Jak czytać rankingi?

Jak czytać rankingi?

Dowiesz się z nich nie tylko, czy uczelnia jest dobra , ale czy dostaniesz akademik

W rankingu „Perspektyw” i „Rzeczpospolitej”, który wydaje się najlogiczniejszy w konstrukcji, 50% ocen to prestiż uczelni. Jest on określany na podstawie wskazań pracodawców i świeżo mianowanych profesorów. Oceniają oni, jakim poważaniem cieszą się profesorowie i absolwenci. Kolejne kryterium to siła naukowa, czyli zdolność szkoły do prowadzenia badań naukowych. Następne procenty można dostać za warunki studiowania, ale nie są to tylko biblioteki i sale wykładowe, lecz także możliwość kontaktu student-profesor. Każdy, kto godzinami wystawał, by dostać się na dyżur zawsze spóźnionego promotora, doceni wydział, na którym wykładowca poda swój e-mail i umówi się na konsultacje.
Ranking „Perspektyw” jest najświeższy, warto choćby na podstawie pierwszej dziesiątki prześledzić, co decydowało o kolejności. I jakie są niespodzianki. Pracodawcy bardzo nisko ocenili Akademię Medyczną w Poznaniu, a jednak znalazła się ona na znakomitym ósmym miejscu. W innych kategoriach, np. komputeryzacji, miała 100%. Co ciekawe, maksymalną liczbę punktów dostała także za wspieranie absolwentów. Tak więc uważna lektura rankingu pozwala wysnuć następujący wniosek: pracodawcy nie przekonali się jeszcze do absolwentów akademii, ale władze uczelni robią wszystko, by to zmienić.
Ciekawym przykładem jest SGH, która wywalczyła piąte miejsce, choć młodzi stażem profesorowie dość nisko ocenili wykładających tam kolegów. Za to za potencjał naukowy dostała więcej niż przodujący Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski. Są to kategorie nadane przez Komitet Badań Naukowych. I ta punktacja podciągnęła SGH do góry.
Największe zaskoczenie? Akademia Medyczna w Warszawie dostała 100% za możliwość rozwijania pasji naukowych, Politechnika Warszawska tylko dwa, ale i tak w rankingu jest o wiele wyżej.
Nawet szanse na akademik (ukryte pod „dostępnością uczelni dla studentów zamiejscowych”) można znaleźć w tym rankingu. We wspomnianej pierwszej dziesiątce najlepsze warunki stwarza Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, odstrasza natomiast Uniwersytet Warszawski, choć jest na drugim miejscu ogólnego zestawienia.
Kto nie chce tylko zakuwać, na pewno zainteresuje się punktacją w dziedzinie „możliwości rozwijania zainteresowań kulturalnych”. Pod tym względem najlepiej jest na Akademii Medycznej we Wrocławiu, najgorzej na Politechnice Wrocławskiej. Zagranicznych czasopism przeczytasz najwięcej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uniwersytet Jagielloński prenumeruje ich prawie o połowę mniej.
Ale są i inne propozycje. „Wprost” uważa, że punkty należą się wyłącznie za dwa dokonania: za „jakość programów nauczania” i „wybitne umiejętności dydaktyczne”. Z kolei „Newsweek” ma jedno kryterium oceny wyższych uczelni, jest nim zatrudnienie absolwentów w firmach „najlepszych w swoich branżach”. „Newsweek” sprawdza nie tylko, czy absolwenci znaleźli pracę, ale też czy pełnią kierownicze stanowiska. Pyta pracodawców i firmy doradztwa personalnego. Obiektem zainteresowania są absolwenci do 30. roku życia. Wbrew pozorom taki ranking nie jest jedynie spisem znanych uczelni. Zdarzają się zaskoczenia. Oto w zeszłym roku wyjątkowo wysoko zakwalifikowano Akademię Podlaską w Siedlcach i Akademię Techniczno-Rolniczą w Bydgoszczy.
„Polityka” posługuje się aż sześcioma kryteriami. Są to: pozycja akademicka, potencjał kadrowy, orientacja na studenta, kontakty z otoczeniem, selekcyjność w czasie rekrutacji oraz infrastruktura. Nie ma klasyfikacji ogólnej, oceniane są tylko popularne kierunki, np. informatyka, prawo, zarządzanie. Ranking tego tygodnika jest najlepszy dla tych, którzy już wybrali kierunek. Nie interesuje ich marka całej uczelni, ale ten jeden wydział.
Wszyscy twórcy rankingów zapewniają, że dane są weryfikowane, a całość oceniają najznakomitsi profesorowie. Wszystkie rankingi biorą pod uwagę wyłącznie te szkoły, które mają już dwa roczniki absolwentów.
Oczywiście, są uczelnie potentaci, które w najdziwniej skonstruowanym rankingu zajmą pierwsze miejsce. Uniwersytet Warszawski tylko wymienia się miejscami z Uniwersytetem Jagiellońskim. Wśród szkół niepublicznych zawsze wygra Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego. Ale dla większości każdy ruch w górę oznacza więcej kandydatów. Trudno więc dziwić się rozpaczy władz warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej, gdy przez dwa lata uczelnia w ogóle nie była wymieniana w rankingu „Perspektyw”. W tym roku jest 74. Bywa też, że placówki same rezygnują z udziału. Wyższa Szkoła Humanistyczna w Pułtusku w ogóle nie chciała być oceniana przez „Politykę”.
Akademia Medyczna w Bydgoszczy nigdy nie pogodzi się z faktem, że jest ostatnia (według „Perspektyw” i „Rzeczpospolitej”) na liście uczelni medycznych. Ale choć rankingi budzą negatywne emocje, wszyscy je analizują. Szkoły co roku wypełniają kilometrowe ankiety, by potem z niecierpliwością czekać na werdykt.

 

Wydanie: 17/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy