Jak z listonosza zrobić biznesmena

Jak z listonosza zrobić biznesmena

Niebawem najbardziej poszukiwanym pocztowcem będzie handlowiec

Naklejasz znaczek za 1,25 zł i narzekasz, że za drogo. Tymczasem dostarczenie listu kosztuje realnie blisko trzy razy więcej. Zarabia się więc na czymś innym, na przesyłkach masowych, paczkach, przekazach, emeryturach, drukach reklamowych. Poczta stała się dochodowym biznesem, tylko że chętnych do konfitur jest wielu – dziś na polskim rynku konkuruje już 88 operatorów, wśród nich najwięksi „listonosze” światowi, DHL, Deutsche Post, TNT Express czy Masterlink, którzy za usługi tzw. zastrzeżone każą sobie płacić trzy razy więcej niż nasz tradycyjny doręczyciel.

Za pięć lat, jak dobrze pójdzie

Poczta Polska dzięki wynegocjowanym okresom przejściowym może jeszcze do 2009 r. cieszyć się monopolem na dostarczanie przesyłek drobnych i lekkich. Liberalizacja dostępu do świadczenia usług bez wsparcia skarbu państwa jest jednak poważnym wyzwaniem. Poczta Argentyńska w takich okolicznościach zbankrutowała. Europejscy narodowi operatorzy zwykle dostawali jakiś zastrzyk z budżetu.
Poczta Polska o własnych siłach przygotowuje się do zrzucenia starej skóry i przywdziania nowej. Nie odbywa się to bezstresowo. Związkowcy z 10 central chcą się dowiedzieć podczas demonstracji ulicznej, jaki jest pełny koszt finansowy i ludzki realizacji strategii i czy nie będzie redukcji. Dyrektor generalny, Tadeusz Bartkowiak, uspokaja: – Nie planujemy zwolnień. Proces zmian poddawany był szerokim konsultacjom z udziałem przedstawicieli naszej załogi. Celem nie jest restrukturyzacja poprzez redukcje etatów. Zakładamy wykorzystanie całego potencjału kadrowego. Poza tym strategię tworzą dla siebie sami pocztowcy.

Nie lękajcie się

W Radzie Poczty Polskiej zasiada trzech szefów największych organizacji związkowych, wszyscy więc powinni znać założenia nowej strategii, bo spotykają się różne zespoły konsultacyjne, dyskutują, proponują poprawki. Jednak kiedy trzeba podjąć odpowiedzialną decyzję, niektórzy wolą być przeciw, bo boją się zmian.
W Poczcie Polskiej, jednym z największych przedsiębiorstw państwowych, pracuje ok. 100 tys. ludzi. Przy obecnej strukturze terenowej w ponad 100 dużych pocztowych zakładach działa na etatach ponad 200 związkowców. Spora armia urzędników od pokoleń związanych z tym pracodawcą czuje niepokój, gdy teraz mówi się o „spłaszczeniu struktury” przedsiębiorstwa, o przekwalifikowaniu ludzi, o nowych technologiach. I jeszcze okazuje się, że najbardziej poszukiwanym pocztowcem nie jest już listonosz, ale np. handlowiec, który proponuje wielkim firmom rozliczne usługi, negocjuje stawki, upusty i bonifikaty oraz podpisuje umowy.
Co zrobić, by nie dać się zniszczyć konkurencji? Odpowiedź można znaleźć, analizując schemat organizacyjny firmy, przez długie lata niezagrożonej żadną konkurencją. Uformowały się tu rozbudowane struktury, w których przeważają różni kierownicy, najczęściej odgrodzeni od klientów, zamknięci w swoich budynkach. Tymczasem nowoczesna firma musi stać frontem do klienta – czy to strategicznego, korporacyjnego, czy indywidualnego i detalicznego. Taki kierunek wymaga zmian w zarządzaniu i w mentalności ludzi.
Hipotekę Poczty Polskiej obciążają jeszcze wielkie budynki projektowane na inną epokę, kiedy PP z Telekomunikacją Polską żyły pod jednym dachem. Dziś imponujące gmachy (np. obiekt TP SA w Słupsku) stoją puste. Kierownictwo Poczty próbuje spojrzeć na swój ogromny majątek i potencjał ludzki po gospodarsku, zwiększyć przychody i zmniejszyć koszty. Sukces na rynku przyniesie jednak tylko restrukturyzacja całego pocztowego biznesu.

Nowy pion w nowym roku

Dotychczasową wielopoziomową i hierarchiczną strukturę zastąpi struktura oparta na wyodrębnionych pionach usługowych. Główny element pionu pocztowego zajmie się klientami kluczowymi oraz instytucjonalnymi, którzy wysyłają najwięcej listów, paczek i dostarczają Poczcie Polskiej 80% przychodów. Pion sieciowo-finansowy to ponad 8 tys. urzędów pocztowych i detaliczne usługi dla klientów indywidualnych, przesyłki, przekazy pieniężne, a w przyszłości indywidualne konta i ubezpieczenia na życie. Trzeci pion to usługi logistyczne.
Zmiana struktury firmy skróci też procesy decyzyjne, usprawni przepływ informacji oraz ułatwi zarządzanie poszczególnymi usługami.
Ale konkurencja nie śpi. Już dziś przedstawiciel jednego z zagranicznych operatorów zapowiada, że oni też zaktywizują działalność w dużych miastach, gdzie krąży najwięcej przesyłek, skupią się również na obsłudze krajowej i międzynarodowej polskich firm. Na pewno ominą rejony wiejskie, bo tutaj działalność operatora pocztowego jest nieopłacalna.
Poczta Polska może więc na razie czuć się niezagrożona tylko… na wsi. Szkoda, że tu i ówdzie likwiduje się małe urzędy. Jerzy Suchański, przewodniczący senackiej Komisji Skarbu Państwa i Infrastruktury, podczas dyskusji nad subsydiami dla Poczty Polskiej na wsi zasugerował nawet, że komuś, kto nakręca spiralę niezadowolenia wobec projektów restrukturyzacyjnych, może zależeć na osłabieniu pozycji krajowego potentata. – Pocztowi związkowcy – dodaje senator – mówią z troską o przyszłości firmy, posługują się tym samym co dyrekcja językiem w tych samych sprawach. Dlaczego nie mogą się pojednać, dlaczego nie walczą wspólnie np. o dofinansowanie do usług na wsi, aby poszerzyć tam ofertę, a nie likwidować placówki pocztowe?
Projekt struktury Poczty Polskiej w tej chwili jest poddawany szerokim konsultacjom społecznym. Dopiero po uwzględnieniu zgłoszonych uwag i opinii będzie wdrażany w życie. Kierownictwo ma nadzieję, że nowa organizacja pionu usług pocztowych zacznie być wprowadzana od nowego roku.

Wydanie: 40/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy