Jak naprawić komisje śledcze?

Jak naprawić komisje śledcze?

Brak transmisji z przesłuchań komisji śledczych, zakaz współdziałania komisji i prokuratury, profesjonalna obsługa – to kilka pomysłów na poprawę pracy krajowych komisji śledczych, jakie można byłoby ściągnąć z zagranicznych wzorców. Ich prezentacja była tematem konferencji zwołanej w Sejmie z inicjatywy prof. Longina Pastusiaka, a pod patronatem wicemarszałka Sejmu i kandydata SLD na prezydenta RP Jerzego Szmajdzińskiego, na której omawiano modele funkcjonowania komisji śledczych za granicą.
Prof. Zdzisław Jarosz z francuskich komisji śledczych (zwanych tam ankietowymi) zaimportowałby zakaz współdziałania komisji i prokuratury. Jeśli w sprawie, którą zajmuje się komisja śledcza, zostanie wszczęte postępowanie, komisja natychmiast, bez względu na stopień zaawansowania prac zawiesza działalność. Profesor pozytywnie ocenił powoływanie komisji na pół roku. – Przed komisją stawiane jest konkretne zadanie i ma ona na jego wykonanie konkretną ilość czasu – mówił. – Jeśli nie wywiąże się ze swoich obowiązków, jest rozwiązywana, a wszystkie dokumenty trafiają do archiwum.
W Niemczech posiedzenia komisji nie są transmitowane. – Owszem, dopuszcza się dziennikarzy, ale media pełnią raczej rolę filtra, nie przekaźnika – mówił
red. Adam Krzemiński z „Polityki”. Od tej zasady był tylko jeden wyjątek – kiedy w związku z tzw. aferą wizową przed komisją stanął Joschka Fischer, minister spraw zagranicznych w rządzie Schrödera. 14-godzinne przesłuchanie odbyło się tuż przed wyborami i prawdopodobnie uszczknęło parę procent poparcia Zielonym. Generalnie jednak w RFN panuje przeświadczenie, że komisje jako narzędzie walki politycznej są dość tępe.
W Stanach uprawnienia śledcze mają wszystkie komisje i podkomisje Kongresu i Senatu, tak więc dochodzenie w tej samej sprawie może się toczyć jednocześnie w dwóch izbach lub w dwóch komisjach w tej samej izbie. Prof. Pastusiak wskazywał na profesjonalną obsługę ich działalności. – Komisje mają przewidziane budżety na działania śledcze. Oprócz tego zatrudniają własnych śledczych, prawników, mogą też prosić o pomoc FBI. Personel pomocniczy senackiej komisji ds. afery Watergate liczył 61 osób, dla komisji kongresowej pracowało aż 100 osób. Prezydenci nie stają przed komisjami, powołując się na tzw. executive privilege. Na tej samej podstawie zabraniają zeznawania swoim współpracownikom, tak jak zrobił to prezydent Nixon w aferze Watergate. Kiedy jednak Bill Clinton zabronił stawienia się przed komisją agentom Secret Service, Sąd Najwyższy odrzucił ten argument.
Prof. Stanisław Gebethner podkreślił, że w Wielkiej Brytanii nie ma praktyki powoływania komisji śledczych. Na posiedzeniach Izby Gmin posłowie mają 45 minut na tzw. question time, gdy zadają rządowi pytania. Natomiast rząd brytyjski może powołać specjalne ciała dochodzeniowe, public inquiries, których zadaniem jest ustalenie faktów w konkretnej sprawie. Ostatnią taką sprawą jest Iraq inquiry, zarządzona przez premiera Gordona Browna w celu ustalenia okoliczności przystąpienia Zjednoczonego Królestwa do wojny w Iraku, jej przebiegu i wniosków, jakie można wyciągnąć na przyszłość.
Paneliści i goście zgodzili się co do tego, że jeśli instytucja komisji śledczej ma nieść pożytek życiu publicznemu, to musi nastąpić większa profesjonalizacja ich działalności. Komisje muszą mieć przed sobą jasny cel i ostateczną datę jego osiągnięcia. Ich prestiż zaś będzie zależał od ludzi w nich zasiadających.

Wydanie: 10/2010

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy