Skok na wydrę

Skok na wydrę

Jeśli ktoś sympatyzuje z lewicą, ma duży problem. Od kilkunastu lat czeka na lepsze czasy. Bez skutku. Zamiast słońca i marszu w górę sondaży jest to, co widać.

Zamiast autentycznych, mających autorytet liderów środowisk lewicowych są kompromitujące eksperymenty kadrowe i cynicy, którzy kochają władzę i kasę. Kto powie coś dobrego o Czarzastym i Biedroniu? Dostali od losu złoty róg, a zrobili z niego sflaczałe balony. Zmarnowali energię, entuzjazm i pracę wielu ludzi, którzy naiwnie uwierzyli w projekt wielkiej, demokratycznej i ideowej lewicy. Taki projekt, choć pozostaje w sferze marzeń, jest niezbędny. I prędzej czy później zostanie zrealizowany.

Na pewno nie będzie nim sztuczny twór, jakim jest Nowa Lewica. Pomysł na tak zamordystyczną i kumoterską partię jest zaprzeczeniem najbardziej elementarnych wartości. Nie tylko lewicowych, ale generalnie cywilizacyjnych. Żeby w 2021 r. zaproponować taki model partii i wierzyć, że jakiś ciemny, choć lewicowy lud to kupi, trzeba być cynikiem i niezłym kombinatorem. Kiedyś takie działania nazywało się skokiem na wydrę, a dziś – grą polityczną, w której jedyną wartością są własne interesy.

Jeśli coś mnie jeszcze dziwi, to postawa tych posłanek i posłów, którzy widzą i wiedzą, co się dzieje, a mimo wszystko firmują takie działania.

W polityce jest jednak, czy chcemy, czy nie, odpowiedzialność zbiorowa. W najbardziej bolesny sposób doświadczają tego byli członkowie PZPR. I to niezależnie od osobistych zasług. Ówczesna partia władzy oprócz ideowców miała wielu członków o gumowych kręgosłupach, ludzi nastawionych na profity. Ale jakoś sobie nie przypominam takich liderów partii jak dzisiejsi, bez hamulców w dążeniu do prywatnych celów.

Główne pytanie, przed którym stoi lewica, nie brzmi, kto z kim i przeciwko komu, ale po co i w imię jakich wartości. Czyli odwrotnie do tego, co teraz się dzieje.

Polsce, a elektoratowi lewicowemu na pewno, potrzebna jest partia kierująca się interesem ludzi, a nie rynków finansowych i tych, którzy sprywatyzowali świat dla siebie. Tylko lewica może obalić ten absurdalny mechanizm.

Politycy rozglądający się za wyjściem z tego pata z Nową Lewicą mają rozwiązanie – utwórzcie w Sejmie koło Unii Pracy. I do roboty. Nie wyrzucać ludzi, tylko przyjmować nowych. Otworzyć się na ruchy lewicowe, stowarzyszenia, fundacje, portale itd. To do nich powinna trafić publiczna kasa, która teraz idzie do swojaków. Jak w PiS.

Wydanie: 41/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy