Oko w oko z Putinem

Oko w oko z Putinem

Na wizytę prezydenta Rosji w Polsce czekaliśmy długo. A jak na kontakty między najbliższymi sąsiadami nawet bardzo długo. Wiele się na to złożyło powodów, i to po obu stronach. Przy okazji tej wizyty okazało się też, że okopani w stereotypach i starych doświadczeniach coraz mniej o sobie wiemy. Że nasza wiedza zatrzymała się na poziomie sprzed lat. Że o tym, jacy jesteśmy teraz, po dekadzie, która prawie wszystko gruntownie zmieniła, wiemy głównie z tych mediów, które prześcigały się w apokaliptycznej prezentacji naszego wschodniego sąsiada. W rewanżu podobnie mówiono tam o Polsce.
Stosunki między państwami można popsuć łatwo, na długo i skutecznie. Dużo trudniej przychodzi ich ocieplanie. Trzeba na to długiego procesu. Doświadczamy tego ostatnio w relacjach Polski i Rosji. A wizyta prezydenta to kolejny etap tych nowych i lepszych stosunków między naszymi państwami. Bardzo ważny, bo rozwiewający wiele z tych obaw, aktualnych jeszcze tuż przed jego przyjazdem. Obaw obu stron. Widać było, że Putinowi bardzo zależy na tym, by wizytę zapisać jako sukces. Szczerze zresztą powiedział o swoich obawach: „Ocenialiśmy gotowość polskiej strony jako niską, ale myliliśmy się”. Podobne obawy miała też nasza strona. Stąd pewne zaskoczenie, z jakim polscy politycy oceniali otwartość i gotowość Putina do współpracy, zademonstrowaną przez niego w Sejmie. I stąd też spontaniczne oklaski, jakimi żegnali go posłowie wszystkich opcji.
Pozornie w czasie wizyty nie stało się nic nadzwyczajnego. Doszło po prostu do uczciwych rozmów i do trzeźwej oceny sytuacji. Gospodarzem wizyty był Aleksander Kwaśniewski. Gospodarzem nie malowanym. Jego osobistą zasługą jest to, że relacje między Polską i Rosją nabierają nowego, sensowniejszego kształtu. Kwaśniewski nie czekał bezczynnie na ten przyjazd. Poprzedził go wieloma wcześniejszymi, nieformalnymi spotkaniami i dyskusjami z gospodarzem Kremla. O tym, że były one bardzo udane i że prezydenci mają ze sobą dobry kontakt, przekonywaliśmy się w czasie tej wizyty wiele razy. To bardzo ważne, bo we współczesnym świecie wzajemne relacje i sympatie mężów stanu są nie do przecenienia.
I na koniec o symbolice i gestach. Choć część mediów zajmowała się wyłącznie tym, to czekając na gesty ze strony Putina, zapomniano, że już sam termin wizyty, w rocznicę wyzwolenia Warszawy, jest symboliczny i nieprzypadkowy.

Wydanie: 3/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy