Po drugiej stronie lustra

Po drugiej stronie lustra

11.06.2014 Czerwony Bor k. Lomzy . Osrodek dla uchodzcow .Tatarska rodzina z Krymu ktora stara sie o status uchodzcow w Polsce . Dziecko ktore urodzilo sie tuz po przyjezdzie do Polski . Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Skoro nie można pomóc tym w lesie, to może da się pomóc tym, którzy już tu są Ośrodki dla cudzoziemców Według danych umieszczonych na stronie gpv.pl/web/udsc w Polsce jest dziewięć ośrodków dla cudzoziemców: w Dragaczu, Bezwoli, Białej Podlaskiej, Horbowie-Kolonii, Łukowie, Dębaku, Górze Kalwarii, Białymstoku, Czerwonym Borze. Jesteśmy dzielni. Jesteśmy solidarni. Jesteśmy tolerancyjni. Wykrwawialiśmy się stuleciami w obronie wolności naszej i waszej. Forsowaliśmy Somosierrę, szturmowaliśmy Monte Cassino i wdychaliśmy pustynny pył pod Tobrukiem. Przez stulecia chroniliśmy Europę, stanowiąc przedmurze chrześcijaństwa. Był cud pod Wiedniem i cud nad Wisłą. Oba zmieniły bieg historii i ocaliły europejskie wartości. Teraz też nadstawiamy karku, abyście mogli popijać spokojnie swoje sojowe latte. Tak się widzimy w naszym lustrze zaśniedziałym od mitów i odprysków własnych kompleksów. Ale lustro ma drugą stronę. W niej przeglądać się nie ma co, nic ciekawego się nie zobaczy. Wszystko wzięło się z bezsilności. Takiej dławiącej, niedającej zasnąć, a jeśli już, to budzącej w środku nocy i chwytającej na powrót za gardło. Co robić? Jak pomóc? Nie można pozostać obojętnym. Nie można tak po prostu wstawać, szykować dzieciom śniadania, pracować, iść po zakupy, chodzić do kina i umawiać się ze znajomymi na lunch. Jak nie, jak tak? Tysiące osób tak żyją. Nie oglądają wiadomości, bo robi im się smutno. Po co wiedzieć coś, co wytrąca ze strefy komfortu? Nie na moją głowę i nie na moje nerwy. Niech inni tym się martwią. W końcu – co ja mogę? Wtedy, na początku września, zrodził się pomysł, że skoro nie można pomóc tym w lesie, to może da się pomóc tym, którzy już tu są. A może nie potrzebują pomocy? Jest im ciepło, mają co jeść, nikt ich nie popycha w bagno ani nie straszy. Minimum komfortu, ale zawsze. No tak, ale jak już są, siedzą tu i mają ten komfort w pakiecie minimum, to może mają jakieś małe marzenia? Takie proste, codzienne. Jak marzenie o świeżo zaparzonej herbacie po powrocie z pracy albo o krakowskim obwarzanku po dwóch dniach delegacji w Warszawie. Trzeba zadzwonić i zapytać. Mieli marzenia. Proste, prościuteńkie. Nawet prostsze niż marzenie o aromatycznej herbacie i preclu. Jednemu marzyła się pasta do zębów dla dzieci, bo tymi dla dorosłych, które dostają z przydziału, dzieciak myć nie chce, bo szczypie. Albo o balsamie do włosów, bo kędzierzawe czupryny źle się rozczesują bez niego. Dzieci chciałyby kredki, bo rok szkolny się zaczął i słabo z tym w ośrodku. Zeszyty też by się przydały. A słodycze? O, proszę pani! Słodycze chętnie! Ostatnio jak ktoś przysłał paczkę, to na jednego dzieciaka wystarczyło po lizaku. Zadziwiające, jak łatwo się spełnia takie prościutkie pragnienia. Wystarczą trzy koleżanki o podobnej wrażliwości, jedna wizyta w Action i 12 kg marzeń leci w paczce do ośrodka gdzieś w głębi kraju. OK. To wyślijmy drugie 12 kg. Nawet opłaty nie takie kosztowne, skoro tam, po drugiej stronie, sprawia to radość. To było dość proste, zbyt proste. Trzeba podnieść wymagania. Co, jeśli byłabym zamknięta w ośrodku w obcym kraju, najbardziej by mi doskwierało? Kuchnia! Tak, tęsknota za przyprawami – kumin, kardamon, anyż, kolendra. Trudno się kompletuje 7 kg w 100-gramowych torebkach. Udało się, poszło. Co teraz? Teraz każda rodzina marzy, aby mieć na wyłączność choć kilogram mąki i butelkę oleju. Naprawdę? Ile jest tych rodzin? A 16. Dało się. Da się dostarczyć 16 kg mąki i 16 litrów oleju na drugi koniec Polski. Wymaga to trochę wysiłku, ale da się. Co teraz? Nic, trzeba dalej słać. Ale jak to zrobić we trzy? Wtedy zrodził się kolejny pomysł. A może by tak łączyć rodziny? Jedna rodzina stąd i jedna rodzina stamtąd. Inaczej pomagasz, jeśli wiesz komu. Inaczej odczuwasz wdzięczność, gdy znasz twarz ofiarodawcy. A przy okazji przełamie się może jakieś uprzedzenia i stereotypy? Chętni do realizacji projektu byli po obu stronach. Wtedy wmieszał się Wysoki Urząd. Urząd wykonuje swoje obowiązki należycie i nie ma tu miejsca na takie bilateralne fidrygałki. Trudno, trzeba było obejść Urząd. I tak udało się zajrzeć na drugą stronę lustra. Po drugiej stronie jest różnie. Jedni marzą o skuterach i prostownicach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 48/2021

Kategorie: Kraj