Dzieciństwo w żałobie

Dzieciństwo w żałobie

Co roku we Francji 165 tys. dzieci zostaje zgwałconych, jedna dziewczynka na pięć pada ofiarą molestowania seksualnego

Korespondencja z Paryża

Czy w dobie internetu literatura wciąż może wywołać społeczną rewolucję? Historia książki Camille Kouchner – z zawodu prawniczki, a w życiu prywatnym córki polityka Bernarda Kouchnera i jego eksżony Evelyne Pisier – udowadnia, że tak. „La Familia grande” („Duża rodzina”) ukazała się 7 stycznia i zmieniła Francję. Tytuł ten jest dziś znany wszystkim, nie tylko z racji talentu autorki – Camille Kouchner ujawnia w książce gwałty, jakich dopuszczał się przez lata na jej bracie bliźniaku ojczym – znany politolog Olivier Duhamel, ulubieniec programów telewizyjnych, prezes fundacji zarządzającej elitarnym Instytutem Nauk Politycznych w Paryżu (Sciences Po) i bliski doradca prezydenta Emmanuela Macrona.

W każdej klasie trzy ofiary

O skłonnościach politologa wiedzieli na dobrą sprawę wszyscy, w tym, przynajmniej od dwóch lat, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Frédéric Mion, poinformowany przez byłą minister kultury Aurélie Filippetti. Żadne z nich jednak nie powiadomiło wymiaru sprawiedliwości. Trzeba było dopiero skandalu wywołanego publikacją książki oraz manifestacji i petycji studentów uczelni, aby Mion podał się do dymisji, przed czym zresztą bronił się jak mógł. Duhamel zrezygnował z pełnionych funkcji natychmiast po ukazaniu się „Wielkiej rodziny”, pociągając za sobą politycznych przyjaciół i popleczników – w tym byłą minister sprawiedliwości oraz zatrudnienia i solidarności społecznej Élisabeth Guigou, stojącą na czele… powołanej 10 grudnia 2020 r. niezależnej komisji do spraw kazirodztwa, i Marca Guillaume’a, prefekta regionu paryskiego, który sprawował różne funkcje u boku politologa i złożył rezygnację, czując się „zdradzony”. Nie należy jednak sądzić, że opisany przez Camille Kouchner przypadek kazirodztwa należy do rzadkości – na stronie internetowej szanowanej France Culture można przeczytać, że jest to „praktyka wywołująca społeczną dezaprobatę, ale rozpowszechniona”.

To niestety prawda – według statystyk (w tym instytutu badań demograficznych, INED) problem ten dotyczy we Francji co 10. osoby, czyli, bagatela, 6,7 mln! Co roku 165 tys. dzieci zostaje zgwałconych, jedna dziewczynka na pięć pada ofiarą molestowania seksualnego, a każda klasa liczy co najmniej trzy małe ofiary kazirodztwa. W ciągu ostatnich 10 lat ich liczba się potroiła – w 2009 r. mówiło się oficjalnie o 2 mln przestępstw. Psychiatra i wiktymolożka Muriel Salmona opisuje mechanizm „systemu agresji” budowany przez rodzinnych oprawców – dzieci stają się w nim nie tylko ofiarami, ale także niejako gwarantami trwałości rodziny, zakładnikami w świecie hipokryzji i milczenia. Według badań przeprowadzonych przez Muriel Salmonę 70% skrzywdzonych denuncjuje swojego agresora średnio po upływie 10 lat. Jedynie 8% zostaje wysłuchanych – innym po prostu się nie wierzy, uciekając przed odpowiedzialnością i wypierając rzeczywistość. Fenomen ten dotyczy wszystkich środowisk – zarówno najbiedniejszych warstw społecznych, jak i rodzin wielkiej burżuazji oraz arystokracji, w których kazirodztwo istnieje od pokoleń: molestowane i krzywdzone dzieci, którym wmawia się, że wszystko toczy się normalnym torem, kopiują otrzymany w spadku model we własnych rodzinach. Często przytacza się tu przykład ojca piosenkarki Barbary, któremu miała poświęcić piosenkę „Czarny orzeł”, czy artystki Niki de Saint Phalle, ofiary swojego dystyngowanego ojca. Kazirodztwu sprzyja bowiem system społeczny, oparty na dominacji i agresji – wygrywa silniejszy, to on narzuca reguły gry.

Poznałam trzy czy cztery ofiary kazirodztwa – wszystkie wywodziły się z tzw. dobrych rodzin. Jedna jako dziewczynka była przez kilka lat gwałcona przez brata przy milczącej akceptacji rodziców, druga przeżyła dramat rodzinny z powodu siostry, również gwałconej przez starszego brata, trzecia padła ofiarą ojca, zapalonego fotografa, który regularnie rozbierał do zdjęć własne córeczki i inne dziewczynki z rodziny. Po jego śmierci, już jako dorosła kobieta, odnalazła pudła niewywołanych klisz – zaczęła wtedy zadawać sobie pytanie, czy anoreksja, a następnie śmierć jej córki nie miały czegoś wspólnego z osobą dziadka. Reguła jest wciąż ta sama: rodziny nie wiedzą i nie chcą wiedzieć. Nie widzą, a nawet jeśli widzą, to odrzucają prawdę. Mało tego, gwałciciele cieszą się często ich szacunkiem i miłością.

Niech kaci drżą

Co na to prawo? Chociaż kazirodztwo jest we Francji zabronione, system sprawiedliwości nie karze go jako takiego – stanowi element obciążający w przypadku utrzymywania stosunków seksualnych z osobą poniżej 15 lat czy też gwałtu. Po osiągnięciu wieku dojrzałości seksualnej i w kontekście relacji opartej na obopólnej zgodzie kazirodztwo nie jest karane. Przed rewolucją francuską było zabronione jako obraza moralności – oznaczało relacje seksualne utrzymywane między członkami szeroko pojętej rodziny, również tymi, których nie łączyły więzy krwi. Za czasów ancien régime’u sądzone były obie osoby i chociaż dzieci z reguły uniewinniano, uczestniczyły w procesach na równi z dorosłymi. Dopiero rewolucja francuska wprowadziła pojęcie ofiary – kazirodztwo zniknęło jednak wtedy z Kodeksu karnego, aby ponownie pojawić się w 1810 r. w Kodeksie Napoleona, używanym aż do roku 1994. Przez te wszystkie lata zaliczano je do kategorii przestępstw natury seksualnej, tak jak gwałt i obrazę moralności, z tym że od 1863 r. system sprawiedliwości chronił potencjalne ofiary w łonie rodziny aż do ukończenia przez nie 21 lat (w przypadku braku więzi rodzinnych – do 15). W 1994 r. po reformie Kodeksu karnego obraza moralności stała się agresją seksualną, pojęcie gwałtu pozostało bez zmian, stworzone zostało natomiast przestępstwo nadużycia seksualnego na osobie nieletniej. Fakt kazirodztwa mógł być od tej pory uznany przez sędziego za element obciążający, ale nie w sposób automatyczny – zależało to od oceny stanu świadomości dziecka. Formuła „kazirodztwo” pojawiła się w Kodeksie karnym ponownie w 2016 r., wciąż jako czynnik obciążający, dwa lata później zaś w tzw. prawie Schiappa powrócono do zasady popełnienia gwałtu na wszystkich nieletnich przed ukończeniem 15. roku życia. Okres przedawnienia skargi ofiar przedłużono do 30 lat od dnia osiągnięcia przez nie pełnoletności – to początek rewolucji.

Po rewelacjach Camille Kouchner mają się pojawić kolejne zmiany w prawie. Jej bolesna spowiedź, adresowana do zmarłej matki, wywołała bowiem lawinę – pod koniec stycznia w mediach społecznościowych powstał, na wzór wcześniejszego ruchu „Balance ton porc” („Zadenuncjuj swoją świnię”) i światowego tsunami #MeeToo, hashtag #MeeTooInceste, który w ciągu tylko jednego dnia został zalany ponad tysiącem świadectw. W trakcie posiedzenia Rady Ministrów głos na ten temat zabrał sam prezydent Emmanuel Macron, podkreślając wyzwolicielską rolę wyznań, a jego żona Brigitte, matka trojga dorosłych dzieci i babcia, wypowiedziała się 17 stycznia br. w wywiadzie dla dziennika telewizyjnego za reformą Kodeksu karnego. „Niech kaci drżą”, napisał w tweecie przyrodni brat Camille Kouchner, Alexandre, deklarując, że jest dumny z rodzeństwa.

Pojawiły się nowe oskarżenia: Camille Berry, córka aktora Richarda Berry’ego, złożyła skargę na słynnego ojca, oskarżając go o gwałt, kazirodcze zachowania i zmuszanie do uczestnictwa w seksualnych zabawach dorosłych, kiedy miała

8-10 lat, wszystko przy akceptacji jego ówczesnej partnerki – piosenkarki Jeane Manson. Prezes Narodowego Centrum Kinematografii Dominique Boutonnat, protegowany prezydenta Macrona, został z kolei oskarżony przez 22-letniego chrześniaka o próbę gwałtu w czasie wspólnych letnich wakacji. Policja kryminalna prowadzi również śledztwo przeciwko producentowi filmowemu Gérardowi Louvinowi, którego 48-letni dziś bratanek oskarża o współudział w organizacji gwałtu. Obiektem oskarżeń o agresje seksualne, tym razem nie kazirodcze, stały się też inne znane postacie świata kultury: aktor Gérard Depardieu, dziennikarz Patrick Poivre d’Arvor, artysta plastyk Claude Lévêque oraz działacz partii komunistycznej Maxime Cochard.

Fala rozchodzi się coraz szerzej – studenci renomowanych uczelni ujawnili królujący w nich seksistowski i opresyjny system, z gwałtami włącznie, a poseł prezydenckiej partii LREM Bruno Questel oświadczył publicznie, że sam padł jako dziecko ofiarą przemocy seksualnej.

Prawo w kobiecych rękach

Czy wreszcie coś w tej materii się zmieni, z mentalnością włącznie? Wydaje się, że tak. Powołanie komisji do spraw kazirodztwa, mającej przedstawić raport w… 2023 r., okazało się wprawdzie totalnym fiaskiem z powodu osoby Élisabeth Guigou, ale do francuskiego Senatu wpłynęło kilka propozycji ustaw wzmacniających ochronę nieletnich i wprowadzających surowsze kary dla agresorów. Co znamienne, wszystkie projekty są autorstwa kobiet, reprezentujących różne opcje polityczne. Senatorka centrum Annick Billon proponuje utworzenie pojęcia „przestępstwa seksualnego” oraz zakaz wszelkich relacji seksualnych między dorosłym a osobą, która nie ukończyła 13 lat. Projekt, analizowany przez Senat 21 stycznia br. i wzbogacony o środki mające na celu walkę z kazirodztwem, spotkał się z krytyką ze strony stowarzyszeń obrony dzieci oraz adwokatek zajmujących się sprawami gwałtów na nieletnich – ich zdaniem kategoria wieku może stanowić argument w rękach obrony.

Posłanka prezydenckiej partii LREM Alexandra Louis pragnie z kolei zachować w tej kwestii dotychczasowy limit 15 lat, wprowadzając jednocześnie dwie kategorie przestępstw, w zależności od rodzaju stosunków seksualnych.

W międzyczasie Komisja Prawna Senatu zaakceptowała poprawkę do prawa Schiappa, przedstawioną przez senatorkę Partii Socjalistycznej Marie-Pierre de La Gontrie – kazirodcze relacje z osobą nieletnią miałyby odtąd być karane 10 latami więzienia i grzywną w wysokości 150 tys. euro. Marie-Pierre de La Gontrie i senatorka Partii Zielonych Esther Benbassa uzyskały również aprobatę dla definicji „przestępstwa seksualnego” rozszerzonej o dodatkowy wachlarz praktyk.

Aby walczyć z omertą rodzin – zmową milczenia w imię fałszywie pojętej solidarności i wspólnych interesów – komisja senatorska przyjęła poprawkę posłanki prawicowej partii Les Républicains Marie Mercier, wydłużającą okres przedawnienia w przypadkach złego traktowania, ukrywania agresji seksualnej na nieletnich i niedenuncjowania sprawców. Christophe Castaner, przewodniczący grupy partii LREM w Zgromadzeniu Narodowym, zapowiedział prace nad kolejną propozycją, na temat konieczności ochrony dzieci wypowiedział się także minister zdrowia Olivier Véran.

Świat polityczny doczekał się również w końcu reakcji kontrowersyjnego ministra sprawiedliwości i adwokata Érica Duponda-Morettiego – jego projekt przewiduje rozłożenie okresu przedawnienia przestępstwa, tak aby wszystkie osoby skrzywdzone mogły zachować status ofiary. Polega to na tym, że jeśli są np. cztery ofiary i przestępstwo w przypadku dwóch się przedawniło, a w przypadku pozostałych nie, te dwie pierwsze będą mogły złożyć skargę i mimo przedawnienia korzystać ze statusu ofiary.

Francja wyraźnie się ruszyła. Camille Kouchner, a wcześniej jej odważne siostrzyce – Vanessa Springora, obnażająca pedofilię znanego pisarza Gabriela Matzneffa, czy Flavie Flament, ofiara fotografa Davida Hamiltona, wygrały pojedynek z systemem. Miejmy nadzieję, że nie na chwilę. Droga jest długa, ale należy nią podążać.

Wydanie: 11/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy