Nad pięknym winnym Dunajem

Nad pięknym winnym Dunajem

Picie jest narodowym sportem w Austrii, a alkohol – kulturalnym narkotykiem

Korespondencja z Wiednia

Wbrew wizerunkowi kraju wysokiej kultury i wspomnień imperialnej wielkości Austria jest krajem płynącego alkoholu. Przeciętny Austriak wypija w ciągu roku 12,2 l alkoholu, co daje mu miejsce w ścisłym nomen omen czubie Europy. Z raportu OECD wynika, że więcej piją tylko Łotysze (13,2 l), Rumuni (12,7 l) i Litwini (12,6 l). Nawiasem mówiąc, Polska ze spożyciem 10,1 l jest poniżej unijnej średniej wynoszącej 10,7 l rocznie. 1,1 mln Austriaków, jedna ósma mieszkańców republiki, jest uzależnionych od alkoholu lub zagrożonych chorobą alkoholową.
Picie, jak pisze wpływowy tygodnik „Profil”, jest sportem narodowym, a alkohol – kulturalnym narkotykiem. „Weinkultur”, kultura życia związana z winem, jest ładną nazwą dla sączenia wielkich ilości trunków łagodniejszych od wódki, ale za to przy każdej okazji. W telewizji goście talk-show czy uczestnicy poważnych dyskusji są częstowani winem lub rozmawiają przy piwie. Politycy, jak ostatnio kanclerz Werner Faymann (SPÖ) i Erwin Proell (ÖVP), z kuflem lub lampką w ręku ustawiają partyjne pozycje koalicjantów na czas kampanii wyborczej. Co prawda zapewniają, że podczas dyskusji wypili więcej wody niż wina, ale przecież in vino veritas… Toni Faber, proboszcz katedry św. Szczepana, symbolu Wiednia, często pokazuje się z lampką wina w dłoni przy okazji różnych wydarzeń. Podobnie czynią celebryci. To część austriackiej codzienności.

Sylwester na okrągło

Alkohol stanowi w Austrii ważny element integracyjny, towarzyszy wydarzeniom kulturalnym czy kojarzonym z kulturą. Od wielkich imprez, jak Festspiele w Salzburgu czy Festiwal Operowy w Bregencji, przez dziesiątki drobnych lokalnych przedsięwzięć muzyczno-teatralnych na letnich scenach, w zamkach, kamieniołomach, nad jeziorami Neusiedlersee, Wörthersee, po festyny myśliwskie itp. Austriacy są mistrzami w tworzeniu okazji do świętowania, balów, zabaw „na biało”, barokowo itd.
Inaczej niż w krajach śródziemnomorskich, jak Francja czy Włochy, gdzie alkohol towarzyszy jedzeniu, w Austrii, Niemczech, Szwajcarii czy w Wielkiej Brytanii musi być okazja do wypicia.
Poza okresem Wielkiego Postu (przestrzeganego głównie w środowiskach konserwatywnych) w Wiedniu „sylwester trwa cały rok”, jak zauważył niemiecki pisarz Joachim Lottmann, który przeniósł się tu z Berlina. W swojej książce „Hundert Tage Alkohol” („Sto dni alkoholu”) pisze: „Miasto jest na rauszu – politycy, wysocy urzędnicy, przedsiębiorcy, głodujący, kryminaliści, artyści. Wobec alkoholu nie ma żadnych pozycji, rang i klas. Wszyscy są równi. Liczą się tylko dwie rzeczy: jak bardzo kto jest zabawny i ile może wypić”.

Pijesz, ile możesz

340 tys. Austriaków uznaje się za alkoholików, 760 tys. za zagrożonych chorobą alkoholową. Regularnie po alkohol sięga 23% mężczyzn i 10% kobiet. Alkoholik żyje statystycznie o 20-25 lat krócej niż przeciętny obywatel. Skutki zdrowotne są fatalne, obciążają także budżet. Oblicza się, że zwolnienia lekarskie, niezdolność do pracy, leczenie chorób wywołanych piciem alkoholu kosztują Unię Europejską 250 mld euro rocznie. Poszukuje się rozwiązań, nowych form terapii. Na wzór Finlandii w Austrii wprowadzane jest np. leczenie niewymagające totalnej abstynencji, jedynie zmniejszenia ilości przyjmowanego alkoholu. Tę metodę promuje guru leczenia uzależnień, psychiatra Michael Musalek, twórca Anton Proksch Institut w Wiedniu.
Okazuje się, że lekarze pierwszego kontaktu nie są w stanie rozpoznać uzależnienia u pacjenta, nie są do tego przygotowani. Narodowy narkotyk nie zwraca na siebie uwagi.
Austriacka młodzież – zwłaszcza z dobrze sytuowanych rodzin – znana jest z imprez typu „picie do zejścia”, czyli utraty przytomności, w knajpach organizowane są party „pijesz, ile możesz” za określoną kwotę. Według raportu WHO, alkoholizujący się młodzi Austriacy zajmują obecnie piąte miejsce wśród 39 krajów (na podstawie badań 200 tys. młodych ludzi Europy i Ameryki Północnej, 2009/2010). 28% dziewcząt i 38% chłopców poniżej 15. roku życia pije co tydzień, podobnie jest we Włoszech i Chorwacji. Niechlubnymi rekordzistami pod tym względem są młodzi Czesi – 44% chłopców i 33% dziewcząt pije co najmniej raz w tygodniu.
Pewne środowiska są szczególnie przyjazne piciu alkoholu. Jest nim np. wojsko, a zwłaszcza obowiązkowa służba wojskowa. Byli żołnierze przyznają na późniejszych terapiach, że w wojsku pije się regularnie. Ten problem sygnalizują austriaccy terapeuci, socjolodzy i pedagodzy, jednak w niedawnych dyskusjach i w powszechnym plebiscycie w sprawie zniesienia obowiązkowej służby wojskowej ten temat się nie pojawił.

Pijany inaczej

– Założę się, że co drugi Austriak powyżej 10. roku życia pije. Jestem pewien, że politycy nie tylko nie zwracają na to uwagi, ale wręcz są zadowoleni z takiego stanu rzeczy – naród się daje ogłupiać. Łatwiej wtedy politykom załatwiać swoje brudne interesy – mówi gorzko sąsiad, emeryt. To jego prywatna opinia, niepoparta badaniami. Wieczorami goni ze skweru pod blokiem młodzież wracającą z Prateru, często z puszkami piwa. Nie wiem, czy ten pan pije, czy nie. Mieszka od lat 60. na Praterze, a tu akurat pijanych widać nieustannie. Inny sąsiad wychodzi z pieskiem, widzę go przeważnie z puszką piwa. W bałkańskim barze lub w pobliskim „bajzlu” (lokalna knajpka z jedzeniem i piciem) kelnerzy mocno się dziwią, jeśli nie zamówię wina lub piwa, latem szprycera (wino z wodą).
Austria, kraj promowanej wysokiej kultury, oper, balów, ale i niepromowanego wysokiego poziomu picia. To fakty, nawet jeśli turysta z Polski nie widzi tylu pijanych na ulicach, ilu u siebie w kraju.

Wydanie: 34/2013

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy