Atomy dla Polski

Do Niemiec przyjeżdża z Francji co jakiś czas pociąg towarowy wypełniony odpadami z reaktorów atomowych. Przeciwnicy użytkowania energii atomowej od lat wpadają wtedy w histerię i za każdym razem usiłują zablokować przejazd tego transportu, co miewa fatalne skutki. W ubiegłym roku zginął młody człowiek, który się przykuł do torowiska: pociąg obciął mu obie nogi.
Trwoga przed okropnymi skutkami promieniowania radioaktywnego popiołów reaktorowych okazuje się jednak irracjonalna: większe zagrożenie niosą ze sobą awantury ekologów. Takie urządzenia działały na Ziemi już dwa miliardy lat temu, powstały zaś siłami natury. Tym, co powinno nas szczególnie zainteresować, są długotrwałe efekty działania tych naturalnych reaktorów. Moc stosu atomowego, odkrytego w Gabonie afrykańskim, była stosunkowo niewielka (rzędu stu kilowatów), ale należy aktywność tę przemnożyć przez dwa miliardy lat. Pomimo tego nie zaobserwowano praktycznie żadnych szkodliwych skutków dla jego otoczenia biologicznego.
Uważam, że powinniśmy jak najszybciej rozpocząć w Polsce budowę atomowego ośrodka energetycznego, przy zastosowaniu najnowszej technologii i środków zabezpieczających. Jako jeden z pierwszych w naszym kraju pisałem już o potrzebie uniezależnienia się od dostaw rosyjskich paliw dzięki wodorowaniu węgla, toteż mogę sądzić, że również powyższe słowa o potrzebie uruchomienia naszego programu atomowego padną na głuche uszy. Należy je wszakże nieustannie powtarzać, mając w pamięci znane porzekadło: dłużej klasztora niż przeora. Prezydentura kaczyńska przejdzie do historii, lecz nie przejdą do niej nasze potrzeby suwerenności energetycznej. Po gazowym konflikcie między Rosją a Ukrainą Europa Zachodnia obudziła się, jak to mówią, z ręką w nocniku. Łatwiej dzisiaj mówić o dywersyfikacji dostaw paliwa, aniżeli działać na rzecz polskiej niezawisłości gospodarczej. Być może w Lubuskiem znajdą się złoża ropy naftowej, lecz tak czy owak ulegną wyczerpaniu, w przeciwieństwie do naszego energetycznego głodu, który będzie coraz bardziej rosnąć.

18 stycznia 2006 r.

 

Wydanie: 4/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy