Biała flaga

Biała flaga

Obchodzony 2 maja Dzień Flagi, który w zamierzeniu miał osłabić wydźwięk i znaczenie tradycji pierwszomajowej oraz wypełnić lukę między 1 a 3 Maja, nie do końca może się wpisać w polskie realia. Intencją posłów PO, z których inicjatywy uchwalono w 2004 r. to nowe święto, było – jak to często u konserwatywnych liberałów – odpolitycznienie majowego długiego weekendu i przykrycie ideowych sporów ideologią „wspólnej tradycji, narodowej wspólnoty i chwalebnej historii”. Jednak 1 Maja przetrwał i nie dało się go – mimo usilnych starań polskiej prawicy – wyrzucić z kalendarza. Wbrew słowom prezydenta Komorowskiego nie jest to święto o „totalitarnych korzeniach”, a raczej dziś, podobnie jak w przeszłości, dzień masowych protestów w Europie i na świecie.
Dzień Flagi nie załagodził również sporów – w tym roku doszło do napięć pomiędzy uwolskim otoczeniem prezydenta Komorowskiego a bardziej konserwatywną prawicą. Powodem konfliktu była niezwykle istotna dla polskiej racji stanu kwestia orła z czekolady – czy godne to jest prawdziwych Polaków, czy też doszło do profanacji świętości narodowych? Takie są problemy polskiej debaty politycznej. Nikt nie spytał orła, co o tym sądzi. A czekolada zużyta do zrobienia orła wciąż pozostaje – mimo zmiany systemu politycznego – tylko nieosiągalnym przedmiotem pożądania wielu polskich dzieci, które często nie dojadają, i chodzi tu o mniej wyszukane produkty.
Po sprzeczkach związanych z orłem czas na spór o to, ile czerwieni ma być we fladze narodowej. Na razie ponad 2 mln Polaków wywiesiło białą flagę, wyjeżdżając z kraju w poszukiwaniu pracy za granicą, prawie 3 mln poddało się na rynku pracy i wymachuje białą flagą w trwającym oblężeniu sił ekonomii, a ok. 60% rodaków wybiera białą flagę podczas każdych kolejnych wyborów i nie chce kibicować żadnej z coraz bardziej zużytych ekip partyjnych. Drużyna białej flagi z każdym dniem rośnie w siłę.
Biało-czerwony miks przegrywa nie tylko z europejskim rynkiem pracy, ale również z zaufaniem obywateli do europejskich instytucji. Krajowa prokuratura, wymiar (nie)sprawiedliwości, aparat policji nie mają szans w porównaniu z wyobrażeniem społeczeństwa o europejskich instytucjach. Np. według raportu CBOS z początku tego roku 70% Polaków niemających kontaktu z wymiarem sprawiedliwości miałoby większe zaufanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a tylko 15% bardziej ufa krajowemu sądownictwu. Wśród osób, które już się otarły o polski wymiar sprawiedliwości i kiepsko oceniły ten kontakt, te proporcje są jeszcze bardziej wyraziste: 84% wybiera działalność Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a tylko 6% polski sąd.
Po „Układzie zamkniętym” i „Drogówce” oceny prokuratury i policji raczej się nie poprawiły. Ostatni raport NIK też nie zwiększył zaufania do aparatu represji państwa. Najwyższa Izba Kontroli, na wniosek Trybunału Konstytucyjnego, dokonała kontroli najważniejszych służb państwowych odpowiedzialnych za tzw. bezpieczeństwo, takich jak: policja, prokuratura czy służby specjalne. Kontrola miała na celu sprawdzenie, w jaki sposób i w jakim celu 18 uprawnionych instytucji uzyskuje dane telekomunikacyjne obywateli. Jak się okazuje, w Polsce nie stosuje się dyrektywy Unii Europejskiej nakazującej sięgać po dane telekomunikacyjne jedynie w przypadku najpoważniejszych przestępstw karnych. W Polsce służby sięgają po prywatne dane według własnego uznania. NIK alarmuje, że przepisy o pozyskiwaniu danych telekomunikacyjnych nie chronią w Polsce obywatela ani praw i wolności obywatelskich. Kontrolerzy NIK proponują, aby precyzyjnie ustalić katalog spraw, w których dopuszczalne byłoby zakładanie podsłuchów. Dodatkowo raport wskazuje konieczność wprowadzenia wymogu, aby było to robione jedynie w przypadku, kiedy nie można zastosować innych środków. Ponadto postuluje się powołanie do życia organu mającego stać na straży pozyskiwania danych przez służby. W obecnym stanie prawnym nie istnieje żaden podmiot, który mógłby sprawować rzeczywistą kontrolę nad wykorzystaniem przez służby uprawnień do sięgania po dane telekomunikacyjne obywateli.
Sytuacja ta jest wyjątkowa w zestawieniu ze standardami przyjętymi w większości państw Unii Europejskiej. W 24 państwach UE taką kontrolę sprawuje sąd lub prokuratura albo niezależny organ administracyjny. Co na to prezydent Komorowski, któremu tak bardzo podobał się „Układ zamknięty”? A może minister Biernacki ochroni obywateli przed służbami państwa? Trudno na to liczyć. Jak śpiewała Republika: „Kombinat pracuje, oddycha, buduje. Kombinat to tkanka, ja jestem komórką”. Pozostaje wywiesić białą flagę i odwrócić się plecami do państwa, które swoim obywatelom funduje coraz bardziej mętną i groźną atmosferę.

Wydanie: 20/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy