Eksperci wychodzą z cienia

Eksperci wychodzą z cienia

To o nich myśli Andrzej Lepper, mówiąc o przyszłym rządzie Samoobrony

– Zdarzają się zabawne sytuacje, że kiedy posłowie Samoobrony zwracają się z interpelacją lub zapytaniem do ministrów, ci zlecają opracowanie odpowiedzi właśnie naszym ekspertom. To chyba najlepsza rekomendacja, bo przecież minister korzysta z pomocy najmądrzejszych – opowiada dr Bolesław Borysiuk, koordynator zespołu eksperckiego Samoobrony.
– Dziś wielu z nich nie chce się ujawnić, ale po wyborach będziecie zdziwieni, ilu nas jest i jak znaczne nazwiska są wśród nas – dodaje jeden z ekspertów, Piotr Zygarski.
Lider Samoobrony śpi spokojnie przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, może nawet mu się śnić własny rząd. Tyle że po dwóch latach na Wiejskiej Lepper zdał sobie sprawę, że wśród parlamentarnej reprezentacji nie znajdzie przyszłych ministrów. Kpiny z posłanek Renaty Beger i Danuty Hojarskiej jako szefowych resortów finansów i sprawiedliwości weszły już do kanonu żartu politycznego. Dlatego przewodniczący stara się zgromadzić wokół siebie autorytety z różnych dziedziny, które tworzyłyby program Samoobrony, a jednocześnie były jej intelektualnym listkiem figowym.
Szykując się do przejęcia władzy, chce też zerwać z wizerunkiem partii awanturniczej, zdolnej jedynie do blokowania dróg. Dlatego od kiedy reprezentanci Samoobrony znaleźli się w parlamencie, zaczęto budować zespół ekspertów.

Wszystkie drogi prowadzą do Leppera

Napływ osób chętnych do współpracy jest proporcjonalny do rosnącego poparcia sondażowego Samoobrony. Większość doradców to świeże nabytki, udzielające się od roku czy kilku miesięcy. Zastrzegają, że nie kierują się koniunkturalizmem, ale po prostu właśnie teraz zrozumieli, że Samoobrona to jedyna partia, z którą mogą się identyfikować. Niektórzy pojmują nawet swą rolę w kategoriach misyjnych. – Dla mnie to taka misja cywilizowania Samoobrony, skoro ma być przyszłą partią rządzącą, trzeba zrobić wszystko, aby miała realny program i nie była populistyczna – przekonuje ekspert, b. senator SLD, prof. Zbigniew Antoszewski.
Większość doradców do Samoobrony zgłosiła się sama. Ale Andrzej Lepper nigdy nie zaniedbuje okazji zwerbowania sprzymierzeńca z tytułem naukowym. A ponieważ jest najbardziej mobilnym polskim politykiem, okazji ma sporo. W ten sposób do zaplecza intelektualnego Samoobrony dołączyli dr Zygmunt Królak i dr hab. Urszula Jakóbiec z Uniwersytetu Szczecińskiego. – Andrzej Lepper przyszedł ze swoim sztabem do Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Zaprosił mnie na przyjęcie pod koniec roku. Okazało się, że moje stanowisko jest mu znane i podoba się. Zgodziłem się przygotowywać ekspertyzy na temat finansów międzynarodowych – wspomina dr Królak, autor kilku książek z zakresu finansów i ekonomii. – Od 1953 r. zajmowałem się tą problematyką w wymiarze praktycznym i dydaktycznym, bo wykładałem w dawnej SGPiS.
Za wyłapywanie doktorantów i profesorów biorą się też posłowie. – Maciej Janiec spotkał posłankę Hojarską w pociągu. Przez całą drogę kłócili się zawzięcie o program Samoobrony. Wreszcie pani poseł zaprosiła go do Warszawy, aby tu porozmawiał. Dyskutowaliśmy przez cztery godziny, no i zgodził się z naszą argumentacją. Teraz jest naszym ekspertem od makroekonomii – opowiada dyrektor Kazimierz Zdunowski.

Od prawa do lewa

Mało który z doradców nie może się pochwalić doświadczeniami doradczymi. – Wiele osób wcześniej sygnalizowało w partiach wrażliwych społecznie swoje pomysły, ale nie znalazło zrozumienia – przyznaje Bolesław Borysiuk.
O tym wędrowaniu od jednego ugrupowania do drugiego politycy partii często mówią z satysfakcją, że naukowcy rozczarowali się innymi, ale zaakceptowali odrzucaną przez elity Samoobronę. Prezes Zarządu Polskiej Izby Handlu, Andrzej Lewiński, który od pół roku wspomaga intelektualnie Andrzeja Leppera, nie kryje, że dobijał się już do PO i SLD. – PIH nie kieruje się polityką, ale chce realizować swój program wspierania polskich średnich i drobnych przedsiębiorstw – zastrzega Lewiński.

W różnorodności życiorysów upatrują pozytywów. Ma to ich uwiarygodnić jako apolitycznych fachowców. Dlatego modne słowo weryfikacja odnosi się nie do przeszłości, ale teraźniejszości, czyli stopnia użyteczności dla partii. – Dla nas najważniejsza jest wiarygodność kandydatów, polegająca na tym, czy kandydat na eksperta ma dorobek naukowy, publicystyczny, bo to świadczy o tym, że ma temat przemyślany. Liczy się poza tym zdolność do rozwiązywania problemów społecznych na gruncie gospodarki rynkowej. Ważne jest dla nas, czy kandydat na eksperta ma kontakty i zaplecze społeczne. Dzięki temu poznajemy krytyczne spojrzenie tych środowisk – Bolesław Borysiuk wymienia walory decydujące o przyjęciu do grona doradców.
Nie interesuje ich grzebanie w życiorysach, choć wielu ma za sobą niechlubną przeszłość. Nie odrzucają nikogo ze względu na dotychczasowe sympatie polityczne. Nie wymagają zresztą od ekspertów zapisania się do partii. Wśród doradców są więc postacie zarówno związane niegdyś z prawicą, jak i z PRL-owską przeszłością. – Przewodniczący Lepper mówił, że nikogo nie odrzuca, że nie interesuje go, co ludzie robili w przeszłości. Najważniejsze, że pracowali dla Polski – Andrzej Lewiński powołuje się na najwyższy partyjny autorytet. On sam ma bogatą przeszłość, o czym mówi nie bez dumy. Był już przy władzy za Bochniarzowej, Lewandowskiego i Kaczmarka. Największym osiągnięciem w karierze była posada wiceministra rynku wewnętrznego „u Olka Mackiewicza”. – Był tam ze mną też Marek Borowski – wspomina. Wprawdzie byłego marszałka Lewiński nie zobaczy w gronie zwolenników Leppera, ale coraz częściej wśród ekspertów Samoobrony dostrzega wielu dawnych znajomych. Nie od dziś zresztą mówi się o desancie działaczy PRL-owskich czy SLD-owskich odsuniętych w ostatnich latach od polityki.
Są też osoby, które wcześniej nigdzie nie działały, ale nie da się ukryć, że dotyczy to pokolenia 30-latków. – Nie należałem do żadnej partii, chociaż starano się mnie indoktrynować. Nie byłem nawet zuchem – twierdzi dr Artur Piotrowicz, adiunkt w Katedrze Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który zajmuje się zagadnieniami związanymi z handlem zagranicznym.

Doradca incognito

Współpraca z Samoobroną nie dla wszystkich jest powodem do dumy – spora część woli się nie ujawniać. Mówią, że boją się o pracę. Czują się represjonowani. Ale część zapewne po prostu woli w bezpiecznym zaciszu odczekać i zobaczyć, jak daleko Samoobrona zajdzie. – To nie jest demokratyczne państwo, skoro nie można się przyznać do współpracy z danym ugrupowaniem – irytuje się profesor proszący o niewymienianie jego nazwiska.
W warszawskim biurze partii krąży opowieść o ekspercie, który został wyrzucony z pracy za kontakty z Samoobroną. Pokrzywdzony jednak łagodzi: – No, może nie wyrzucili, tylko sam się zwolniłem, ale właściwie zmusili mnie do tego. Za Samoobronę. Na razie nie chcę o tym mówić, bo jestem jeszcze przed rozmową z przewodniczącym – dodaje z tajemniczym uśmiechem.
Leszek Bagiński, adwokat i radca prawny, jest wyraźnie zaskoczony, że jego współpraca z Samoobroną została ujawniona. Na początku rozmowy mówi, że wolałby się nie wypowiadać, ale w końcu mecenasowi rozwiązuje się język. – Nie jestem osobą nieznaną – podkreśla Bagiński. – Mam ponad 20-letnie doświadczenie. Brałem udział w tworzeniu rynku kapitałowego, inicjując wiele działań w interesie państwa, samorządu i społeczności, a nie jakiejś partii. Sporo też publikowałem, na różne tematy, bo moją działalność cechuje uniwersalność.
Dlaczego Samoobrona? – Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo odpowiedź jest wielowątkowa – mówi. I zaraz dodaje: – Ja nie jestem ani członkiem, ani działaczem Samoobrony. Gdyby było inne ugrupowanie o podobnym charakterze, programie, to może współpracowałbym z innym. Ale na polskiej scenie politycznej nie ma ugrupowania, z którym mógłbym się identyfikować. Zresztą mam satysfakcję, że ktoś chce wdrażać moje pomysły.
Inne pobudki kierowały Piotrem Zygarskim, wiceburmistrzem Wawra. Do Samoobrony zgłosił się trzy lata temu, teraz jest wiceprzewodniczącym partii w Warszawie, należy też do Rady Województwa Mazowieckiego. – Kiedy przyszedłem do Samoobrony pierwszy raz, od razu zapytano mnie, czy nie jestem głodny, czy nie chce mi się pić. Nie pytano, skąd przyszedłem i jaką mam przeszłość. Ta partia podbiła moje serce, bo jest socjalna, broni ludzi biednych, potrzebujących, a mnie interesuje pomoc drugiemu człowiekowi – opowiada Zygarski.
Wiceburmistrza boli, że prasa dorabia Samoobronie negatywny wizerunek. – Dziennikarze zawsze piszą o złych rzeczach, ale gdy osobiście zawiozłem do Domu Dziecka w Radości cały samochód owoców i warzyw, to nikt o tym nie napisał – nie kryje rozczarowania.
Z kolei prof. Zbigniewa Antoszewskiego do Samoobrony przywiódł spór z liderem łódzkiego SLD, Andrzejem Pęczakiem, którego uważa za „symbol SLD-owskich przekrętów w Łodzi”. Sam Antoszewski, były senator, był członkiem SdRP i SLD. Z Sojuszu odszedł, gdy nie wpisano go na listę do Parlamentu Europejskiego.

Dziś ekspert, jutro minister

Przy budowaniu zespołu eksperckiego i nadawaniu mu coraz wyższej rangi w Samoobronie dochodzi do podziału na posłów i fachowców. Może to się skończyć ostrą rywalizacją działaczy politycznych i programowych. Nie da się bowiem ukryć, że jedni i drudzy będą mieli ochotę na dobre miejsca na listach wyborczych.
Na razie jednak większość doradców podkreśla harmonijną współpracę z parlamentarzystami. Inne zdanie ma jedynie zaprawiony w politycznych starciach prof. Zbigniew Antoszewski. – Andrzej Lepper podkreśla, że żaden z posłów nie będzie tworzył rządu ani nie wystartuje do PE. To przecież muszą być ludzie wykształceni, mający dużą wiedzę, a posłowie Samoobrony to ludzie przypadkowi, lecz dodaje: – Samoobrona na dzisiejszym etapie przypomina mi początkową „Solidarność”. Lepper niewiele się różni od Wałęsy, choć to inna skala. Ale przecież mądrością Wałęsy było sięgnięcie po doradców. Tak samo postępuje teraz Lepper.
Eksperci pracują społecznie. Jednak Samoobrona odwdzięczyła się im, wpisując niektórych na listy wyborcze do europarlamentu. – Ci, którzy mają pierwsze miejsca, są oczywiście straceni dla kraju, ale przecież nie wszyscy wejdą do PE. To dobrze, że staną twarzą w twarz z wyborcą, nabiorą twardszego naskórka – uważa Kazimierz Zdunowski.
Ci na dalszych miejscach, właściwie z góry skazani na porażkę, też mają rolę do odegrania. Ich zadaniem będzie nagłaśnianie programu Samoobrony.
Eksperci podkreślają „fenomen” partii, z którą współpracują. – Ten ruch pokazuje, co naprawdę dzieje się na dole – zaznacza dr Zygmunt Królak. – Kiedyś skupiała tylko wieś i bezrobotnych, a dziś przychodzą ludzie wykształceni, bo Samoobrona zrobiła ogromne postępy. Nie tylko protestuje, lecz także tworzy konkretny program, ma jakiś cel i do niego dąży – przekonuje dr Urszula Jakóbiec.
Podczas gdy Platforma Obywatelska wybrała język ulicy jako najwłaściwszą broń w pojedynku z Samoobroną, tej ostatniej marzy się walka na programy. – My mamy 141 stron programu, w którym poruszamy wszystkie najważniejsze dla kraju sprawy. To założenia nowoczesne, zgodne z najnowszymi światowymi trendami. Tymczasem kiedy ściągnąłem z Internetu program PO, zobaczyłem dwie strony tekstu! – oburza się profesor, który na razie ściera się z PO anonimowo.
– Chciałbym, aby inne partie miały tak rzetelny program jak my. Marzy mi się walka na programy, a nie inwektywy – dodaje Bolesław Borysiuk.
Niestety, na razie na placu boju słychać jedynie inwektywy.


Eksperci niewymienieni w tekście
Gen. Zenon Poznański – wojskowość
Dr Edward Zdrojowy – polityka zagraniczna, dyplomacja
Dr Dariusz Jesiotr – pracownik naukowy SGH, ubezpieczenia społeczne
Dr Dariusz Tereszkowski-Kamiński – ochrona zdrowia
Tadeusz Romanowicz – członek Zarządu NOT, badania i rozwój
Ryszard Czarnecki – polityka zagraniczna
Jacek Krawczyk – integracja europejska
Andrzej Makowski – ubezpieczenia majątkowe
Mec. Andrzej Dolniak – prawo
Anna Rutkowska – finanse i rachunkowość
Mieczysław Gaweł – przedsiębiorczość i zarządzanie
Janusz Studenny – bankowość (były wicedyrektor Banku Depozytowo-Kredytowego w Lublinie)
Dr Bogdan Sedler – sprawy morskie
Hanna Podstawka – organizacje kobiece
Bogdan Bednarek – administracja i sprawy wewnętrzne
Prof. dr hab. Wiesław Blaschke – górnictwo
Prof. dr hab. Bogdan Michalski – media
Bogdan Socha – problematyka socjalna


Eksperci pracują w dwóch grupach. Pierwsza działa według grafiku klubu parlamentarnego i realizuje bieżące zamówienia posłów. Druga grupa pracuje bezpośrednio przy prezydium partii i ma trzy główne zadania – opracowuje program, propozycje zmian w konstytucji oraz pracuje nad dokumentem „Samoobrona i jej program społeczno-gospodarczy w pytaniach i odpowiedziach”. Eksperci są podzieleni na 12 zespołów. Zespoły zbierają się w poniedziałki. Najpierw ustala się, kto czym się zajmie, później każdy opracowuje swoją część i następnie na wspólnym spotkaniu eksperci dyskutują nad poszczególnymi rozwiązaniami. Jeśli nie dochodzą do zgody, odwołują się do niezależnego eksperta niezwiązanego z Samoobroną i przyjmują jego ocenę za ostateczną.

 

Wydanie: 18/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy