Z Hu Jintao w XXI wiek

Z Hu Jintao w XXI wiek

Wskazał go Deng Xiaoping, poparli przyjaciele z organizacji młodzieżowej. Nowy przywódca Państwa Środka powinien przyspieszyć reformy chińskie

„Who is Mr Hu?” – tak jedna z londyńskich gazet zatytułowała nieco ponad rok temu artykuł zapowiadający przyjazd do Wielkiej Brytanii 59-letniego Hu Jintao. Już wtedy osoba Hu, który w najbliższych miesiącach powinien zostać nie tylko sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin, ale także (w marcu 2003 r.) prezydentem ChRL, budziła ogromne zainteresowanie, a także konfuzję – z powodu niewielkiej ilości informacji, jakimi na temat następcy Deng Xiaopinga i obecnego przywódcy Chin, Jiang Zemina, dysponowali nawet zachodni sinolodzy. Jeden z nich, Jonathan Ansfield, napisał wówczas: „Spośród wszystkich pretendentów do sukcesji po Jiang Zeminie Hu Jintao wydaje się relatywnie najbardziej znany, ale mimo to wyjątkowo nieprzenikniony. Zagraniczni komentatorzy nie mogą nawet zgodzić się, czy Hu jest politycznym liberałem i reformatorem, czy może raczej twardym zwolennikiem utrzymywania status quo”.
W tej skardze Jonathana Ansfielda jest trochę prawdy. Politycy za Chińskim Murem rzadko są dobrze znani szerszej opinii publicznej – przynajmniej do czasu aż zajmą najwyższe stanowiska w państwie. Tradycja Państwa Środka nakazuje pretendentom do władzy rozwagę i zakulisowe działanie, a nie pojawianie się w świetle reflektorów, w myśl starego chińskiego przysłowia: „Ptak, co wystawia łeb, dostaje kulkę”. Także Hu Jintao, choć już w1992 r. został członkiem najwyższych władz Komunistycznej Partii Chin (jako najmłodszy w historii członek Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh) długi czas stał

w politycznym cieniu.

Nie zajmował stanowisk rządowych. W partii kontrolował przede wszystkim prace organizacyjne -dające największe wpływy, ale mało widoczne na zewnątrz. Rzadko pojawiał się na scenie publicznej.
W kraju liczącym prawie 1,3 mld ludzi, czyli jedną czwartą wszystkich mieszkańców Ziemi, i nie bez podstaw uważanym za jednego z głównych graczy w politycy międzynarodowej objęcie stanowiska lidera państwa prawie nigdy nie jest jednak dziełem przypadku. Dotyczy to także awansu Hu Jintao. Już 10 lat temu eksperci ds. chińskich okrzyknęli go potencjalnym następcą Jiang Zemina. Od dwóch lat mówiło się o tym coraz głośniej, także w samych Chinach, choć próby sięgnięcia po władzę podejmowali także inni politycy, w tym najbliższy protegowany Jiang Zemina, Zeng Qinghong.
Dlaczego zatem Hu Jintao? Co było i jest siłą nowego przywódcy Chin, który ma rządzić tym ogromnym krajem co najmniej przez pierwszą dekadę XXI w.?
Przede wszystkim Hu jest przedstawicielem czwartej (po ekipach Mao Zedonga, Deng Xiaopinga i Jiang Zemina) generacji przywódców ChRL. Od ponad 20 lat, z inspiracji ponadosiemdziesięcioletniego wówczas Deng Xiaopinga, władze chińskie powoli starają się otwierać drzwi dla ludzi relatywnie młodszych, wykształconych i wychowanych już nie w epoce wojny z Kuomintangiem czy pierwszych heroicznych lat chińskiej rewolucji, ale w drugiej połowie XX w. Oczywiście, w warunkach Chin, gdzie tradycyjnie długowieczność i doświadczenie uważane są za wyjątkowo potrzebne cnoty, „odmładzanie” władz nie oznacza oddania jej w ręce ludzi młodych z europejskiego punktu widzenia. Hu Jintao za kilka tygodni skończy 60 lat. Jego tworząca się dopiero nowa ekipa to ludzie głównie w tym wieku i niewiele młodsi. Ale w Państwie Środka to i tak rewolucja – po dziesięcioleciach rządów osób siedemdziesięcioletnich i starszych.
Hu Jintao jest bardzo odpowiednim przedstawicielem tego właśnie pokolenia. Jak większość jego rówieśników ze szczytów władzy ma za sobą i nadzieje związane z ukończeniem wyższych studiów inżynierskich, na najlepszym pekińskim Uniwersytecie Technicznym Tsinghua, i gorycz zesłania do pracy na wsi, jako zwykły robotnik, w okresie rewolucji kulturalnej w 1968 r., i doświadczenie z działalności w organizacjach młodzieżowych (które kończył jako przewodniczący ogólnochińskiej Ligi Młodych Komunistów). Zwłaszcza ten ostatni element życiorysu stanowi wielką siłę. W warunkach (nie tylko) Chin, gdzie drogę do władzy – poza przymiotami osobistymi – muszą wspierać

guanxi, czyli koneksje,

szerokie znajomości Hu Jintao z okresu działalności w ruchu młodzieżowym mają ogromną wartość, zwłaszcza że Hu znany był z tego, że jako lider federacji mnóstwo czasu poświęcał na wizyty w terenie i osobiste kontakty z przywódcami młodzieżowymi na szczeblu prowincji, a nawet powiatów. Dzisiaj tysiące tych właśnie ludzi zajmuje stanowiska na rozmaitych szczeblach władzy partyjnej i administracyjnej. Wnikliwa lektura nowego składu siedmioosobowego Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh podpowiada też, że co najmniej czterech (łącznie z Hu Jintao) jego członków kończyło Uniwersytet Tsinghua. To najlepszy sygnał, że grupa pokoleniowa, połączona także doświadczeniem wspólnej nauki i działalności społecznej, trzyma się razem.
Nie wystarczyłoby to z pewnością do objęcia aż tak eksponowanej pozycji, gdyby nie inny ważny element promowania – w każdym państwie i każdym systemie – młodych polityków, czyli polityczni protektorzy Hu Jintao. Prasa światowa od miesięcy pisze przewrotnie, że nowy lider KPCh jest nominatem Deng Xiaopinga „zza grobu”. W istocie bowiem to właśnie nieżyjący już od prawie siedmiu lat twórca chińskich reform pośrednio „namaścił” Hu Jintao na przyszłego przywódcę Chin, kiedy w 1992 r. zaproponował go na członka Stałego Komitetu Biura Politycznego KC. Ta zaskakująca wówczas dla wielu nominacja w znacznym stopniu zadecydowała o planach wyboru Hu na sekretarza generalnego KPCh w 2002 r.
Kto wskazał Deng Xiaopingowi przyszłego następcę Jiang Zemina? Nieoficjalnie znawcy zakulisowych tajemnic chińskiej władzy wskazują na nieżyjącego już także byłego członka Biura Politycznego KPCh, Song Pinga, który miał jeszcze w latach 70. – kiedy Hu Jintao pracował jako sekretarz komitetu budownictwa w prowincji Gansu – dostrzec w młodym wówczas lokalnym działaczu partyjnym ową iskrę bożą, nakazującą

zainwestować w jego karierę.

To właśnie dzięki poparciu Songa Hu został w 1980 r. zastępcą dyrektora komisji budownictwa prowincji Gansu, a w 1982 r. najmłodszym w najnowszej historii KPCh zastępcą członka Komitetu Centralnego tej partii. W 1984 r., kiedy Song Ping awansował do najwyższych władz w Pekinie, pomógł zostać Hu członkiem władz centralnych Ligi Młodych Komunistów. Rok później wówczas zaledwie 42-letni Hu Jintao był już pierwszym sekretarzem organizacji partyjnej w prowincji Guizhou, a od 1987 r. w Tybecie. Potem Song Ping ściągnął za sobą Hu Jintao do pracy w wydziale organizacyjnym KC KPCh. Aż do swojej śmierci czuwał nad jego karierą.
Poparcie partyjnych liderów i dobre układy w swojej grupie pokoleniowej nie wystarczyłyby jednak, gdyby nie osobiste przymioty dzisiejszego chińskiego przywódcy. Oficjalne biografie Hu Jintao akcentują m.in. takie cechy tego polityka jak: inteligencja, dynamizm życiowy, talenty organizacyjne, fotograficzna pamięć czy wreszcie – co bardzo ważne – lojalność. Z analiz jego życiorysu wynika też, że Hu zawsze był niezwykle pracowity, np. działając w Guizhou, osobiście zwizytował wszystkie 86 powiatów tej prowincji. Jako pierwszy z regionalnych liderów partyjnych wprowadził elementy działań rynkowych do gospodarki Guizhou, dzięki czemu – jak pisze agencja Xinhua – „po raz pierwszy w historii prowincji głód przestał zaglądać ludziom w oczy „.
Analiza kariery Hu Jintao w ostatnich kilkunastu latach pokazuje też, że okazał się zręcznym politykiem – działającym w sposób dyskretny, nieantagonizującym sobie głównych przywódców trzeciej generacji chińskich liderów, ale też (jeśli była taka potrzeba) potrafiącym wziąć na swoje barki ciężar trudnych, a często kontrowersyjnych w odczuciu międzynarodowym decyzji. Hu poparł m.in. Jiang Zemina w jego starciu o władzę z byłym merem Pekinu, Chen Xitongiem, spokojnie w ciągu kilku lat przesunął się z siódmej pozycji na piątą w hierarchii chińskich przywódców partyjnych i został (jako drugi cywil po Jiang Zeminie) wiceprzewodniczącym wszechwładnej partyjnej Centralnej Komisji Wojskowej – a w Chinach, kto kontroluje armię, ten kontroluje całe państwo. Będąc jeszcze partyjnym szefem Tybetu, nie wahał się stłumić tamtejszej rewolty antychińskiej, ale szybko – pod pretekstem choroby wysokogórskiej – wrócił do Pekinu, by wykonywać mniej kontrowersyjne zadania. Po omyłkowym zbombardowaniu ambasady ChRL w Belgradzie w 2000 r. właśnie Hu oskarżał USA o imperializm, ale rok temu podczas pokazowej wizyty w Ameryce mówił przede wszystkim o potrzebie współpracy i chińskich reformach.
Kilka miesięcy temu, podczas podróży do Malezji, w rzadkim momencie kontaktu z dziennikarzami Hu Jintao powiedział: „Jestem inny, niż sobie wyobrażacie”. Być może, to prawda, a na całkowite odkrycie sylwetki i planów Hu przyjdzie jeszcze poczekań. Wiele wskazuje jednak, że trochę o tym, jaki Hu Jintao będzie, już wiemy. Przygotowany do zmian chińskich realiów, ale w sposób ostrożny i nienaruszający gwałtownie delikatnej równowagi społeczno-politycznej w Chinach. Trochę rewolucjonista, a trochę ostrożny administrator.


Hu Jintao urodził się w 1942 r. w mieście Jixi w prowincji Anhui. Żonę poznał jeszcze w okresie studiów, obecnie pracuje ona w Pekińskim Miejskim Komitecie Budownictwa. Hu Jintao ma – co rzadkie w jego pokoleniu w Chinach, gdzie prowadzono od lat surową kontrolę urodzeń – dwoje dzieci, syna i córkę.
Według oficjalnych biografii, przyszły przywódca Chin bardzo lubi grę w ping-ponga, a także interesuje się literaturą i tańcem (w jednym z artykułów chińskich na jego temat napisano nawet, że „czasem tańczy solo na bankietach”).

 

Wydanie: 45/2002

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy