Dyplom prezydentowicza

Dyplom prezydentowicza

Syn prezydenta Włocławka ze sfałszowanym certyfikatem zasiadał w radzie nadzorczej spółki podległej tatusiowi

Troje włocławian ma sfałszowane dyplomy uprawniające do zasiadania w radach nadzorczych spółek skarbu państwa i spółek samorządowych. Wszyscy byli członkami rad nadzorczych. Jeden z podrobionych dyplomów należy do syna prezydenta Włocławka.
– Nie ma żadnych wątpliwości – zapewnia dyrektor Departamentu Kadr i Szkolenia Ministerstwa Skarbu Państwa, Lucyna Świerkowska – nie zgadza się numeracja, inne są pieczęcie, a przede wszystkim osób tych nie ma w naszych rejestrach.
Członkostwo w radzie nadzorczej nawet małej spółki samorządowej to niebagatelny profit. Wpływ na życie firmy, splendor i spory dodatek do rocznych dochodów. Ale jest warunek – trzeba mieć certyfikat wydany przez Ministerstwo Skarbu. Należy odbyć szkolenie i zdać trudny, dwustopniowy egzamin. To gwarancja dbałości o powierzoną władzę, pieniądze i los ludzi.
– Nie mamy w tej sprawie nic do powiedzenia. Prezydent jest na urlopie i wróci za dwa tygodnie – biuro prasowe włocławskiego magistratu jest zaskoczone sytuacją. Prezydent Włocławka, Władysław Skrzypek, i jego syn, Dariusz, nie mogli wybrać bardziej niedogodnego dla ratusza terminu wakacyjnego wyjazdu. Pojawiają się pierwsze plotki, że zgrali go w czasie z przypuszczalnym terminem przecieku do mediów informacji o podrobionych dyplomach. Wyłączyli telefony komórkowe.
– Pan Władysław Skrzypek wiedział o całej sprawie już w czerwcu – informuje dyr. Świerkowska z Ministerstwa Skarbu. – Zadzwonił nawet do nas, zapewniając, że to nieporozumienie. Obiecał, że osobiście przyjedzie, by rzecz wyjaśnić. Nie przyjechał, nie zadzwonił…

Nie musieli kłamać

Dariusz Skrzypek, syn prezydenta, pracuje w miejskiej spółce Saniko. To takie włocławskie MPO, dodatkowo prowadzące zakład utylizacji odpadów. Jeden z najnowocześniejszych w Europie. Jest tu członkiem rady nadzorczej. Nie potrzebował dyplomu, bo do rady delegowała go załoga. Podobnie jak Maria G., zasiadająca z ramienia załogi w radzie nadzorczej miejskich wodociągów. Jedynie Teresa S., lokalna działaczka Samoobrony, musiała mieć dyplom. Kierowała Radą Nadzorczą Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Włocławku. Jej kadencja niedawno wygasła.
– Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby pójść na coś takiego – szefowa Departamentu Kadr i Szkolenia Ministerstwa Skarbu nie kryje zdziwienia – takie kłamstwo ma króciutkie nogi. Prowadzimy precyzyjny rejestr osób, które zdobyły certyfikaty. Każdy człowiek to teczka dokumentów. Podania, wyniki egzaminów, protokoły… Przyznaję, cała trójka ubiegała się o dyplomy, jednak żadne z nich nie przeszło egzaminów. Wszyscy odpadli jeszcze na etapie pisemnych testów, nie zostali nawet dopuszczeni do egzaminu ustnego. To prawda, dwoje nie złamało prawa, zasiadając w radach z ramienia załogi. Ale ich dyplomy, zupełnie w tej sytuacji zbędne, są fałszywkami! Doprawdy, brak logiki!

Donos urzędniczy

Aferę wykrył sam włocławski ratusz. W Wydziale Nadzoru Właścicielskiego magistratu nikt jednak nie chce o sprawie rozmawiać oficjalnie. Nie wiadomo, czy więcej w tym wstydu, czy strachu przed pryncypałem. Już wiosną wydział zaczął coś podejrzewać. Sprawa, z powodu syna prezydenta, była niezręczna. Urzędnicy wystosowali jednak oficjalne zapytanie do Ministerstwa Skarbu o wykaz osób z Włocławka posiadających certyfikaty. Na nadesłanej z Warszawy liście nie było trzech nazwisk. Ludzie ci, jako posiadacze dyplomów, figurowali natomiast na liście, którą dysponował ratusz. Włocławscy urzędnicy nie śmieli informować o możliwym fałszerstwie. Zwrócili jedynie uwagę ministerstwa na niezgodność obydwu wykazów.
– Powtarzam, te osoby nie mają autentycznych dyplomów – Lucyna Świerkowska nie pozostawia złudzeń. – Nie wiem, czy fałszywki wyprodukowały same, czy ktoś je w tym wyręczył. W tej sytuacji złożyłam w Prokuraturze Rejonowej we Włocławku zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Nie mam nic do powiedzenia

Zareagował włocławski ratusz. Wiceprezydent miasta, Dorota Dzięgielewska, zwołała konferencję prasową. Spotkanie trwało kilkadziesiąt sekund. Pani prezydent odczytała oświadczenie: – W związku z prowadzonym postępowaniem prokuratorskim w sprawie podejrzenia sfałszowania dyplomów uprawniających do zasiadania w radach nadzorczych przyjęłam rezygnację przedstawicieli załóg zasiadających w radach nadzorczych Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej \”Saniko\” i Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Z uwagi na postępowanie prowadzone przez prokuraturę to wszystko, co mam do powiedzenia.
Śledztwo jest na etapie wstępnym. Włocławska prokuratura przekazała sprawę policji. Na razie nie ma żadnych wyników. Większość bohaterów tej historii jest na urlopach. Udało się jedynie skontaktować z Marią G., byłym już członkiem rady nadzorczej włocławskich wodociągów: – Nie mam nic do powiedzenia – trzask odłożonej słuchawki.

Wydanie: 30/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy