnie 30 lat po Radomiu i Ursusie do łask wróciło to staropolskie słowo, jakim ówczesna władza wyzwała strajkujących robotników. Tamtym warchołom historia przyznała rację i wygląda na to, że dzisiejszy warchoł też nie jest bez szans. Bo kim dla tegoż warchoła jest premier RP? Chamem. Po trzykroć chamem. A partia, którą premier Kaczyński kieruje, czyli Prawo i Sprawiedliwość? Kliką łotrów!
Tak sobie porozmawiali pan premier z panem wicepremierem. Dialog za pomocą mediów będzie z pewnością kontynuowany. I poznamy pewno wiele pikantnych szczegółów, które może nie pomogą Polakom w nabraniu szacunku do polityków, ale ułatwią pracę medykom. Prawidłowe zdiagnozowanie stanu zdrowia ludzi, którzy rządzą krajem, jest przecież wspólnym interesem władzy i opozycji.
Muszą przecież być jakieś powody tej nieustannej huśtawki nastrojów. Histerii, podejrzliwości i tromtadracji. By wrócić znowu do tak lubianej przez premiera staropolszczyzny. Co tak zdenerwowało Jarosława Kaczyńskiego, że zerwał umowę z Andrzejem Lepperem, o którym jeszcze niedawno mówił, że „przeszedł ogromną przemianę”. Czyżby przemiana była zbyt duża? A może uczeń zaczął przerastać mistrza? Bezsporną winą Leppera jest to, że nie godził się na przejęcie posłów Samoobrony przez PiS i na oszukanie swojego elektoratu przy tworzeniu nowego budżetu. Takiej nielojalności premier nie mógł tolerować. Po paru dniach pokazywania w telewizji Wildsteina Jarosława Kaczyńskiego jako dobrotliwego męża stanu znowu zobaczyliśmy kogoś znanego od lat. Ten sam język i te same miny. Specjaliści od wizerunku ponieśli klęskę.
Lepper jest już poza rządem, ale problemy, jakie ma z nim PiS, dopiero się zaczęły. Lider Samoobrony ma teraz wiele powodów, by się odegrać. Zrobi tournée po kraju i opowie ludziom o tym, jak PiS ich oszukiwało i ciągle oszukuje. A wie o rozmaitych machlojkach bardzo dużo. Dla partii, która wywija sztandarem odnowy moralnej, może to być początek końca. Zwłaszcza że jej wybitny strateg i mąż stanu (cytat z prasy PiS-owskiej) przegrał z warchołem. I teraz, by obronić się przed przyspieszonymi wyborami i klęską, będzie przekupywał posłów z innych klubów, a głównie z Samoobrony. I to tych, na których są haki. Tych, którzy mają do spłacenia wielkie kredyty i są gotowi poprzeć każdego, kto zapobiegnie wcześniejszym wyborom. Przez dziesiątki lat takie zachowanie nazywano szantażem i korupcją polityczną. Od czasów PiS nazywa się to odnową moralną.
A kraj, w którym mają obowiązywać takie reguły, będzie IV Rzecząpospolitą. Czy pytanie o stan zdrowia autorów tej koncepcji nie jest więc na miejscu?

Wydanie: 39/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy