Emerytalne lęki Niemców

Emerytalne lęki Niemców

Miliony kobiet wypracują sobie na starość zaledwie 140 euro miesięcznie

Niemcy uchodzą za kraj zamożnych, szczęśliwych emerytów, którzy wyjeżdżają do ciepłych krajów i cieszą się jesienią życia. Eksperci ostrzegają jednak, że w przyszłości milionom seniorów, zwłaszcza kobiet, zagrozi ubóstwo.
Dotyczy to osób wykonujących minipracę, czyli minijob, jak to się nazywa w pleniącym się ostatnio języku niemiecko-angielskim. Rząd federalny opracował koncepcję minijob w nadziei, że zaktywizuje ona zawodowo obywateli. Zatrudnieni na tych zasadach mogą zarobić do 400 euro miesięcznie – od tej kwoty nie płacą podatków ani składek na ubezpieczenie społeczne. Niskie składki na ubezpieczenie emerytalne płaci za nich pracodawca. Dla porównania Hartz IV, najniższy zasiłek dla bezrobotnych, będący zarazem zasiłkiem socjalnym, wynosi 364 euro plus pokrywane przez państwo koszty mieszkania.

Pułapka minipracy

W RFN jako minijobbers pracuje 7,4 mln osób, w tym 4,65 mln kobiet. Dla dwóch trzecich spośród nich minipraca jest jedynym zajęciem. To przeważnie kelnerki, sprzątaczki, kucharki, swoisty żeński proletariat niemieckiego cudu gospodarczego. Firmy nie są skłonne dawać im etatów, niektóre panie zresztą wolą 400 euro netto niż wynagrodzenie tylko teoretycznie wyższe, bo obciążone świadczeniami.
Władze przezornie wolały unikać kwestii przyszłych emerytur minijobbers, jednak interpelację w tej sprawie złożyła Partia Lewicy. Federalne ministerstwo pracy odpowiedziało, że minijobber zatrudniony przez rok wypracowuje sobie emeryturę w wysokości 3,11 euro miesięcznie. Po 45 latach ubezpieczeniowych przysługiwać mu będzie 139,95 euro świadczenia.
W nieco lepszej sytuacji są wykonujący minipracę, którzy zgodzili się na podniesienie składki emerytalnej z 15% do powszechnie obowiązujących 19,6%. Po 45 latach będą się cieszyć emeryturą w wysokości 182,70 euro. Jednak wyższą składkę zaakceptowało niewielu.
Rządząca w RFN koalicja chadeków i liberałów zapewnia, że dostrzega problem. Minister pracy Ursula von der Leyen od 2013 r. zamierza wspomóc najmniej zarabiających „dodatkową emeryturą”. Skorzystają z niej także minijobbers, jeśli mają wystarczającą liczbę lat składkowych i od 2014 r. zdecydują się płacić dodatkowe, prywatne lub firmowe, składki na ubezpieczenie emerytalne. Wtedy wysokość świadczenia może osiągnąć 365 euro miesięcznie. Rzeczniczka Partii Lewicy do spraw kobiet Yvonne Ploetz oświadczyła jednak, że dodatkowa emerytura nie wystarczy, sytuacja kobiet pozostanie alarmująca.
Politykę rządu faworyzującą minipracę krytykuje również związek zawodowy DGB. Zdaniem związkowców, minijobs nie stały się pomostem umożliwiającym powrót do pracy na etat w pełnym wymiarze godzin. Natomiast gabinet Angeli Merkel nadal na nie stawia, zamierza nawet podwyższyć granicę zarobku dla zatrudnionych w takim trybie z 400 do 450 euro. Min. Ursula von der Leyen argumentuje, że sytuacja tylko teoretycznie wygląda tak źle. Wielu minijobbers pracowało jakiś czas także na pełny etat, więc ich emerytury będą wyższe. Seniorzy najczęściej mieszkają z partnerami, a podwójny dochód pozwala związać koniec z końcem. Ponadto emeryci mają nierzadko inne dochody. Przeciętna emerytura kobiet w Niemczech wynosi 535 euro miesięcznie, jednak przeciętny całkowity dochód (emerytura i inne źródła utrzymania) – już 1188 euro – wywodzi pani minister.

Zasiłek dla seniora

Nie wszyscy jednak są przekonani. Obecnie 2,4% niemieckich emerytów powyżej 65. roku życia (ok. 400 tys.) jest tak biednych, że musi pobierać państwowy zasiłek, tzw. podstawowe zabezpieczenie (Grundsicherung), mniej więcej w wysokości Hartz IV. Zdaniem socjologów, liczba ubogich seniorów jest wyższa, ponieważ niektórzy wstydzą się wystąpić o zasiłek, a inni nie wiedzą o takiej możliwości. Wśród 1,3 mln osób pobierających darmowe produkty żywnościowe rozdawane przez organizację charytatywną Deutsche Tafel jest wielu seniorów. Udział ludzi starszych korzystających z tego rozdawnictwa wzrósł z 12% w 2007 r. do 17%. Szacuje się, że na skutek rozpowszechniania się minipracy w 2025 r. ubóstwo dosięgnie co dziesiątego niemieckiego emeryta. Dla jednego z najbogatszych krajów świata nie jest to powód do chluby. Nie trzeba jednak dodawać, że większość polskich weteranów pracy może seniorom zza Odry i Nysy tylko pozazdrościć.

Wydanie: 19/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy