Dlaczego Kwaśniewski

Dlaczego Kwaśniewski

Z a kilka dni w wyborach prezydenckich zadecydujemy, kto będzie prezydentem RP na najbliższe pięć lat. Ten wybór to nasza suwerenna decyzja. W demokratycznym kraju wybory dla każdego obywatela są szansą na powiedzenie tego, co naprawdę myśli. Poprzez kartkę wyborczą ujawniamy nasze preferencje programowe i obdarzamy zaufaniem konkretnych ludzi. To wielkie i ważne prawo obywatelskie. Ale także odpowiedzialność. Nieobecność przy urnie to zdanie się na przypadek. Na opinie innych. Wybory prezydenckie to zbyt ważna sprawa, by ją oddać walkowerem. Zwłaszcza dziś, w sytuacji, w jakiej znalazła się Polska po trzech latach rządów AWS. Formacja, która w żadnej dziedzinie nie odnotowała sukcesu, wyciąga rękę po kolejny urząd. Nawet sztabowi Krzaklewskiego trudno uzasadnić powody, dla których to on jest kandydatem tej części prawicy, która tak fatalnie rządzi w Polsce. Przecież to właśnie Krzaklewski przez trzy lata sterował i steruje gabinetem Buzka z tylnego siedzenia.
Zamiast odpowiedzi na pytanie, dlaczego dziś jest tak źle i uczciwego obrachunku przed tymi, którzy w 1997 r. uwierzyli w jego hasła wyborcze, Marian Krzaklewski jak gdyby nigdy nic startuje z nową kampanią wyborczą. I nową porcją obietnic. Tyle że Polacy już wiedzą, jakiż to kucharz i co potrafi upichcić.
Nowa kampania Krzaklewskiego to nowe obietnice. Ale metody stare. Trudno opisać pomysły jego sztabu. Po prostu brakuje słów na ocenę tych metod. Ileż w nich cynizmu, obłudy i nienawiści do rywali. Krzaklewskiego widzimy na tysiącach billboardów w całym kraju, na setkach tysięcy plakatów i ulotek, w setkach spotów reklamowych, we wszystkich programach telewizyjnych. Tyle że to nie jest ten Krzaklewski, którego poznaliśmy przez ostatnie lata. To ktoś nowy, wytwór sztabu Walendziaka. I temu właśnie kandydatowi pomaga cały kraj. Dosłownie. Ministrowie są spikerami w jego reklamówkach, jeżdżą po kraju z walizkami pieniędzy i obietnicami. By zdobyć parę procent głosów w Nysie, obiecano i wyższą uczelnię, i szpital. A ileż jest takich Nys? Policja w służbie szefa AWS walczy z gangami. Rząd przyznaje rodzinom wielodzietnym mikroskopijne dodatki. Pieniądze obiecano wszystkim grupom zawodowym. Byle dotrwać do wyborów!
Zapomniano tylko o jednym. O tym, że to nie jest fundusz wyborczy AWS, a budżet państwa. To my finansujemy tę kampanie. Styl, w jakim przewodniczący “Solidarności” prowadzi swoją grę, godzi w powagę państwa i niszczy społeczną komunikację. Po raz kolejny próbuje odgrzać stare podziały. Szansę dla siebie widzi tylko w polaryzacji społeczeństwa. Mnoży więc podziały, ciągle dzieli i dzieli ludzi według kryteriów ideologicznych. Najlepiej czuje się w walce. W walce o posady dla swoich, o rozszerzanie własnych wpływów. W walce bez żadnych zasad.
Czy można być biernym obserwatorem poczynań obozu politycznego Mariana Krzaklewskiego? Czy jesteśmy skazani na to, że ten festiwal nieudolności i rozgrywek będzie trwał i trwał?
Nie!
Jeśli użyjemy tej władzy, którą daje nam kartka wyborcza, to Krzaklewski i jego zaplecze przestaną straszyć kolejnymi pomysłami.
8 października będę głosował na Aleksandra Kwaśniewskiego, bo przez ponad 1700 dni sprawowania urzędu udowodnił, że jest politykiem bezstronnym, człowiekiem dialogu i pojednania, respektującym zasady demokracji i prawa. Jest politykiem, który nie dzieli Polaków na lepszych i gorszych. A Polska bardzo potrzebuje prezydenta mającego zarówno nowoczesną wizję, jak umiejętności, by ją realizować.

Wydanie: 40/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy