Gazeta za darmo

Gazeta za darmo

Nasila się rywalizacja na rynku prasy bezpłatnej Był rok 1995. Szwed Pelle Anderson rozejrzał się uważnie i zdał sobie sprawę, że pasażerowie miejskich autobusów i metra nudzą się w drodze do pracy albo szkoły, bo nie mają co robić. Postanowił coś im podarować. W ten sposób w Sztokholmie narodziło się „Metro” – bezpłatny dziennik, który pomaga zabijać czas. Rok 2002. Na polskim rynku prasy bezpłatnej robi się tłoczno. Wciąż przybywa wydawców, którzy chcą walczyć o udziały w tym segmencie. Warszawiacy mogą wybierać między czterema darmowymi gazetami. Nikt już chyba nie pamięta, że tytuły, które pojawiły się na rynku kilka lat temu, np. „Zielona gazeta”, szybko z niego znikły. Szwedzki debiut Rewolucję na polskim rynku prasowym wywołało wkroczenie zarejestrowanego w Luksemburgu koncernu Metro International – tego samego, który wydaje sztokholmskie „Metro”. Firma jest światowym gigantem: wydaje 19 bezpłatnych dzienników w 14 krajach świata, m.in. w Chile, USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Argentynie. Ich łączny nakład szacuje się na ok. 3,5 mln egzemplarzy. We Włoszech ukazanie się „Metra” w Rzymie i Mediolanie wstrząsnęło rynkiem i spowodowało wysyp darmowych gazet. Konkurencja zmusiła do tworzenia bezpłatnych mutacji nawet największe włoskie dzienniki: „La Stampa” i „Corriere della Sera”. Podobnie stało się w Polsce. Wydawany przez należącą do Metro International spółkę TPP dziennik „Metropol” ukazuje się od listopada 2000 r. (na naszym rynku firma była zmuszona do zmiany nazwy pisma, gdyż tytuł „Metro” zarejestrował już wcześniej właściciel „Gazety Wyborczej”, spółka Agora). Reklamuje się jako „dziennik niezależny”. Ukazuje się przez pięć dni w tygodniu w nakładzie 180 tys. egzemplarzy. Wydawca „Metropolu” na sukces ma prostą receptę, która sprawdziła się już w innych krajach: krótkie teksty, prosty język. Informacje w większości pochodzą z PAP (co pozwala na obniżenie kosztów, bo firma do minimum ogranicza zatrudnienie dziennikarzy). Lektura zajmuje 20 minut, czyli tyle, ile trwa przeciętna podróż środkami komunikacji miejskiej. Naukowcy z Ośrodka Badań Prasoznawczych UJ twierdzili, że taki dziennik nie ma szans zagościć na dłużej na polskim rynku mediów. Tymczasem w ciągu roku od pojawienia się na warszawskim rynku „Metropol” zdobył pozycję lidera wśród bezpłatnych gazet i wciągnął w rywalizację innych wydawców. Walka o miejsce na rynku A jest to co walczyć. Przede wszystkim o reklamy, które są podstawowym źródłem dochodów tego typu gazet. Warszawski rynek reklamowy jest największy w Polsce i uchodzi za najbardziej atrakcyjny. Po pół roku od ukazania się pierwszego numeru „Metropol” uzyskał w nim pięcioprocentowe udziały. Pozycja dziennika stała się jeszcze mocniejsza, gdy pokonał on konkurentów i wygrał konkurs na dystrybucję gazety w stołecznym metrze, autobusach i tramwajach. Kolporterów zastąpiły uliczne stojaki na przystankach. Swym zasięgiem gazeta obejmuje tysiące czytelników dziennie. Sukces „Metropolu” zmobilizował do działania Agorę, która wcześniej eksperymentowała z wkładanymi do warszawskiej „Gazety Stołecznej” dzielnicowymi dodatkami „Metro”. Agora ma niemal monopolistyczną pozycję na rynku stołecznych ogłoszeń i nie chce jej utracić. W październiku 2001 r. wydała pierwszy numer bezpłatnej gazety „Metro”, choć wcześniej nie zapowiadała inwestycji w ten segment rynku. Pismo ukazuje się w poniedziałki i piątki w nakładzie 50 tys. egz. Jest rozdawane przede wszystkim na Mokotowie i Ursynowie przy wejściach do metra oraz w innych ruchliwych punktach tych dzielnic. Tak jak konkurencja zamieszcza informacje lokalne oraz wiadomości z kraju i ze świata. Wyścig o reklamy nie martwi natomiast notowanej na giełdzie spółki 4Media (dawny Chemiskór), która w Warszawie wydaje kolejny bezpłatny tytuł – „Aglomeracyjną Gazetę Bezpłatną Metro”. – Mamy zupełnie inne założenia wydawnicze. Nie chodzi nam o lokalny rynek ogłoszeń w Warszawie ani w żadnym innym mieście, a o rynek ogólnopolski, o mieszkańców wszystkich dużych miast – zapewnia rzeczniczka 4Media, Monika Sarnecka. „AGB Metro” ukazuje się trzy razy w tygodniu: w poniedziałki, środy i piątki. Jest rozdawane w ruchliwych punktach miasta. Do pozostałych tytułów dołączył też tygodnik „Dzień Dobry”, który – w zamierzeniu wydawców – ma być „drugim tytułem w domu”. Dlatego pismo o nakładzie 300 tys. stroni od polityki i zawiera materiały o luźniejszej tematyce, przede wszystkim porady

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 04/2002, 2002

Kategorie: Media