Na sektach do Sejmu

Na sektach do Sejmu

Inkwizytor czy obrońca? Wyborcy zdecydują 

Ryszard Nowak, dziś Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami, w poprzedniej kadencji poseł Unii Pracy, postanowił wrócić do parlamentu, żeby rozwinąć swoją działalność. Okazja jest znakomita, ponieważ właśnie ruszyła jego akcja „Lato bez sekt”, więc Nowak zacznie organizować konferencje prasowe, ostrzegać i straszyć. Będzie o nim głośno. – Koledzy poprosili mnie, żebym tylko akcji „Lato bez sekt” nie przeciągał na wrzesień – zaznacza Ryszard Nowak. – Chodzi o to, aby plakaty polityczne, związane z moją kampanią, nie mieszały się z tymi „antysektowymi”. Uszanuję to, ale będę ostrzegał młodzież przed wakacyjnymi znajomościami, które są naborem do sekt. Ulotkami będę ostrzegał.

Pamiętliwi adwentyści
Na razie nie wiadomo, na czyjej liście będzie Nowak. Na pewno nie w Platformie i nie w koalicji SLD–UP. – Czekam na telefon z Warszawy – enigmatycznie zapewnia ten mieszkający w Szklarskiej Porębie kandydat na kandydata.
Swoje kontakty z Unią Pracy ocenia jak najgorzej. – Cztery lata temu Unia nie weszła do Sejmu, ale ja miałem bardzo dobry wynik – podkreśla. – W swoim okręgu byłem pierwszy. Tymczasem później starali się mnie “wymiksować”. I w końcu im się udało. Odszedłem.
Serdecznie o Nowaku mówi autorytet UP, Aleksander Małachowski. Pośredniczył nawet w staraniach, by został on kandydatem partii na senatora. Jednak władze lokalne były nieugięte. – Jego walka z sektami była w przeszłości ostra, kojarzyła się z jakąś policyjną działalnością Kościoła – komentuje Aleksander Małachowski. – Uważano, że nie jest to postawa godna członka partii socjaldemokratycznej, mówiono, że blisko mu do inkwizycji. Ale to dobry chłopak, z pasją.
Inni członkowie Unii Pracy podkreślają, że Nowak był wykorzystywany przez Kościół katolicki do walki z konkurencyjnymi, choć mniejszymi Kościołami, poza tym do worka z napisem „sekty” wrzucał Kościoły zarejestrowane.
– Wyrządził wielkie szkody – mówi Andrzej Siciński, sekretarz Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. – Jesteśmy uznanym, solidnym Kościołem. Prowadzimy akcje profilaktyczne i zdrowotne. Wszystko to Nowak próbował zburzyć. Po jego mętnych wystąpieniach i wmawianiu, że każda inność jest niebezpieczna, zaczęliśmy mieć trudności. Gdziekolwiek się pojawiliśmy, pytano nas, czy nie jesteśmy sektą.
Andrzej Siciński nie może wybaczyć Nowakowi telewizyjnej wypowiedzi, że polskie sekty są groźniejsze niż wszystkie mafie razem wzięte. – To straszenie ludzi, jak ze średniowiecza. No i teraz pan Nowak chce na sektach wjechać do Sejmu – mówi Siciński.
Podobnie chłodno wypowiadają się przedstawiciele ruchu Hare Kryszna (“Rozdawaliśmy wegetariańskie posiłki, ale teraz ludzie się nas boją”) i Misja Czaitani (“Nikt nie chce nam wynająć nawet pokoju”).

Grozi nam lawina
A przecież kariera Ryszarda Nowaka zaczęła się obiecująco. W Sejmie zajął się wojskową falą, w opracowaniach na jej temat do dziś wspomina się go jako konkretnego i solidnego partnera. Jeżeli zjawisko fali w wojsku jest dziś mniej groźne, zasługa posła wydaje się być duża.
W ten sposób Ryszard Nowak zaczął funkcjonować jako “poseł od spraw trudnych”. Zwrócili się do niego rodzice młodych osób, które odeszły do jakichś nieformalnych grup. Poseł głośno podjął nowe wyzwanie. Organizował spotkania, składał liczne interpelacje, oburzał się, że władza go zbywa. Namawiał kolegów posłów, by razem z nim stworzyli lobby antysektowe. Wzruszali ramionami. Został sam.
Odszedł z Unii, założył Komitet Obrony przed Sektami. Po kilku latach czułości kontakty komitetu z organizacjami mającymi podobne cele są dziś dosyć chłodne.
– My jesteśmy nastawieni na profilaktykę, ewentualnie terapię – słyszę w Krakowskim Centrum Dominikańskim. – Pan Nowak chce walczyć. Nie kontaktujemy się.
Spokojnie o Ryszardzie Nowaku i jego komitecie mówi się w MSWiA, choć powstały tam kiedyś Wydział ds. Sekt, nazwał “papierowym”. Raporty o polskich sektach, które wyszły z tego resortu, zasadniczo różnią się od opinii Nowaka. MSWiA ocenia, że apogeum ataku sekt Polska od kilku lat ma już za sobą. Ryszard Nowak uważa, że naiwni i zdezorientowani transformacją Polacy nadal są dla sekt znakomitą pożywką.
Nie wszystkie Kościoły są chłodne wobec komitetu i Ryszarda Nowaka. Świadkowie Jehowy uważają, że “robi dobrą robotę”. Nigdy ich nie zaatakował, więc “całym sercem mu sprzyjają”.
Ryszard Nowak żyje skromnie. Z dobrym wynikiem skończył zarządzanie. Pracuje w hurtowni. Złagodniał. W Sejmie zająłby się tylko prawem dotyczącym sekt. Nie mówi już, że “zjawisko wymyka się spod kontroli”, że “grozi nam lawina sekciarstwa”, nie ostrzega przed inwazją satanizmu. Odszedł od swojej poprzedniej, ogólnikowej i niebezpiecznej definicji sekty, według której “jest to grupa przestępcza, mieniąca się Kościołem”. Podkreśla, że aby nazwać grupę sektą, trzeba zebrać wiele dowodów. Nie wystarczy zeznanie jednego świadka. – W końcu może być Kościół liczący 200 osób – ocenia tolerancyjny dziś Ryszard Nowak. – A poza tym, który Kościół nie jest kontrowersyjny?
Akcja “Lato bez sekt” trwa. Ryszard Nowak wyruszył z ulotkami. Czy uniosą go do Sejmu?

Wydanie: 31/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy