Prawo dla każdego

Prawo dla każdego

Legal Aid Society, czyli Towarzystwo Pomocy Prawnej, pomaga w sprawach sądowych tysiącom najbiedniejszych mieszkańców USA
Korespondencja z Nowego Jorku

Fragment scenariusza. Areszt śledczy gdzieś w Polsce. Siedzi Wietnamczyk, który dostał się nielegalnie do naszego kraju i dwa dni temu został zatrzymany jako podejrzany o zamordowanie nożem na Stadionie Dziesięciolecia człowieka, który oczekiwał odeń haraczu za „opiekę”. Aresztanta prowadzą do rozmównicy. Jest przerażony. Czeka na niego starszy, dystyngowany mężczyzna z tłumaczem.
– Będę pana bronił za darmo. Nazywam się Tadeusz de Virion – mówi Wietnamczykowi. Strażnik więzienny przygląda się scenie z nieukrywanym zdumieniem. Aresztant usiłuje pocałować prawnika w rękę.
Ocena prawdopodobieństwa takiej sceny należy do czytelników, najlepiej z palestry. Można się zgodzić, że wodze fantazji puszczono dość swobodnie. W Stanach Zjednoczonych takie zdarzenia nie należą do ewenementów.

Ufunduj ludziom… prawo

W 1876 r., krótko po wojnie secesyjnej, Ameryka była wielkim tyglem pełnym antagonizmów społecznych i bezprawia. Ich ofiarą padali najczęściej nowi imigranci. Byli często represjonowani, wyzyskiwani i okradani przez rozmaitych cwaniaków, nierzadko też przez urzędy.
Co bardziej zorganizowane grupy etniczne postanowiły się bronić. Należeli do nich Niemcy, którzy mieli silną organizację narodową German Society. 8 marca 1976 r. stworzyła ona swoje prawne ramię – Der Deutscher Rachts-Schutz Verein, czyli German Legal Aid Society, inaczej Niemieckie Towarzystwo Pomocy Prawnej. Idea była taka, że skoro państwo nie jest zdolne zapewnić prawa każdemu obywatelowi, a jego samego na to nie stać, trzeba to prawo ludziom… ufundować. Na czele towarzystwa stanął pruski i amerykański adwokat w jednym, Edward Salomon, późniejszy słynny gubernator najbardziej niemieckiego stanu w USA – Wisconsin. Na razie jednak na Dolnym Manhattanie przy Nassau Street 39 uruchomił biuro organizacji prowadzone przez Charlesa Lexowa, zdolnego prawnika, który w pierwszym roku poprowadził 212 spraw za łączne wynagrodzenie 1000 dol. (średnio 4,72 dol. od sprawy). Idea stała się tak nośna, że wkrótce do organizacji zaczęli się garnąć wszelcy biedacy i pokrzywdzeni, a ona sama dyskretnie pozbawiła się niemieckiego przymiotnika w nazwie.
Bogaci przemysłowcy i bankierzy dawali na Legal Aid Society (LAS) donacje, a prawnicy stawiali do jej dyspozycji swój czas i talent zawodowy. Działanie w LAS stawało się przedmiotem prestiżu, a do jej prominentnych postaci należeli m.in. Arthur von Briesen, Henry Ward Beecher, Robert DeForest, Seth Low, Elihu Root czy Theodor Roosevelt – przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych. Metropolitan Opera organizowała koncerty na zasilenie kiesy towarzystwa, a rywalizowała z nią w wyścigu hojności artystycznej Carnegie Hall. Od 1899 r. LAS zaczęło uruchamiać swe oddziały, a w 1910 r. rozpoczęło prowadzenie regularnej obrony w sprawach kryminalnych. Grupę kilkudziesięciu prawników do tego zadania osobiście zatrudnił John D. Rockefeller Jr.

Imperium pomocy

Dziś LAS dysponuje rocznym budżetem w wysokości 140 mln dol. Zatrudnia
800 prawników i 600 tzw. paralegal (asystentów prawnych) oraz 900 adwokatów pracujących pro bono niezależnie od swoich praktyk prywatnych.
Rocznie LAS obsługuje gigantyczną liczbę 300 tys. spraw. Przede wszystkim kryminalnych i rodzinnych w zakresie prawnej reprezentacji nieletnich i ich opieki prawnej (np. zwalczając przemoc rodzinną, wykorzystywanie seksualne i pracownicze nieletnich). Zajmuje się obroną praw imigrantów, bezdomnych, bezrobotnych i egzekwowaniem praw człowieka (m.in. na terenie więzień). W ponad 90% LAS finansuje się ze środków publicznych: donacji i wsparcia budżetowego. Nie ma dosłownie żadnej liczącej się firmy, banku czy fundacji, które nie wspierałyby towarzystwa.
Na co dzień dowodzeniem organizacją zajmuje się błyskotliwy prawnik Steven Banks, który od ukończenia prestiżowego Wydziału Prawa New York University poświęcił się świadczeniu usług najbardziej potrzebującym. Najpierw przez 26 lat jako wolontariusz, a od 2004 r. zawodowo. Znany jest ze swej pasji w obronie i gwarantowaniu prawa bezdomnym. Uznawany jest za jednego z 45 czołowych prawników interesu publicznego w USA i 10 najbardziej wpływowych nowojorczyków. „Daily News” uznał go za najbardziej legendarnego reprezentanta pomocy prawnej (Legal Aid) swojego pokolenia w Ameryce.
Z kolei prezydentem LAS jest inna legenda palestry, Peter Cobb, jeden z największych autorytetów prawnej ochrony własności intelektualnej i prawa podatkowego. Zarząd LAS to zresztą gwiazdozbiór sam w sobie.
Sama organizacja, działająca nie tylko w Nowym Jorku, ale i w całej Ameryce, jest zaś niezmiernie ważnym regulatorem funkcjonowania sytemu prawa i jego wymiaru. Powstała w czasie, kiedy systemowi temu groziła zapaść, i nie dopuściła do niej. Nie trzeba nadmiaru wyobraźni, aby wyprowadzić łatwą analogię do tego, co dziś jest w Polsce.
I co dalej?

Wydanie: 28/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy