Front na Narwie

Front na Narwie

Dwadzieścia lat po upadku Związku Radzieckiego Rosja odbudowuje potęgę na Bałtyku

Krzysztof Pilawski
Korespondencja z Estonii

W Unii Europejskiej istnieją miasta zamieszkane głównie przez Rosjan. Największym z nich jest estońska Narwa.
Na prawo zamek, na lewo zamek, a środkiem Narwa płynie. Rzeka jest w tym miejscu wąska i płytka, za to spoglądające na siebie murami obronnymi i wieżami zamki
– w estońskiej Narwie i rosyjskim Iwangorodzie – potężne. Obok fortyfikacji biegnie most łączący oba brzegi. Do Tallina jest stąd 210 km, do Petersburga – 140. To główna, historyczna magistrala, dobrze znana od stuleci rycerzom i żołnierzom hufców i armii wielu narodów.
Twierdzę w Narwie założyli w XIII w. Duńczycy. W 1346 r. król Danii sprzedał dzisiejszą Estonię wraz z Narwą inflanckim Krzyżakom, którzy już w 1242 r. próbowali wedrzeć się za ziemie ruskie, lecz zostali rozgromieni na zamarzniętym jeziorze Pejpus przez Aleksandra Newskiego. Zakon pozostawił po sobie potężny zamek warowny, zwany zamkiem Hermana.
Naprzeciwko niego Iwan III zbudował w 1492 r. twierdzę, która na jego cześć została nazwana Iwangorodem.
Pierwszy car rosyjski Iwan IV Groźny uznał zdobycie

dostępu do morza

za jeden z priorytetów swego panowania. Gdy nie powiodły się próby utorowania drogi do Morza Czarnego, swoją uwagę skupił na Bałtyku. „Rosja znajdowała się w posiadaniu tylko wąskiego pasa na południowo-wschodnim wybrzeżu Zatoki Fińskiej, a to nie dawało jej możliwości rozwinięcia kontaktów handlowych z Zachodem; jedyna droga do szerokiego ujścia na morze wiodła przez ziemie Zakonu, a więc przez Inflanty i Estonię”, tłumaczył w „Historii Rosji” Ludwik Bazylow.
W 1558 r. wojska Iwana IV odebrały Iwangorod i zajęły Narwę. Rozpoczęła się trwająca do 1583 r. wojna o Inflanty, w której brały udział także Dania, Szwecja i Rzeczpospolita. Iwan IV przegrał – Narwa i Iwangorod przypadły Szwecji, natomiast Rosji pozostał jedynie skromny pas bałtyckiego wybrzeża przy ujściu Newy.
Dzieło Iwana IV dokończył Piotr I, który w 1700 r. na czele wojska przystąpił do oblężenia Narwy, rozpoczynając wojnę północną. Wojska Karola XII przybyłe na odsiecz szwedzkiej załodze zadały Rosjanom klęskę w bitwie pod Narwą. Niepowodzenie zmobilizowało cara do gruntownej modernizacji armii i budowy u ujścia Newy zapory przed Szwedami – Twierdzy Pietropawłowskiej, która dała początek Petersburgowi – nowej stolicy i ważnemu portowi.
W 1704 r. Narwa była już w rękach Rosjan. Kilka lat później Piotr Wielki

złamał szwedzką potęgę

pod Połtawą, rozstrzygając – setki kilometrów na południe od Bałtyku – wynik wojny północnej, którą przypieczętowało w 1713 r. zajęcie Szczecina przez wojska Aleksandra Mienszykowa – Rosjanie odebrali miasto Szwedom i przekazali je Prusom. Car uzyskał szeroki dostęp do Bałtyku z portami w Tallinie (Rewalu) i Rydze, zapewniając sobie swobodny handel z zachodnią Europą. Piotr I ogłosił się imperatorem.
Rosja utraciła Estonię i Łotwę w czasie I wojny światowej. I choć w okresie radzieckim ukuto mit o zwycięskiej bitwie stoczonej z Niemcami przez oddziały Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej pod Narwą 23 lutego 1918 r. (ten dzień do dziś Rosja obchodzi jako święto sił zbrojnych), to Narwa znalazła się w rękach czerwonoarmistów dopiero w końcu listopada – po kapitulacji Niemiec w I wojnie światowej. Rozpoczęta wówczas ofensywa szybko się załamała – tworzące się jednostki estońskie wspierane m.in. przez brytyjskie okręty, oddziały białych oraz ochotników z sąsiednich państw, wyparły czerwonogwardzistów. W lutym 1920 r. na mocy pokoju zawartego w Tartu Rosja Radziecka uznała niepodległość Estonii i zgodziła się na granicę przebiegającą na wschód od rzeki Narwa – Iwangorod znalazł się w Estonii. Rewolucyjne władze nie czuły się bezpieczne nad Bałtykiem i w marcu 1918 r. przeniosły stolicę do Moskwy.
Porozumienia niemiecko-radzieckie, którym początek dał układ Ribbentrop-Mołotow, zapewniły Rosji szerszy dostęp do Bałtyku niż zwycięska dla Piotra I wojna północna.
17 sierpnia 1941 r., niespełna dwa miesiące po agresji na ZSRR, Narwa była w rękach Niemców, którzy podążali na Leningrad (Petersburg). W 1944 r. zamienionej w twierdzę Narwy broniła Grupa Operacyjna „Narwa”, w skład której wchodziły także sformowane przez hitlerowców oddziały estońskiej 20. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS. Odpierały one atak nacierających w ramach operacji narewskiej wojsk radzieckich – w tym 8. Estońskiego Korpusu Piechoty. 26 lipca 1944 r., po ciężkich walkach, w czasie których zniszczono miasto, Narwa przeszła ponownie

we władanie Rosjan.

Zwycięstwo w II wojnie światowej przyniosło Związkowi Radzieckiemu nie tylko odzyskanie zdobyczy z 1940 r., lecz także rozszerzenie ich o część Prus Wschodnich – bałtycki pas wybrzeża ZSRR ciągnął się od granicy z Finlandią, poprzez ujście Newy z Leningradem, Tallin, Rygę, Kłajpedę, Kaliningrad (Królewiec), po granicę z Polską na Mierzei Wiślanej.
Gdy w 1940 r. ZSRR doprowadził do utworzenia podporządkowanej Kremlowi Estońskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, pozostawił granicę (już nie państwową, lecz administracyjną) wytyczoną w 1920 r. przez pokój w Tartu. W 1945 r. władze radzieckie zmieniły jednak jej przebieg, wyznaczając ją na linii rzeki Narwa. Iwangorod znalazł się na terenie obwodu leningradzkiego.
Po rozpadzie Związku Radzieckiego Estonia i Rosja stanęły wobec problemu traktatowego uregulowania przebiegu granicy. Moskwa się z tym nie spieszyła, nie mogąc się pogodzić ze sposobem, w jaki Rosjanie byli traktowani w Estonii. Z drugiej strony było słychać żądania powrotu do granicy w kształcie ustalonym w 1920 r. i przeproszenia za okupację radziecką. Brak uregulowania tej kwestii nie przeszkodził w przyjęciu sąsiadującej z Rosją Estonii do NATO i Unii Europejskiej. Dopiero w maju 2005 r. szefowie dyplomacji Rosji i Estonii podpisali w Moskwie przygotowaną w 1996 r. umowę o granicy. Nie weszła do tej pory w życie, estoński parlament bowiem, ratyfikując dokument, dodał do niego preambułę, w której zapisano m.in., że układ pokojowy z Tartu z 1920 r. zachowuje ważność. W odpowiedzi prezydent Władimir Putin

unieważnił traktat graniczny.

Wciąż prawnie nieuregulowana przeszło trzystukilometrowa granica Estonii z Rosją jest jednocześnie granicą zewnętrzną UE i granicą strefy Schengen.
Nad zamkiem w Iwangorodzie powiewa biało-niebiesko-czerwona rosyjska flaga, nad zamkiem Hermana w Narwie łopocze niebiesko-czarno-biała flaga Estonii. Tak wyraźnie zaznaczonej identyfikacji narodowej nie ma jednak wśród mieszkańców Narwy.
W grudniu 1991 r., gdy rozpadł się ZSRR, miasto liczyło prawie 83 tys. mieszkańców. Od tego czasu ich liczba stale się zmniejsza. Obecnie przebywa tu niespełna 65 tys. ludzi. Wśród nich jest 2,5 tys. rdzennych Estończyków i przeszło 53 tys. Rosjan. Pozostali to przede wszystkim Ukraińcy i Białorusini.
Mieszkańcy Narwy, podobnie jak mieszkańcy całego państwa, formalnie podzieleni są na trzy podstawowe kategorie – obywateli Estonii (w Narwie jest ich prawie 30 tys.), obywateli Rosji (23,5 tys.) i bezpaństwowców (10,5 tys.). Ten podział stworzyły władze, które po rozpadzie ZSRR uznały okres radziecki za okupację, Rosjan zaś, którzy tu przybyli po 1940 r., za okupantów. Aby uzyskać obywatelstwo niezbędne do wykonywania wielu zawodów, musieli oni (i nadal muszą) zdać egzamin ze znajomości języka estońskiego i historii – zbudowanej na przeciwstawieniu ofiary (narodu estońskiego) i rosyjskiego kata. Dla tysięcy ludzi mówiących po rosyjsku i żyjących w środowiskach rosyjskojęzycznych opanowanie w wymaganym stopniu trudnego języka było barierą nie do pokonania. Dla innych nie mniejszą przeszkodą był czynnik psychologiczny – na

przejście naturalizacji

nie pozwalała im godność. Ci, którzy nie uzyskali estońskiego obywatelstwa, otrzymali status bezpaństwowców i szare paszporty. Choć osoby urodzone w Estonii po 1992 r. otrzymują automatycznie obywatelstwo estońskie, to liczba bezpaństwowców jest wciąż duża – wynosi ok. 100 tys. W ostatnich latach właściciele szarych paszportów nie
są zainteresowani estońskim obywatelstwem. Nawet gdyby je uzyskali, ich szanse na awans społeczny i karierę zawodową nie wzrosną (próżno szukać wśród członków rządu choćby jednej osoby rosyjskojęzycznej, na czele administracji Narwy również stoi Estończyk). W milionowym państwie życie toczy się w zamkniętych dla obcych kręgach, których członkowie znają się od pokoleń. Etniczna homogeniczność i egoizm narodowościowy budowany w oparciu o wrogość wobec Rosji to główne spoiwa estońskiego społeczeństwa. Estończycy, którzy przez stulecia byli chłopami usługującymi obcej szlachcie, przyglądającymi się jedynie panowaniu zmieniającemu się na ziemi, którą uprawiali, wreszcie sami stali się panami. Panami Rosjan, którzy przyjechali tu po wojnie, by wprowadzać radzieckie wojska, urzędy, budować wielki i, jak na ówczesne warunki, nowoczesny przemysł.
Ta świadomość uprzywilejowania sprawiła, że Estończycy nie protestowali, gdy ugodził w nich kryzys gospodarczy, a w tegorocznych wyborach parlamentarnych poparli rządzącą narodową prawicę. Wśród większości obywateli nie wywołuje emocji fakt, że aktualnym ministrem obrony natowskiego państwa jest były premier Mart Laar, wielki

przyjaciel weteranów Waffen SS,

wydawca i współautor potężnej, ważącej kilka kilogramów księgi „Estoński Legion w słowach i zdjęciach”.
Jednak sytuacja bezpaństwowców na stałe zameldowanych w Estonii w ostatnich latach znacznie się poprawiła – bez udziału władz. Po wejściu Estonii do strefy Schengen apatrydzi, podobnie jak obywatele Rosji ze stałym estońskim meldunkiem, uzyskali prawo swobodnego podróżowania po UE. Wkrótce potem Kreml zdecydował, że bezpaństwowcy z Łotwy i Estonii mogą bez wizy przekraczać granicę. Obecnie obywatele Rosji i bezpaństwowcy z estońskim meldunkiem mają większą swobodę podróżowania niż obywatele Estonii.
Po zamieszkach, do których doszło w kwietniu 2007 r. w czasie demontażu pomnika Brązowego Żołnierza w Tallinie (dla jednych symbolu wyzwolenia od faszystów, dla drugich – symbolu zniewolenia i okupacji), wielu Rosjan poczuło się osobiście dotkniętych.
Przez lata lojalni – mimo braku obywatelstwa – wobec Estonii, w końcu poprosili o obywatelstwo Rosję. Nie wszyscy postąpili tak z pobudek ideowych – część dostrzegła korzyści płynące z takiego rozwiązania. Budowane w okresie radzieckim obiekty przemysłowe zostały zamknięte, a w najlepszym razie dokonano w nich dużych redukcji zatrudnienia (w połowie czerwca rząd Estonii zakomunikował o znacznym zmniejszeniu deficytu budżetowego dzięki sprzedaży prawa do emisji dwutlenku węgla). Bezrobocie dotknęło w pierwszej kolejności Rosjan, którzy stanowili trzon robotników i personelu techniczno-inżynieryjnego. Zdobycie nowej pracy jest dla nich niezwykle trudne. Jednym z elementów, które łagodzą niełatwą sytuację finansową, jest przyjęcie rosyjskiego obywatelstwa, uprawniającego m.in. do korzystania z rosyjskiego systemu emerytalnego. Daje on prawo do uzyskania emerytury w wieku 55 lat (kobiety) lub 60 (mężczyźni). W Estonii wiek emerytalny to odpowiednio 60 i 63 lata.
Mieszkańcy Narwy – obywatele Rosji i bezpaństwowcy – mogą pieszo przejść przez most obok zamków i znaleźć się w rosyjskim Iwangorodzie. Chętniej jeżdżą, niż przechodzą, by

zatankować samochód

tanią rosyjską benzyną (w Estonii jest droższa niż w Polsce). Dzięki niej taksówka w obrębie Narwy kosztuje 1,5 euro za kurs niezależnie od miejsca, do którego chce się dotrzeć. W Tallinie 1,5 euro kosztuje bilet kupiony u kierowcy miejskiego autobusu. Przygraniczny handel daje utrzymanie części pozbawionych pracy mieszkańców Narwy.
Jedenastotysięczny Iwangorod przez wieki był ubogim przedmieściem Narwy.
W latach 90., gdy Estonia bogaciła się na rosyjskim tranzycie, graniczące z nią regiony Rosji przeżywały katastrofalny upadek. Mieszkańcy Iwangorodu z zazdrością patrzyli na drugi brzeg rzeki, prosząc władze Rosji o pozwolenie na przyłączenie ich miasta do Estonii. Chcieli nawet w tej sprawie rozpisać referendum. Po „smucie” epoki Borysa Jelcyna sytuacja zaczęła się zmieniać. W ubiegłym roku, gdy w Narwie ostatecznie upadł kolos ze 150-letnią tradycją – kombinat odzieżowy Manufaktura Krenholmska, w Iwangorodzie koreańska Yura Corporation uruchomiła produkcję wyposażenia elektrycznego dla montowanych w Petersburgu samochodów Hyundai Solaris. Za trzy lata fabryka ma zatrudniać 2,5 tys. osób. Zagraniczni inwestorzy od razu zwrócili się z ofertą do władz Narwy o ułatwienie pozyskania pracowników w wieku do 45 lat, koniecznie z obywatelstwem rosyjskim. Choć płaca, jaką zaoferowali Koreańczycy – równowartość 300 euro – w Estonii nie robi wrażenia, to dla przygranicznej Narwy jest kwotą nie do pogardzenia.
– Byłam szwaczką, potem pracowałam w przedsiębiorstwie wodno-kanalizacyjnym. W 2008 r. straciłam pracę, żyłam z zasiłku, trochę handlowałam, ale to się skończyło – opowiada Jevgenia Varsblane, Rosjanka z estońskim obywatelstwem. – Nie mogę znaleźć nowego zajęcia, jeśli się uda, mogę liczyć na nie więcej niż 100-150 euro. Mojego męża zwolniono pięć lat temu – w ramach redukcji – z elektrowni i od tego czasu nie może znaleźć stałego zajęcia.
Tallin, zagradzając Rosjanom drogę do obywatelstwa, chciał zapobiec powstaniu „piątej kolumny”, pozbawić ich wpływu na politykę Estonii – bezpaństwowcy mogą brać udział

tylko w wyborach lokalnych.

Wykluczenie Rosjan z estońskiej polityki wywołuje jednak inny skutek – zachęca ich do przyjmowania rosyjskiego obywatelstwa, a co za tym idzie – do włączania się w politykę prowadzoną przez Moskwę. Obywatele Rosji w Estonii mogą wybierać prezydenta Rosji i rosyjski parlament. W ten sposób tworzy się problem lojalności, którego w latach 90., a nawet do incydentu z Brązowym Żołnierzem, nie było.
Stosunki między Moskwą i Tallinem są bardzo złe. Kreml chce dopasować do tego poziomu stosunki gospodarcze. Na przeszło dwustukilometrowej trasie z Tallina do Narwy widziałem kilkanaście ciężarówek. Mimo to ulice Narwy były nimi zakorkowane, co kilkadziesiąt metrów ustawiono toi toie świadczące, że to stały element pejzażu. Kierowcy muszą czekać kilka dni na przekroczenie granicy. Takich problemów nie mają ciężarówki na zmodernizowanych przejściach z Finlandią. Po zajściach w Tallinie Rosja zrezygnowała z tranzytu węgla przez Estonię i wstrzymała okresowo przewóz produktów naftowych (głównie mazutu). Potem transport do estońskich portów wznowiono, lecz i to się zmieni, bo w rosyjskim miasteczku Ust-Ługa, niewiele ponad 30 km od Narwy, jest budowany wielki port przeładunkowy, który uniezależni eksport rosyjskich produktów naftowych od tranzytu przez państwa nadbałtyckie. Dwutysięczne obecnie osiedle Ust-Ługa ma się zamienić w 35-tysięczne miasto. O tym, czym są rosyjskie bajpasy tranzytowe, przekonały się już Litwa i Łotwa po uruchomieniu przez Kreml wielkiego terminalu naftowego w Primorsku. Po ułożeniu rury na dnie Bałtyku bezprzedmiotowa stała się dyskusja o budowie, przebiegającej także przez Estonię, drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa.
Walentyna Wilman pracowała w Manufakturze Krenholmskiej od 1969 r. Była ostatnią szefową związków zawodowych. Pozostała w fabryce jeszcze po tym, jak jesienią zwolniono ostatnich 500 kobiet. Zorganizowała tradycyjne noworoczne paczki dla ich dzieci. Od stycznia jest na emeryturze. Nie kryje zgorzknienia: – Jestem Rosjanką urodzoną w Estonii. Przeszłam naturalizację w latach 90. i uzyskałam obywatelstwo. Mimo to nie czuję, że jestem traktowana jak rdzenna Estonka. Teraz już bym nie przyjęła obywatelstwa. Czuję, że moje korzenie są w Rosji, a ja jestem od niej oderwana. Aby przekroczyć granicę, jako Estonka, muszę kupić wizę, a przede wszystkim przejść przez upokarzające stanie w kolejce i załatwianie formalności w rosyjskim konsulacie.

 

Wydanie: 26/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy