Równi i równiejsi

Równi i równiejsi

Podczas prywatyzacji Polmosu Białystok nie wszyscy inwestorzy mają te same szanse

W prywatyzacji Polmosu Białystok, największego państwowego producenta wódek, nastąpił zdumiewający zwrot. Ministerstwo Skarbu nie zawarło umowy ze spółką Sobieski Dystrybucja, która złożyła najkorzystniejszą ofertę – i w związku z tym uzyskała prawo wyłączności na negocjacje mające prowadzić do sfinalizowania transakcji.
Resort skarbu nie podpisał parafowanej już umowy, tłumacząc, że Sobieski nie uzgodnił ostatecznie ceny. W istocie resort otrzymał ofertę cenową – ale z niewiadomych przyczyn do ostatecznych negocjacji nie przystąpił aż do upłynięcia czasu wyłączności. Drugim powodem była rzekoma obawa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, iż kupno Polmosu Białystok może spowodować, że Sobieski uzyska pozycję dominującą. Ale UOKiK decyzji w kwestii prywatyzacji Białegostoku nie podjął, a więc i takich obaw wyrazić nie mógł!

Nie warto rozmawiać

Trzeci wreszcie zarzut – ten akurat prawdziwy – podnosił, że Sobieski nie uzyskał przychylności związków zawodowych. Nie wystarczyło to, że załoga Białegostoku już wynegocjowała z ministerstwem najlepsze warunki w całej branży spirytusowej – sześć lat bez zwolnień i utrzymanie realnej płacy (ok. 4 tys. zł miesięcznie na stanowisku pracowniczym, kwota gigantyczna jak na podlaskie warunki). I żaden nabywca Polmosu nie ma prawa zmienić tych ustaleń.
Oficjalnym warunkiem kupna było zaoferowanie najwyższej ceny (co Sobieski uczynił i nawet zadeklarował, że gotów jest jeszcze ją podnieść), a nie negocjowanie przez potencjalnego inwestora ze związkami. Każdy odpowiedzialny nabywca pragnie jednak żyć w zgodzie ze związkowcami, więc i przedstawiciele Sobieskiego wielokrotnie chcieli rozmawiać – najpierw korespondencyjnie, ale związki nie reagowały na pisma – a później osobiście, próbując spotkać się w Białymstoku. Powitano ich godnie – przed bramą delegacja związkowa puściła w ruch gwizdki i skandowała: „Nie rozmawiamy! Nie rozmawiamy!”.
To logiczna konsekwencja stanowiska związków i zarządu Polmosu Białystok, którzy „wspólnie i w porozumieniu” (i jak widać, z cichym poparciem resortu skarbu) występują przeciw Sobieskiemu. Drugi liczący się inwestor – amerykańska firma CEDC handlująca alkoholami – jakoś nie budzi podobnych obaw.
– Boimy się, że gdy kupi nas Sobieski, zostaniemy sprowadzeni do roli rozlewni i najważniejsze decyzje handlowe będą zapadać ponad nami. Sądzę, że jeśli inwestorem będzie CEDC, tak się nie stanie – mówi Henryk Wnorowski, członek zarządu i dyrektor handlowy Polmosu Białystok.
– Jakiej rozlewni? Przecież w parafowanej umowie zobowiązaliśmy się do rozwoju zakładu, zachowania wszystkich marek handlowych, utrzymania produkcji i przestrzegania porozumień ze związkowcami. Pięć fabryk wódek, które kupiliśmy, funkcjonuje bardzo dobrze, umowy realizujemy w stu procentach. Tak byłoby i w Białymstoku – oświadcza Waldemar Rudnik, wiceprezes spółki Sobieski Dystrybucja.

Co do grosza

W istocie, Sobieski zainwestował w kupno i rozwój tych fabryk niemal 200 mln zł. Zakłady wyszły z kłopotów finansowych, produkują coraz więcej, ludzie mają pracę. Fabryka w Starogardzie czterokrotnie zwiększyła produkcję, w Łańcucie – trzykrotnie, w Krakowie – podniosła udział w rynku z 0,1 do 11%. NIK, która prześwietliła w ubiegłym roku prywatyzację branży spirytusowej, pozytywnie oceniła realizację umów przez Sobieski Dystrybucję. „Inwestor rzetelnie wywiązał się ze zobowiązań inwestycyjnych”, stwierdza NIK.
Czemu więc akurat konkurencyjny inwestor budzi znacznie cieplejsze uczucia? Może da się to wyjaśnić, analizując zaległości, jakie wobec Polmosu Białystok miały firmy handlujące alkoholem. Jedna z nich, Multi Ex, w 2003 r. była winna, także innym producentom alkoholu, kilkanaście milionów złotych. Została kupiona przez firmę Carey Agri, należącą do CEDC (główny udziałowiec to Bill Carey z USA), która przejęła jej zobowiązania. Nowy właściciel wystosował do producentów wódek w Polsce pismo, prosząc o częściowe umorzenie należności.
Prywatna spółka Sobieski Dystrybucja, która musi dbać o pieniądze udziałowców, odmówiła – i otrzymała całą kwotę. – Tak, zwrócili się do nas. Nie zgodziliśmy się, zapłacili co do grosza – mówi Waldemar Rudnik.
Państwowy Polmos Białystok zrezygnował natomiast z części odsetek (niemal 3 mln zł). Należność główna została rozłożona na nieoprocentowane raty, a firma Multi Ex otrzymała od Polmosu Białystok większy upust cenowy. – Owszem, udzieliliśmy im pomocy, bo mieli kłopoty. Dostali rabat wsteczny, dotyczący zarówno sumy głównej, jak i odsetek – wyjaśnia Henryk Wnorowski. Podobnie zachowano się w 2004 r. wobec hurtowni alkoholu SAOL należącej do CEDC i winnej Polmosowi ok. 2 mln zł – tu również zastosowano umorzenie części odsetek i zwiększony rabat.
Można szacować, że hurtownie alkoholu zależne od CEDC otrzymywały z Polmosu Białystok ceny o ok. 3% korzystniejsze niż inni dystrybutorzy. Roczne obroty Polmosu sięgają 1,5 mld zł, jedna trzecia tej sumy przypada na hurtownie należące do CEDC. Amerykańska spółka mogła więc oszczędzić na interesach z Polmosem Białystok ok. 15 mln zł rocznie. Warto za to być wdzięcznym i podjąć starania, by inni gracze na rynku alkoholu w Polsce nie dowiedzieli się, że jeden z nich był wyraźnie uprzywilejowany. Jest na to sposób: kupno fabryki właśnie przez tego, uprzywilejowanego inwestora.

 

Wydanie: 25/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy