Fiesta w zagłębiu pieroga

Fiesta w zagłębiu pieroga

Dni, obchody, święta, mistrzostwa – Polska się bawi!

Każde miasteczko, gmina i większa wieś ma latem swoje „dni”. Scenariusz zbliżony: msza, uroczyste otwarcie, jarmark, ludowy zespół seniorów, dmuchany zamek i koncert artysty, który bodaj raz otarł się o telewizję. Jeżeli miasto stać, to przyjedzie Sławomir i gdziekolwiek by występował, zaśpiewa o miłości w Zakopanem.

Ogórki na głębinie

Poza „dniami” z repertuarem typu zrzuta mamy – nieliczne niestety – próby oparcia świąt na krzewieniu tradycji lokalnej właściwej tylko temu regionowi. W Dubiczach Cerkiewnych niedaleko Hajnówki miejscowi prawosławni świętują Noc Kupały, co jest okazją do pokazania się we wschodnich rubaszkach, śpiewów ukraińskich, puszczania wianków na wodę i kultywowania prastarych, jeszcze przedchrześcijańskich obrzędów. Podobnie rozpalenie Łemkowskiej Watry (ogniska) w Ługach (Lubuskie) to wstęp do przypominania języka łemkowskiego i folkloru karpackiego. Tradycję rekultywują potomkowie tych Łemków, których w ramach akcji „Wisła” przerzucono na drugi koniec Polski.

Bywa jednak, że historia poskąpiła głębszych tradycji. Jak w Kaliszu Pomorskim, który stał się polski dopiero po Jałcie i miejscową ludność wymieniono tu w skali 1:1. Trzeba było więc się postarać o nową świecką tradycję. Znalazła się taka. Otóż w PRL w Kaliszu Pomorskim prosperowała dość znana przetwórnia ogórków. Część z nich, by je zamarynować, umieszczano w beczkach, które opuszczano na dno jeziora, zwanego od tej praktyki Ogórkowym. Teraz lokalna fiesta ma w programie uroczyste zatopienie kilku beczek ogórków oraz wydobycie i spożycie w roli zakąski tych zatopionych przed rokiem. Tradycyjne i pomysłowe.

Garwolin spija śmietankę

Jednak lokalne doroczne obchody to rodzaj dożynek – tylko plony bywają niezwyczajne, jak w trakcie Festiwalu Pstrąga w Kłodzku, na festynie Nasze Maliniaki w Sobiskach (zagłębie malinowe w Lubelskiem) czy Święto Pieroga w Bielawach Małych (Dolny Śląsk, okolice Wołowa).

Gmina Przemęt (Wielkopolska, okolice Wolsztyna) zafundowała sobie na początku czerwca Święto Szparaga, co jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ z 2 tys. ha plantacji tego przysmaku w skali kraju aż 300 ha znajduje się w okolicach Przemętu. Ze straganów znikały zdobne pęczki, sprzedawane za powołaną specjalnie na tę okazję walutę grosz przemęcki (1 grosz = dwa złote). A panie z okolicznych kół gospodyń rywalizowały w konkurencji: najbardziej zaskakujące zastosowanie szparagów w domowym menu. Jeżeli w tej konkurencji wygrały panie z Koła Gospodyń w Perkowie przed paniami z Kluczewa i z Kaszczora, było to nie przypadkowe, lecz nieuniknione.

Z kolei śliwka będzie miała poświęcone sobie uroczyste obchody (już 17.) w pierwszy weekend września w Strzelcach Dolnych, niedaleko Bydgoszczy. Święto wymusiło samo życie. Po prostu wielka przetwórnia owocowa w pobliskim Fordonie nie utrzymała się na wolnym rynku i sadownicy zostali nagle z tonami owoców, z którymi nie bardzo mieli co zrobić. Nie było innego wyjścia – trzeba było wylansować śliwkę (i pochodne) jako produkt regionalny. W Święto Śliwki, owocującej tu od wieków w sadach łagodnie opadających ku Wiśle, ze straganów rozstawionych na otoczonej wierzbami łące najlepiej schodzą oczywiście lokalne powidła. Takie, które gospodynie warzyły niegdyś w kuprze, czyli w miedzianych kociołkach. Ale strzeleckie powidła to tylko starter do szerzej zakrojonej akcji – czyszczenia spiżarni przed zimą. A to tłumaczy, dlaczego na łące pod Bydgoszczą sprzedaje się i sękacz białostocki, i góralski oscypek.

Mleko fetowano z końcem maja w Garwolinie w formie rodzinnego festynu, o co rokrocznie dba tamtejsza spółdzielnia mleczarska. Częstuje, czym może (nieodpłatnie), np. mlekiem smakowym, cokolwiek to znaczy. A potem na estradzie pokazy mlecznych sztuczek z falami i hula-hoop płynnie przechodzą w demonstrację z zakresu mlecznej magii, a ta zmienia się w mleczną olimpiadę cyrkową.

Z kolei na straganach w Siedlcu (Wielkopolska, powiat wolsztyński) w sierpniowy weekend króluje kaszanka i wieprzowina. Co jest zupełnie naturalne w czasie dorocznego Święta Świni. Podobnie jak naturalne jest samo święto w gminie, gdzie na jednego obywatela przypada kilkanaście tych zwierząt. Istne zagłębie! Przed kilku laty w centrum miasteczka ustawiono nawet postument z drewnianą świnią (150 kg). Jeżeli przyjąć, że ze świń żyje tu cała okolica, nie ma w tym pomniku niczego zaskakującego.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 24/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 24/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy