Europa ściga piratów bez pardonu

Europa ściga piratów bez pardonu

Kierowcy łamiący przepisy są karani na wiele sposobów

Dla kierowców przekraczających dozwoloną prędkość, autostradowych wyścigowców oraz pijanych za kierownicą nadchodzą trudne czasy. Władze wielu krajów Europy wprowadzają surowsze przepisy i drakońskie kary, które mają zwiększyć bezpieczeństwo na drogach.
Motywy finansowe również są nie bez znaczenia. W 2011 r. duże miasta niemieckie z mandatów i grzywien uzyskały 450 mln euro, przy czym chodzi tylko o kary za nieprawidłowe parkowanie oraz przekroczenie prędkości w strefie, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/godz. Najwięcej zarobiło Ulm – przeciętnie 65 euro od każdego zarejestrowanego auta, a Schwerin i Bielefeld 63 euro od auta.

Punkty ministra Ramsauera

Minister komunikacji Peter Ramsauer (CSU) chce zmniejszyć liczbę śmiertelnych ofiar wypadków drogowych do 2,3 tys. w 2020 r. (obecnie ok. 3,7 tys. rocznie). 40% zabitych na niemieckich drogach traci życie z powodu przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Minister przygotował reformę obowiązującego od 1958 r. systemu punktów karnych, zapisywanych w centralnym rejestrze we Flensburgu. W grudniu zaakceptował ją rząd federalny. Zmiany, które ma zatwierdzić parlament, wejdą w życie w końcu 2013 lub na początku 2014 r.
Do tej pory za poważne złamanie przepisów kierowca mógł zostać ukarany aż 7 pkt. Po reformie – tylko 3 pkt. Prawo jazdy odbierano jednak za 18 pkt karnych. Po zmianach kierowca już za 8 pkt straci je na co najmniej pół roku. W przypadku poważnych wykroczeń – nawet na 11 lat.
3 pkt karne będą wpisywane m.in. za jazdę w stanie upojenia alkoholowego, ucieczkę z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy, ale w skrajnych przypadkach także za stwarzanie zagrożenia na drodze przez zbyt bliskie podjeżdżanie do innych aut. 2 pkt to kara za przekroczenie dozwolonej prędkości poza terenem niezabudowanym o co najmniej 31 km, 1 pkt – za przekroczenie prędkości o 21 km/godz. Kierowcy mający 6-7 pkt zostaną skierowani na specjalne kursy, mające poprawić zachowanie na drodze, co też jest nowością. Punkty karne za poważne wykroczenia zostaną wymazane z kartoteki dopiero po 10 latach. Peter Ramsauer chce też zlikwidować możliwość wymazania kilku punktów karnych poprzez udział w dobrowolnym kursie, za który płaci się 200-400 euro. W zeszłym roku niemieccy kierowcy zlikwidowali w ten sposób 50 tys. punktów karnych.
Niemiecka policja próbuje poskromić piratów drogowych, organizując obławy przy użyciu fotoradarów, wideoradarów i innego sprzętu. Wielkie polowanie określane jest jako Blitz-Marathon, czyli maraton błyskowy (od błysków fotoradarów). Takie akcje odbyły się w lutym, czerwcu i grudniu 2012 r. W grudniowej operacji, w Nadrenii Północnej-Westfalii, w Dolnej Saksonii, a także w Holandii, uczestniczyło prawie 4 tys. policjantów z obu krajów. Skontrolowano ponad 820 tys. pojazdów. 30 tys. kierowców zostało przyłapanych na przekroczeniu dozwolonej prędkości. 338 wyścigowcom grozi utrata prawa jazdy. Wściekli kierowcy biorą odwet, niszcząc fotoradary, ale stróże prawa często identyfikują winnych dzięki analizie DNA.
Także austriackie samorządy osiągają wysokie zyski z kar i grzywien. W lipcu 2012 r. magistrat miasta Traun w Górnej Austrii ustawił fotoradary, które w ciągu trzech miesięcy sfotografowały aż 17 tys. łamiących przepisy. Burmistrz rozważa amnestię, aby pokazać użytkownikom dróg, że miastu chodzi o poprawę bezpieczeństwa, a nie o zyski. Na razie winowajcom nie zwrócono pieniędzy.

Srodzy Szwajcarzy

W Szwajcarii przepisy są surowe, a sieć fotoradarów gęsta. Tylko w kantonie Solothurn mobilne i stacjonarne fotoradary zmierzyły w ubiegłym roku prędkość prawie 38 mln pojazdów. Okazało się, że za szybko jechało 276 tys. kierowców. Niektórzy członkowie rady kantonu domagali się ograniczenia sieci fotoradarów, „które służą tylko do niepotrzebnego wyciągania pieniędzy od obywateli”. Wniosek ten odrzucił jednak rząd kantonu, jako niezgodny z prawem federalnym i sprzeczny z interesem publicznym.
Szwajcarska policja nie zna litości. Prasa w Wiedniu opisała przypadek Austriaka, który przekroczył w Szwajcarii dozwoloną prędkość o 4 km. Policjanci natychmiast go zatrzymali i wlepili mandat w wysokości 30 euro. Nieznający realiów cudzoziemiec odwołał się do sądu, co ostatecznie kosztowało go 830 euro.
Od 1 stycznia 2013 r. Szwajcarzy zaostrzyli istniejące przepisy. Federalny Urząd ds. Dróg (ASTRA) wydał komunikat: „Liczba zabitych i rannych w wypadkach drogowych każdego roku spada. Niemniej jednak w 2011 r. na szwajcarskich drogach zginęło 320 osób, a 4473 odniosły poważne obrażenia. Nowy pakiet bezpieczeństwa na drogach ma zmniejszyć liczbę wypadków o jedną czwartą”. Pakiet przewiduje, że kierowcy uznani za szosowych szaleńców, czyli Raser, utracą prawo jazdy na dwa lata. Raser to ten, kto przekracza ograniczenie prędkości do 30 km/godz. o 40 km, limit 50 km/godz. o 50 km, 80 km/godz. o 60 km, a ograniczenie do 120 km/godz. (na autostradach) o 80 km. Pirat drogowy, który popełni to wykroczenie po raz drugi, na zawsze straci prawo jazdy. W trybie wyjątkowym będzie mógł się starać o przywrócenie prawa jazdy dopiero po 10 latach, po uzyskaniu pozytywnej opinii psychologa. W przypadku notorycznych sprawców sąd orzeknie konfiskatę samochodu. Maksymalna kara dla stale przekraczających dozwoloną prędkość zostanie podwyższona z trzech do czterech lat więzienia. Kierowcy, którzy utracą prawo jazdy na rok, będą mogli je odzyskać tylko wtedy, gdy zainstalują w aucie rejestrator danych jazdy, tzw. samochodową czarną skrzynkę.
Od 1 stycznia 2013 r. w Szwajcarii obowiązuje zakaz publicznego ostrzegania przed fotoradarami przez radio, internet czy płatne SMS-y. Prywatne ostrzeganie znajomych jest dozwolone.

Pijanemu zabiorą samochód

Zdecydowaną walkę łamiącym przepisy drogowe wydaje rząd Wielkiej Brytanii. Ci, którzy popełnią poważne wykroczenie, takie jak jazda z szybkością 100 mil na godzinę czy pod wpływem alkoholu, dostaną zakaz prowadzenia pojazdów. Ponownie zasiądą za kierownicą dopiero po zdaniu egzaminu na prawo jazdy, trwającego nawet 86 minut, dwa razy dłużej niż normalny egzamin. Opłata za ten test będzie również dwa razy wyższa – 124 funty zamiast 62. Podchmieleni kierowcy zbadani alkomatem nie będą już mogli się domagać badań krwi i moczu. Zorganizowanie takich testów, zwłaszcza na terenach wiejskich, nierzadko długo trwa i piraci wykorzystują ten czas na wytrzeźwienie.
Sądy będą mogły orzekać konfiskatę samochodów niepoprawnym winowajcom. Jak podkreślają urzędnicy Ministerstwa Transportu, sytuacja wymaga energicznych działań. W 2000 r. 13.299 brytyjskich kierowców po raz drugi straciło prawo jazdy za prowadzenie w stanie nietrzeźwym. W 2009 r. – aż 19.605.
Już w tym roku rozpocznie się konfiskowanie samochodów nietrzeźwym kierowcom na Białorusi. Projekt odpowiedniej ustawy przygotowała Prokuratura Generalna. „Prokuratura domaga się, by środek transportu został skonfiskowany, gdy tylko zostanie potwierdzony fakt prowadzenia po pijanemu. Opowiada się również za zaostrzeniem odpowiedzialności karnej za spowodowanie w wypadku drogowym śmierci ludzi”, powiedział prokurator generalny Alaksandr Kaniuk.
Do parlamentu Ukrainy trafił projekt ustawy drastycznie podwyższającej stawki mandatów, zwłaszcza dla nietrzeźwych kierowców. Zapłacą oni prawie 6 tys. hrywien (ok. 2,2 tys. zł). Do tej pory mandat wynosił 2,5 tys. hrywien. Nietrzeźwi stracą też prawo jazdy na okres od roku do dwóch lat. Sąd będzie mógł im wymierzyć do siedmiu dni aresztu. Recydywistom grożą surowsze kary, w tym utrata pojazdu.

Wydanie: 4/2013

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy