Rozwód z orzekaniem winy

Rozwód z orzekaniem winy

Coraz więcej wskazuje na to, że zawarte 30 miesięcy temu małżeństwo AWS i UW dobiega końca. Nie bardzo jest czego żałować. Szkoda jednak, że finałowi tego związku towarzyszą zachowania tak mocno bulwersujące opinię publiczną, która przecież niejedno już ostatnio widziała. Choć – z drugiej strony – początek tego związku też nie był sielankowy. To nigdy nie było małżeństwo z miłości. Wystarczy wspomnieć atmosferę z czasu kampanii wyborczej, kiedy to obie partie nie szczędziły sobie razów. Już wówczas widać było, jak bardzo AWS i UW różnią się programami i stylem uprawiania polityki.
Ale cóż, arytmetyka sejmowa i własne interesy pchnęły je sobie w ramiona. Jednak od samego początku koalicjanci szli od kryzysu do kryzysu. Od konfliktu do konfliktu. Normą stało się długotrwałe negocjowanie i podpisywanie układów, których później i tak nie dotrzymywano. Żaden rząd nie doznał tylu upokorzeń ze strony swoich parlamentarzystów, co rząd premiera Buzka. Ileż razy grupki posłów, głównie z AWS, głosowały przeciw projektom rządowym? Nie pozwalam – krzyczeli posłowie, których w wyborach poparło ledwie kilkuset wyborców. Krzyczeli i dalej robili swoje. Taki się wytworzył obyczaj po tej stronie sceny politycznej. Na dobrą sprawę, nikt nie wiedział, co może się zdarzyć.
Nieprzewidywalność zachowań i nieprzejrzystość układów decyzyjnych to znak firmowy tej polityki. Normą stało się nadużywanie stanowisk dla interesów partyjnych i osobistych w skali nigdy w Polsce nie spotykanej. Nieudolności w kierowaniu państwem i zarządzaniu mieniem publicznym, licznym aferom i nadużyciom towarzyszą pompatyczne wypowiedzi polityków o etosie obozu posierpniowego, o dobru wspólnym i interesie publicznym. Kontrast między tymi hasłami a codzienną praktyką jest szczególnie bolesny dla ludzi, którzy im zawierzyli. Jaskrawym przykładem człowieka, który biegnąc pod pięknymi sztandarami, ma kłopoty z własnym zachowaniem, jest Andrzej Herman, komisarz rządu w Gminie Warszawa Centrum. Gdy jako student prawa starał się o adaptację i nadbudowę mieszkania do ponad 100 m kw., obiecywał zameldować tam żonę, babcię i siostrę. Póki co, nie ożenił się i cały czas mieszka sam. Jak śmiesznie brzmią dziś wszystkie jego zapowiedzi odnowy moralnej, jaką miał zaprowadzić w Warszawie. Symbolem stylu, z którym ten AWS-owski działacz wkroczył do gminy, było nocne plombowanie gabinetów samorządowców z UW. Herman do tej pory nie widzi w tym nic niestosownego, podobnie zresztą jak w sposobie pozyskiwania dla siebie mieszkania. Trudno się dziwić, że UW nie chce mieć do czynienia z takimi ludźmi. I że koalicja w dotychczasowym kształcie przechodzi do historii. AWS, która od dawna nie jest monolitem, skupia zbyt wielu polityków myślących wyłącznie o tym, jak się uratować. Byli razem, gdy rozdawano stanowiska. Teraz, szukając odpowiedzialnych za fatalne notowania w rankingach i falę krytyki społecznej, wskazują na Mariana Krzaklewskiego. Już nie premier Buzek, w którego rolę sprawczą mało kto wierzy, a przewodniczący Krzaklewski jest obiektem jawnej i zakulisowej krytyki. Zaczął się etap ostrej walki o fotel lidera prawicy.
Kryzys koalicji i rządu wypada w fatalnym momencie. Na uchwalenie czeka ponad sto ustaw. Weszliśmy w bardzo trudny etap negocjacji z Unią Europejską. Po dwóch latach rozmów zamknęliśmy dopiero 10 z 29 obszarów negocjacyjnych, w tym żadnego z trudnych. Co nas czeka w najbliższym czasie? Rozwód koalicjantów? Ten wariant jest najbardziej prawdopodobny. Nie będzie to jednak rozwód bez orzekania winy. Możemy więc spodziewać się kolejnej obfitej porcji oskarżeń o to, kto bardziej odpowiada za fatalny stan państwa i złe nastroje społeczne.

Wydanie: 22/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy