Ekologiczne cztery kąty

Ekologiczne cztery kąty

Działka za 10 tys. zł, dom za 150-200 tys. zł. Trochę to trąci fantazją, ale może być realne

Żyć ekologicznie – to hasło staje się coraz modniejsze. Nic dziwnego zatem, że tę modę wykorzystują także deweloperzy, reklamując w ten sposób swoje inwestycje. Bo żyć ekologicznie, to znaczy też mieszkać ekologicznie – w harmonii, współpracy i z pełnym poszanowaniem środowiska naturalnego. Nie każde jednak osiedle z przydomkiem EKO naprawdę zasługuje na miano ekologicznego.

Ze Skandynawii do Polski

Idea osad czy osiedli ekologicznych narodziła się w Skandynawii i przewędrowała w ostatnich latach przez rozwinięte kraje Europy Zachodniej, by trafić także do Polski. Podstawową zasadą ukształtowania osady ekologicznej jest stworzenie warunków do lokalnego krążenia i wymiany wszelkich dóbr: energii, wody, żywności, wszelkich materiałów i produktów po to, aby zminimalizować ilość energii i surowców dostarczonych z zewnątrz, a co za tym idzie – koszty życia w osadzie. Dąży się więc do zredukowania poboru energii ze źródeł konwencjonalnych na rzecz nieszkodliwych, tanich i niewyczerpywalnych, takich jak: energia słoneczna, energia czerpana z powietrza zewnętrznego czy energia skumulowana w glebie lub w wodzie. Ważnym elementem życia osady ekologicznej będzie harmonijne i bogate życie socjalne. Dlatego też we wszystkich stadiach projektowania i realizowania osady istotna jest współpraca z przyszłymi mieszkańcami, aby mogli uczestniczyć we wszystkich ważnych decyzjach dotyczących osiedla. Przyszli mieszkańcy zadecydują, do jakiego stopnia będą mogli i chcieli zbudować osiedle systemem samoobsługowym, z osobistym zaangażowaniem w budowę w stopniu możliwie największym.
Ekologiczne osiedle powinno być zbudowane przy jak najlepszych zachowaniu pierwotnych warunków istniejących w terenie, w którym powstaje. Przy projektowaniu i budowie osiedla należy uwzględniać roślinność, warunki wodne itp. Zdrowe domy zbudowane będą z naturalnych i zdrowych materiałów, takich jak drewno, cegły silikatowe, pustaki ceramiczne, bloczki z betonu komórkowego bez dodatków pyłów wielkopiecowych, kamienie, gips naturalny, cement, naturalne farby i inne. Materiały te nie wydzielają szkodliwych gazów wywołujących alergie i nie zaśmiecają środowiska naturalnego.

Szansa na milion domów

W praktyce mianem ekologicznego określa się i zespół zrewitalizowanych kamienic w centrum dużego miasta, i osiedle na obrzeżach miasta ogrodzone płotem i obsadzone drzewami, i zespół kilku domków zbudowanych z drewnianych bali, ale też osadę domów energooszczędnych, wybudowanych z materiałów naturalnych z dala od miasta, wkomponowaną w krajobraz. Ta ostatnia propozycja budzi największe zainteresowanie. Wrocławską, a właściwie podwrocławską inicjatywę przedstawia leśnik i wydawca, Jan Akielaszek.
– Zgiełk i hałas, tłok i kurz powodują, że ludzie uciekają lub też niebawem będą uciekać z zatłoczonych miast. Czasem chcą przenieść się na stałe, są przecież ludzie uprawiający takie zawody, które nie wymagają codziennej obecności w biurze, np. informatycy, architekci itp. Wystarczy mieć dostęp do internetu, a to jest już obligatoryjne na każdym osiedlu, nie tylko ekologicznym. Gdzie taki dom postawić? My, Polacy, mamy to, czego zazdrościć nam mogą inni Europejczycy, to znaczy dużo wolnych przestrzeni i ogrom lasów. 30% powierzchni kraju to lasy i na szczęście ciągle ich przybywa. Od zakończenia II wojny światowej ich powierzchnia wzrosła o 10%. W ostatnich latach – choć niemrawo – zalesia się także ogromy nieużytków, w czym finansowo wspomaga nas Unia Europejska.
– Jak jednak wygląda praktyka?
– O budowie osad ekologicznych w Polsce nieśmiało było słychać dwa, trzy lata temu. Powstać miały m.in. w podwarszawskiej Zielonce czy Jeleniej Górze. W roku 2006 na konferencji towarzyszącej Targom Ekologicznym Poleko w Poznaniu zrodziła się koncepcja budowy większej liczby takich osiedli, która niestety utknęła w ministerialnych biurkach. Mimo że ówcześni ministrowie, Jan Szyszko i Andrzej Aumiller, wyrazili zainteresowanie nią, sprawę przekazywano z Ministerstwa Budownictwa do Ministerstwa Środowiska, aby w końcu stwierdzić, że tworzone są w tej dziedzinie podstawy prawne – przede wszystkim dyrektywa unijna – i lepiej na nią poczekać.
– Może nie czekając na dyrektywy i ministerialne przyzwolenia, zacząć działać „na dole”?
– Wśród wielu możliwych lokalizacji wskazujemy okolice Milicza czy też bliższe – np. w podmiejskiej gminie Wisznia Mała – idealne pod budowę takich osad. Zarówno przewodniczący Rady Powiatu w Miliczu, Cezary Sierpiński, jak i wójt Wiszni, Stanisław Molk, popierają projekt. Sugerujemy, by działki nie były mniejsze niż 1000 m kw., a zabudowane i zagospodarowane mają być w sposób, o jakim mówiliśmy przed chwilą. Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego nie sprzeciwiają się takiej koncepcji, ale potrzebne są rozwiązania systemowe dotyczące przekształceń gruntów.
– Wspomniał też pan o ogromnych zasobach leśnych, które można by zagospodarować bez większej szkody dla środowiska.
– Nie namawiam do trzebienia lasu pod nawet najbardziej ekologiczne osiedla, ale Lasy Państwowe dysponują ok. 300 tys. ha nieużytków, a w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych czy też Agencji Mienia Wojskowego jest ich ok. 100 tys. I te nas interesują. 100 tys. ha to milion dziesięcioarowych działek, które po przekazaniu i przekształceniu wzbogacą majątek gminny – to ważny aspekt ekonomiczny. Na terenach tych można postawić milion domów, tanich domów. Posłużę się czysto hipotetycznym wyliczeniem. Cena działki to ok. 10 tys. zł, wybudowanie ekologicznego domu – 150-200 tys. Wydać się może, że w tak tani i prosty sposób załatwiamy sprawy przyjaznego przyrodzie i ludziom oraz taniego budownictwa. Trochę to trąci fantazją, ale może być realne. Oczywiście, nie obejdzie się bez poważnych zmian systemowych. Aby do nich doszło, potrzebna jest zmiana myślenia, zmiana świadomości – od Sejmu i rządu – po gminy. Pewną jaskółką jest opracowywane właśnie prawo budowlane, o czym wielokrotnie wspominał czujący ten problem wiceminister infrastruktury, Olgierd Dziekoński.

Daleko od kurnej chaty

Wyobrażając sobie osady ekologiczne, myślimy wyłącznie o lasach, rzekach… Nie jest to jednak do końca prawda. Takie osiedla powstać mogą i powstają także w wielkich metropoliach. Przykładem może być tu Londyn.
W Londynie, tuż nad Tamizą, podjęto na przełomie wieków interesujące przedsięwzięcie budowlane. Projekt Greenwich Millenium Village zakładał przekształcenie półwyspu – nieużytkowanego i zanieczyszczonego rejonu przemysłowego – w przestrzeń miejską.
Miejskie centrum dzielnicy ze sklepami, punktami usługowymi i trasami transportu publicznego tworzy wielki owal. Po drugiej stronie jest sztuczne jezioro, ulokowane pośród zieleni i zasilane wodą z Tamizy. Zieleń jest wszędzie – tworzą ją park wokół osiedla, a także ogrody przy każdym z bloków mieszkalnych. Zabudowę zaprojektowano zgodnie z warunkami klimatycznymi. Najwyższe budynki usytuowano od strony północnej i północno-wschodniej, skąd wieją najsilniejsze wiatry. W drugiej fazie budowy powstało 450 domów o drewnianej konstrukcji ramowej.
Wbrew początkowym obawom, mieszkania w Millenium Village wzbudziły duże zainteresowanie osób dobrze sytuowanych, a zarazem chcących mieszkać w zgodzie z naturą i w odmiennej architektonicznie dzielnicy. Ponieważ ceny naszych mieszkań i domów zbliżają się w szybkim tempie do londyńskich, pozwala to przypuszczać, że i w Polsce nie będzie problemów z chętnymi do zakupu takich lokali.
Jak mówi Jan Akielaszek, dolnośląskim projektem zainteresował się brytyjski następca tronu, książę Walii Karol, który dowiedział się o nim z „Property Journal”. Po informacje zwróciła się ambasada brytyjska. Książę Karol znany jest z proekologicznych sympatii. Niedawno otrzymał pozwolenie na budowę proekologicznego, oszczędnego energetycznie miasta Sherford w południowo-zachodniej Anglii. Książę Karol, który jest założycielem i patronem fundacji środowiska zabudowanego (The Prince’s Foundation for the Built Environment), ma ambicje stworzenia najbardziej zielonego i przyjaznego środowisku naturalnemu miasta w całym kraju. Połowa zużywanej energii ma w nim pochodzić ze źródeł odnawialnych, płaskie dachy zaś w budynkach użytku publicznego będą porośnięte roślinnością przyciągającą ptaki i owady.

 

Wydanie: 36/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy