Granice piaskiem pisane

Granice piaskiem pisane

Libyan coast guardsmen stand on a boat during the rescue of 147 illegal immigrants attempting to reach Europe off the coastal town of Zawiyah, 45 kilometres west of the capital Tripoli, on June 27, 2017. More than 8,000 migrants have been rescued in waters off Libya during the past 48 hours in difficult weather conditions, Italy's coastguard said on June 27, 2017. / AFP PHOTO / Taha JAWASHI

Rząd Włoch, bezsilny wobec napływu imigrantów, zwrócił się o pomoc do libijskich przywódców plemiennych W samym 2017 r. do wybrzeży Włoch przybyło już ponad 27 tys. nielegalnych imigrantów. Zdecydowana większość pochodzi z krajów Afryki Subsaharyjskiej, a szlak ich migracji wiedzie przez Afrykę Północną, przede wszystkim przez Libię. Choć oczywiście odbywa się to od lat, a obecne statystyki opisują jedynie kolejną falę kryzysu migracyjnego, nadziei na przerwanie tego procederu nie widać. Zwłaszcza że Bruksela bezradnie rozkłada ręce w kwestii różnic w obciążeniach, jakie z powodu kryzysu muszą ponosić kraje Unii. Mechanizm relokacji uchodźców, choć ma najwyższy priorytet, nie działa. Bruksela straszy sankcjami, grozi wyrzuceniem na europejski margines, ale i tak rzeczywistość kryzysu uchodźczego jest udziałem jedynie garstki członków Unii. Nic dziwnego, że w parlamentach i gabinetach ministerialnych krajów Południa cierpliwość do brukselskiej administracji zaczyna się kończyć. Na kłopoty Tuaregowie Włoski rząd postanowił nie czekać. Niedofinansowany personel obozów tymczasowych, brak środków do zabezpieczenia granic morskich oraz rozwijający się wokół kryzysu system organizacji przestępczych mocno destabilizują tamtejszą politykę. Dlatego oficjele w Rzymie zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. Przedstawiciele włoskiego MSW zorganizowali wiosną wiele misji dyplomatycznych do Libii, podczas których spotykali się – początkowo indywidualnie – z przedstawicielami władz najważniejszych plemion i grup etnicznych. Łącznie w negocjacjach po stronie libijskiej uczestniczyło ponad 60 przywódców plemiennych, których oddziały kontrolują różne części granicy i samego kraju. Włosi postanowili rozwijać ten nietypowy sposób współpracy, ponieważ promowane przez Brukselę rozmowy z rezydującym w Trypolisie libijskim Rządem Zgody Narodowej są pozbawione sensu. Od czasu obalenia Muammara Kaddafiego w 2011 r. Libia ani na moment nie wyrwała się z zamętu wewnętrznych konfliktów i wojny domowej. Żaden ze wspieranych bądź bezpośrednio zainstalowanych przez Zachód rządów nie był w stanie skutecznie przejąć kontroli nad całym krajem. Dodatkowo po skutecznej ofensywie na terytorium Syrii i Iraku Libia stała się najpierw schronieniem, a potem głównym ośrodkiem treningowym dla bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Jeśli dodać do tego obecne od wielu lat w tym rejonie Afryki dobrze zorganizowane struktury przemytników narkotyków oraz rozwijającą się wokół kryzysu uchodźczego siatkę kryminalną, widać, że prowadzenie rozmów z bezsilnymi libijskimi oficjelami to pomysł groteskowy. Dlatego Marco Minniti, włoski minister spraw wewnętrznych, zaprosił w kwietniu do swojej siedziby przy rzymskim Piazza del Viminale libijskich przywódców plemiennych, aby debatować nad ograniczeniem liczby nielegalnych imigrantów przybywających do Włoch z Afryki Północnej. Zaproszono ponad 60 przywódców, w tym najbardziej wpływowych – Tuaregów mieszkających na południowym zachodzie Libii, przedstawicieli Toubou z południowo-wschodniej części kraju oraz reprezentantów arabskojęzycznego plemienia Awlad Suleiman. Po trwających przeszło 72 godziny utajnionych negocjacjach osiągnięto porozumienie, na mocy którego zaplanowano utworzenie nowej jednostki libijskiej straży granicznej. Z pomocą włoskiego rządu, który zapewni sprzęt oraz szkolenie, libijscy pogranicznicy działający w patrolach wieloplemiennych mają zwiększyć bezpieczeństwo na liczącej ponad 5 tys. km południowej granicy kraju. Z punktu widzenia całej Europy to miejsce kluczowe, jeśli chodzi o migrantów i handel ludźmi. Przez Libię do Europy trafiają bowiem dziesiątki tysięcy ludzi z Nigru, Mali, Nigerii, Kamerunu, również Sudanu Południowego czy Somalii. Trudna do kontrolowania pustynna granica jest idealnym miejscem przerzutu ludzi, ale i narkotyków z Ameryki Południowej na Stary Kontynent z przystankiem w portach Sierra Leone czy Senegalu. Zresztą sam Minniti w wypowiedzi dla dziennika „La Stampa” podkreślił, że bezpieczeństwo granicy Libii jest równoznaczne z bezpieczeństwem południowej granicy całej Europy. 90 mln na strażników Włoskie MSW nie pierwszy raz interweniowało w wewnętrznych konfliktach zamorskiego sąsiada. Kilka tygodni przed szczytem poświęconym migracji doprowadzono w Rzymie do podpisania zawieszenia broni pomiędzy wspomnianymi trzema największymi plemionami i uzyskano od nich deklarację poparcia dla Rządu Zgody Narodowej. Sukces był o tyle znaczący, że poprzednie porozumienie, negocjowane przy udziale władz Kataru w listopadzie 2015 r., zostało niemal natychmiast zerwane. Tym razem ma być inaczej, również dzięki zaangażowaniu wszystkich stron konfliktu w organizację nowych sił patrolujących południową granicę. Mogłoby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2017, 27/2017

Kategorie: Świat