PiS do rangi cnót podnosi bierność, lenistwo, zacofanie i gnuśność intelektualną Wykorzystanie populistycznych narzędzi w celu zdobycia i utrzymania władzy jest wyjątkowo szkodliwe dla życia społecznego. Szkodliwość ta polega na promowaniu postaw hamujących rozwój cywilizacyjny kraju. Hipokryzja populistycznej władzy, wyrażająca się w składaniu hołdów „zwykłemu człowiekowi”, stawianiu go na piedestale i rzekomym pochylaniu się nad jego potrzebami, pozwala w dodatku tę szkodliwość kamuflować, a krytyków stawiać w roli wrogów ludu. W systemach demokratycznych strategie populistyczne stosuje się tym częściej, im mniejszy stopień orientacji politycznej i świadomości obywatelskiej, co zwykle jest skutkiem zdarzeń i kryzysów podważających dotychczasowy system wartości i zasady życia społecznego. Przyjęcie takiej strategii przez aktorów sceny politycznej zawsze jednak oznacza podporządkowanie długofalowych interesów kraju chęci sprawowania władzy. PiS strategię populistyczną stosuje konsekwentnie i radykalnie. Skutkiem rządów tej orientacji politycznej jest więc upowszechnianie i utrwalanie postaw, które w każdym systemie edukacji i wychowania opartym na wartościach humanistycznych próbuje się wykorzenić. Są to bowiem postawy skutecznie utrudniające zarówno rozwój jednostki, która je przejawia, jak i poprawę warunków życia społeczeństwa, w którym one dominują. Duma leniwego patrioty Pierwszą z nich jest postawa bierności, wynikająca z przekonania, że nic od nas nie zależy, że wszystko, co się z nami dzieje, jest skutkiem działania jakichś sił zewnętrznych. Człowiek, który tak sądzi, jest skłonny winić wszystko i wszystkich, oprócz samego siebie, za swoje rzeczywiste lub domniemane niepowodzenia i przykrości. W rezultacie nigdy nie będzie przedsiębiorczy i wystarczająco pracowity, będzie czekał na mannę z nieba i narzekał na swój los. Pisowscy politycy nie ustają w tłumaczeniu, że za wszystko, co złe, odpowiadają elity poprzedniej władzy. To one pozostawiły Polskę w ruinie, to one kradły i tuczyły się kosztem zwykłych ludzi, objadając się przy tym ośmiorniczkami. Teraz jednak przychodzi „dobra zmiana”, władza przychylna Polakom, a nie dysponentom z Brukseli i obcemu kapitałowi. Ta władza zadba, aby wszystkim Polakom było dobrze i sprawiedliwie. Premier Szydło nigdy nie mówi o obywatelach, ale zawsze o Polakach. Jej rząd słucha Polaków, robi to, czego chcą Polacy, i będzie zawsze dbał o interes Polaków. Aby jednak tak było, PiS musi mieć pełnię władzy i robić to, co chce. W związku z tym trzeba ograniczyć uprawnienia samorządów, jeśli nie uda się ich obsadzić swoimi ludźmi, i poskromić swobodę działania organizacji pozarządowych przez zastosowanie centralnego mechanizmu regulacji i kontroli ich działalności. Przekaz jest zatem jasny: „Suwerenie drogi, bądź bierny i zaufaj dobrej władzy, która za ciebie myśli i działa w twoim imieniu, bo najlepiej wie, co dla ciebie dobre”. Drugą postawą z uporem lansowaną przez populistycznych polityków jest specyficznie rozumiana godność narodowa, która w tym wypadku oznacza całkowite zamknięcie na rady, pouczenia lub zarzuty ze strony partnerów zagranicznych. Polacy są dumnym narodem – tłumaczyła premier Szydło na forum Parlamentu Europejskiego – który nie pozwoli nikomu wtrącać się w to, czego chcą dokonać we własnym kraju. Do znudzenia powtarzane hasło o potrzebie obrony suwerenności służyć ma upowszechnieniu postawy godnościowej, nastawionej na odcinanie się od chęci naśladowania zagranicznych wzorów. Postawa ta ma szansę się upowszechnić, ponieważ często spotykaną niechęć do uczenia się kamufluje w tym wypadku poczucie wypełniania patriotycznego obowiązku, jakim jest obrona tożsamości narodowej. To jednak postawa outsidera, człowieka zakompleksionego, a przy tym leniwego. Chodzi tu o przeciwstawienie procesom cywilizacyjnym, których się nie rozumie i które budzą lęk, własnej koncepcji życia społecznego: „A my chcemy być ciemni, nietolerancyjni i zamknięci na świat. Tak nam się podoba. Mamy już dość narzucania nam obcych wzorów, których często nie rozumiemy i które sprawiają, że wciąż czujemy się gorsi od innych. Dość tego, u nas obowiązywać będą nasze zasady, a komu się nie podoba, ten niech stąd ucieka”. Tej dumy hardego i leniwego patrioty pisowska władza potrzebuje jako legitymacji izolowania się od świata i obrony przed ingerencjami instytucji ponadnarodowych zaniepokojonych odchodzeniem Polski od standardów demokratycznych Zachodu. Jakoś tak się składa, że wszędzie tam, gdzie władza często i głośno mówi o potrzebie suwerenności państwa, zwykle mamy do czynienia z dyktaturą nieliczącą się z prawami człowieka. Tradycja jako







