Generacja islam

Generacja islam

Euforia wojny

Wciąż nasuwa się pytanie, dlaczego ktoś decyduje się na tak poważny krok, dlaczego chce żyć w warunkach wojny. – Ludzie szukają szczęścia, ale jeszcze częściej sensu życia, a ten nie musi już oznaczać szczęścia – twierdzi psycholog Hans-Jürgen Wirth. Czy to jedyne wyjaśnienie? 70 lat po upadku III Rzeszy romantyczne pojęcie wojny zostało w Niemczech zdemitologizowane. Tymczasem według Chrisa Hedgesa udział w wojnie to dla wielu mężczyzn wciąż najistotniejsza forma poczucia własnej wartości. W książce „War is a force that gives us meaning” („Wojna jest siłą, która nadaje nam sens”) amerykański publicysta zajmuje się weteranami, którzy opowiadają o euforii na polu bitwy. – Nie tylko islamiści pokazują się na zdjęciach. Przypomnijmy niechlubne ujęcia amerykańskich żołnierzy w Iraku czy Guantanamo. To wojna jest wyzwalaczem, nie religia – twierdzi Hedges.

Skoro nie religia, to co? Nuda? Banalność codzienności? Poszukiwanie akceptacji we wspólnocie? Może brak ojczyzny, jak utrzymuje Müller? – Jak byście się czuli, gdybyście urodzili się w Niemczech i ciągle słyszeli, że nie jesteście stąd? – pyta retorycznie Müller.

Trudno iść wyłącznie tropem migracyjnym. Ideowym przywódcą niemieckich salafitów jest Pierre Vogel, konwertyta, Niemiec z dziada pradziada. Wirth wskazuje uniwersalny odruch. – Zmarginalizowany i zakompleksiony człowiek dostrzega w swoim kroku wyjątkową szansę, by zaistnieć – mówi.

To nowe zjawisko pobudzili niemieccy salafici, którzy stworzyli nowoczesny wariant islamu, dużo radykalniejszy niż ten, który przywieźli ich przodkowie w latach 70. Teraz islam stał się modną subkulturą, a jego wyznawcy okraszają niemczyznę potocznymi arabizmami. Mają swoje zasady. Odrzucają bierność rodziców oraz integrację starszych „braci”, takich jak Ökelek. Generation Islam (pokolenie islamu) jest na Zachodzie zjawiskiem niepokojącym, także ze względu na nowe media, które stały się skutecznym narzędziem młodych islamistów. ISIS ma armię blogerów i „dziennikarzy” działających głównie w państwach Maghrebu. Tylko na Twitterze zlokalizowano 12 tys. kont związanych z Państwem Islamskim.

– Konta islamskich terrorystów często są zamykane lub kasowane, ale zawarte na nich treści pojawiają się wtedy w innym miejscu. Zasięg tej propagandy jest niespotykany – zauważa Ali Soufan, Amerykanin libańskiego pochodzenia, niegdyś agent FBI. Z jego tekstów wynika, że Państwo Islamskie zatrudnia specjalistów, którzy umiejętnie potrafią wykorzystać hasztagi (znaczniki, słowa lub wyrażenia bez spacji poprzedzone symbolem # – przyp. red.) do grupowania informacji na Twitterze. Podszywają się pod te szczególnie popularne, jak w ubiegłym roku podczas mistrzostw świata w Brazylii. W ten sposób każdy obserwujący otrzymywał pocztę z propagandą ISIS. – Jeśli terroryści dotarli w ten sposób choćby do 2% użytkowników, to już osiągnęli cel. Jeszcze w czerwcu 2014 r. ISIS miało 12 tys. rekrutów spoza Syrii i Iraku, po MŚ już 16 tys., głównie z Chin, Indonezji, ale także z Europy – wskazuje Soufan. Jak podkreśla, propagandą ISIS przesiąknięte są nie tylko popularne portale, Facebook i Twitter, ale także mniej znane, w tym Quitter i Diaspora. Terroryści zdobywali nowych rekrutów nawet przez serwis justpaste, zarządzany nad Wisłą.

Wiemy, że Karolina i Maksymilian to niejedyne osoby polskiego pochodzenia przewijające się przez świat islamskich ekstremistów. W 2007 r. aresztowano w Düsseldorfie Fritza Gelowicza, który przygotowywał zamach na bazy wojskowe USA. W 2002 r. pochodzący z Gliwic Christian Ganczarski dokonał ataku na synagogę na tunezyjskiej Dżerbie. Cusperta, Farida, Christiana, Fritza, Maksymiliana i Karolinę łączy jedno – niemieckie obywatelstwo. Brutalność terrorystów Państwa Islamskiego oraz ich nieobliczalność w internecie każą przypuszczać, że przyszłość islamu w Niemczech i Europie nie rysuje się kolorowo. Niepokojąca jest jeszcze inna rzecz. Zamachowcy z Paryża, bracia Kouachi, przyznali się do jemeńskiego odłamu Al-Kaidy, którą młodzi niemieccy salafici uważają już za przeżytek i „rewolucję starych dziadków”. Nie traćmy jednak nadziei. Serdar Ökelek z Bremy też ma niemiecki paszport.

Foto: Cicero.de

Strony: 1 2 3

Wydanie: 5/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy