Dzień świstaka po słowacku

Dzień świstaka po słowacku

Sytuacja covidowa na Słowacji niebezpiecznie przypomina tę z zimy sprzed roku

W czwartek 4 listopada słowackie ministerstwo zdrowia poinformowało o 6713 nowych potwierdzonych zakażeniach COVID-19. To najwyższy dzienny przyrost na Słowacji od początku pandemii. Resort zdrowia ogłosił, że kolejnych 116 zakażonych trafiło do szpitali, tego dnia w szpitalach z powodu koronawirusa przebywało 1890 pacjentów, z czego niemal 80% nie było w pełni zaszczepionych. 179 osób potrzebowało wsparcia respiratora. Niektóre szpitale, podobnie jak w Czechach, wstrzymały przyjmowanie pacjentów na planowane zabiegi. Zmarły kolejne 34 osoby, od początku pandemii na Słowacji covid ma na koncie 13 146 ofiar śmiertelnych.

Tyle liczby, które pewnie niewiele mówią bez porównania. W Polsce zatem, mającej niemal siedmiokrotnie więcej mieszkańców (Słowacja ma 5,44 mln obywateli), tego samego dnia odnotowano 15 515 nowych przypadków COVID-19. Te dane pokazują, że Słowacy testują skuteczniej lub sytuacja u nich jest o wiele bardziej dramatyczna. Za tą drugą hipotezą przemawiają inne dane. W Polsce w analogicznym czasie w szpitalach przebywało 8595 pacjentów covidowych, a pod respiratorami leżało 713 chorych. To zestawienie pokazuje, że sytuacja u naszych sąsiadów jest zdecydowanie trudniejsza, choć śmiertelność z powodu covidu na 100 tys. obywateli jest podobna.

Dane ze Słowacji przypominają sytuację sprzed roku. Różnica w tym, że teraz to szczepionki zastępują masowe testowanie, które miało być wówczas sposobem na zdławienie pandemii. Przynajmniej teoretycznie. Słowacja jest bowiem w ogonie państw UE, jeśli chodzi o szczepienia. Według oficjalnych danych Komisji Europejskiej z 4 listopada w pełni zaszczepionych jest na Słowacji 53,1% pełnoletnich mieszkańców. Gorzej jest tylko w Rumunii (39,6%) i Bułgarii (26,4%).

Déjà vu można odczuć, kiedy patrzy się także na sposób wprowadzania kolejnych obostrzeń. Administracyjnie Słowacja podzielona jest na 79 okresów, które możemy przyrównać do polskich powiatów. Obostrzenia zatem wprowadzane są na poziomie powiatów i różnią się w zależności od sytuacji covidowej w każdym z nich.

Istnieją cztery poziomy obostrzeń, które obowiązują kolejno w strefie ostrzegawczej (pomarańczowa), pierwszego stopnia zagrożenia (czerwona), drugiego stopnia zagrożenia (bordowa) i trzeciego stopnia zagrożenia (czarna), gdzie sytuacja covidowa jest najtrudniejsza.

W strefie czarnej znajdują się 24 powiaty. Najgorzej jest na północy i wschodzie, niemal wszystkie powiaty graniczące z Polską i Ukrainą są czarne. Zwłaszcza w powiecie Stará Ľubovňa (w pobliżu Piwnicznej-Zdroju), gdzie na przełomie października i listopada co 77. mieszkaniec miał potwierdzony pozytywny test na obecność koronawirusa. W 39 powiatach ogłoszono drugi (bordowy) stopień zagrożenia. Po osiem powiatów jest w strefie czerwonej i pomarańczowej. Najlepsza sytuacja epidemiczna (pomarańczowa strefa ostrzegawcza) jest w Bratysławie oraz w miejscowościach Galanta, Šaľa i Komárno. Ta ostatnia, w większości zamieszkiwana przez Węgrów, znajduje się na słowacko-węgierskim pograniczu i wraz z węgierskim miastem Komárom stanowi podobnie jak Cieszyn i Ceský Těšín przykład dwumieścia, czyli organizmu, który w przeszłości został podzielony między dwa państwa z powodów politycznych.

Najsurowsze obostrzenia funkcjonują w strefie czarnej. By zrozumieć skalę problemu, należy pamiętać, że dotyczą one 30% wszystkich powiatów i poza jednym wyjątkiem spotkają się z nimi Polacy tuż po przekroczeniu polsko-słowackiej granicy. W strefie czarnej zamknięte są kluby fitness, aquaparki, restauracje serwują jedynie dania na wynos, a miejsca noclegowe są niedostępne dla turystów. Zakazane są także uroczystości weselne. Kościoły są otwarte, ale bp Marián Chovanec, który odpowiada za diecezję bańskobystrzycką (środkowa Słowacja), wydał dyspensę od obowiązku uczestnictwa wiernych w mszach w strefie czarnej. Jego decyzja obowiązuje wiernych od 3 listopada do odwołania. Dla wszystkich Słowaków w czarnej strefie w pomieszczeniach zamkniętych obowiązkowa jest maseczka FFP2 (podobnie jak w Czechach), na powietrzu wystarczy zwykła maseczka.

Te ograniczenia dotyczą wszystkich, także tych, którzy są w pełni zaszczepieni, przeszli covid , czy mają negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Takie rozwiązanie budzi sprzeciw wielu Słowaków. Protestuje branża turystyczna. Szef słowackiego Związku Ruchu Turystycznego Marek Harbuľák zwraca uwagę, że 2,5 mln zaszczepionych Słowaków jest szantażowanych przez tych, którzy zaszczepić się nie chcą. Jego zdaniem ograniczenia dla zaszczepionych w strefie czarnej to strzał w kolano, osoby zaszczepione wybiorą bowiem ośrodki narciarskie i świąteczny wypoczynek poza Słowacją, na czym stracą słowaccy przedsiębiorcy i pracownicy.

Dyskusja na ten temat toczy się w rządzie. Słowacki minister zdrowia Vladimír Lengvarský wydaje się zwolennikiem zróżnicowania obostrzeń w strefie czarnej dla osób zaszczepionych i reszty. Podobnego zdania jest premier Eduard Heger. Jednak rząd jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony, musi wskazać konkretne korzyści dla zaszczepionych, które mogłyby zachęcić kolejnych Słowaków do szczepień. Z drugiej, na Słowacji daleko do odporności populacyjnej, sytuacja covidowa jest poważna, dlatego rządzący są bardzo ostrożni. Boją się także popularnych i w Polsce zarzutów „segregacji sanitarnej”. To o tyle dziwne, że w przypadku stref pomarańczowej, czerwonej i bordowej takie rozróżnienia między zaszczepionymi a niezaszczepionymi istnieją. Słowacy co tydzień publikują informacje, do jakiej strefy należy dany powiat, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne dane na oficjalnej stronie słowackiego resortu zdrowia: www.health.gov.sk.

Polacy, którzy myślą o nartach na Słowacji (o ile stoki zostaną w ogóle otwarte) lub o słynącym z pieczonych kasztanów bożonarodzeniowym jarmarku w Bratysławie, muszą pamiętać, że obowiązują nowe zasady wjazdu na Słowację dla obcokrajowców, w tym obywateli Polski. Nasze MSZ informuje, że wszystkie polsko-słowackie przejścia graniczne są otwarte, ale Słowacy wprowadzili wzmożone kontrole, które mogą powodować utrudnienia w płynnym przekraczaniu granicy. Wszyscy Polacy powyżej 12. roku życia wjeżdżający na Słowację muszą, podobnie jak np. w Czechach, wypełnić przed wjazdem specjalny internetowy formularz identyfikacyjny eHranica (można go znaleźć również w języku angielskim na: korona.gov.sk/ehranica/). Na Słowacji niezbędne będzie potwierdzenie dokonania rejestracji.

Osoby, które przybędą samolotem, rejestrują się na stronie www.mindop.sk/covid (nie dotyczy osób przylatujących do Bratysławy, Popradu i Koszyc, które stamtąd udają się bezpośrednio do domów poza Słowacją). Warto pamiętać, że Bratysława leży tuż przy granicy z Austrią, a wielu Słowaków mieszka po austriackiej stronie, gdzie nieruchomości bywają tańsze niż w słowackiej stolicy.

Zaszczepieni przeciw COVID-19 Polacy wjeżdżają na Słowację bez żadnych problemów. W tym przypadku Słowacy za zaszczepione uznają osoby, które przyjęły drugą dawkę szczepionki przynajmniej 14 dni przed przyjazdem lub szczepionkę jednodawkową, o ile od szczepienia minęły minimum trzy tygodnie. Warto mieć też na uwadze, że Słowacy za zaszczepione uznają osoby, które przyjęły pierwszą dawkę dwudawkowej szczepionki, a więc w realiach wielu państw nie są w pełni zaszczepione, pod warunkiem że od szczepienia minęły przynajmniej dwa tygodnie, a samo szczepienie miało miejsce w okresie do pół roku od przejścia covidu.

Wyjątki od tej zasady są nieliczne i dotyczą m.in. kierowców zawodowych czy maszynistów, a w przypadku pracowników transgranicznych, uczniów i studentów wystarczy okazanie negatywnego testu na obecność koronawirusa nie starszego niż siedem dni. Pozostali podlegają dziesięciodniowej kwarantannie w domu lub w hotelu. Można je skrócić po okazaniu negatywnego wyniku testu PCR, który należy wykonać nie wcześniej niż piątego dnia kwarantanny.

Natomiast Polacy, którzy przejeżdżają przez Słowację tranzytem do innego kraju Unii Europejskiej, nie muszą być zaszczepieni ani mieć negatywnego testu, o ile przebywają na Słowacji nie dłużej niż osiem godzin, zatrzymują się jedynie na stacjach benzynowych i podróżują po wyznaczonych trasach.

l.grzesiczak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Shutterstock

Wydanie: 46/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy