Świecić tyłkiem nie jest łatwo

Świecić tyłkiem nie jest łatwo

Każdy chciałby mieć bezbożnie długie szkity, smagłą łydkę i pociągłe udo. Jednak słowiańszczyzna przekazała nam głównie białą skórę Słowian. A w bonusie miłość do kotleta i sałatki z majonezem. W ogóle większość ludzi na świecie nie wygląda jak jaguary, które ktoś na chwilę przemienił w człowieka, zostawiając niechcący zwierzęcą sprężystość kroku i tajemnicze prążki w tęczówkach. Na starość nie rośnie nam trzeci garnitur zębów, a ulubione ciasteczka bezwzględnie poszerzają naszą osobowość.

Dlatego z taką ulgą witamy każdy przejaw litości producentów, którzy w rolach amantek i amantów obsadzają nie tylko Nicole Kidman (ona akurat na pewno jest kosmitką), ale i aktorów o bardziej wybujałym… ego. Reklama Dove, pełna „prawdziwych” kobiet, modelki plus size, amerykańskie i polskie prezenterki, którym tu i ówdzie wzrósł słupek (oglądalności) i wreszcie królowa w świecie dużych tyłków – Lena Dunham. Autorka (i producentka) filmu o hipsterkach z NYC, która z cudowną nonszalancją świeci pupą we własnym serialu jak jakiś świetlik. I bardzo, kurde, dobrze. Nie jest to kino ambitne i bardziej przypomina odmłodzony sequel „Seksu w wielkim mieście” niż Woody’ego Allena, ale – wiadomo – kto pokazuje prawdziwe ciała, ten robi dobrą robotę. I odejmuje nieco smutku z i tak ciężkiego życia dziewczynek, które wchodząc w dorosłość, nie wyglądają (jednak) jak jaguary.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 11/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Tagi: uroda

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy