Jaka powinna być kryzysowa narzeczona?

Jaka powinna być kryzysowa narzeczona?

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog
Badania w agencjach towarzyskich pokazują, że kryzysu się tam nie dostrzega, bo jeszcze do nich nie dotarł. Z drugiej strony młode kobiety, które się określa mianem „kryzysowa dziewczyna” czy „kryzysowa narzeczona”, są coraz częściej zainteresowane tzw. sponsorigiem. Dosyć popularna forma sponsoringu, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie ceny lokali poszły w górę, to „usługa za mieszkanie”. Tutaj kryzys już jest widoczny choćby wśród osób studiujących. Natomiast w grupie mężczyzn pewnym objawem kryzysu jest wzmożony popęd seksualny, który jednak można interpretować jako wynik zwiększonego stresu. Niektórzy więc się dziwią, skąd u nich zwiększony popęd, ale to może być tylko jeden z objawów codziennego niepokoju. I w tym kontekście ważne, byśmy sobie wszyscy uświadamiali, że w życiu bardzo potrzebna jest obecność kogoś bliskiego, na kogo można liczyć w trudnej sytuacji. Bardzo fajnie, gdy towarzyszy temu seks, ale równie ważne jest wsparcie, rozmowa o odczuciach, potrzebach, oczekiwaniach. Ujawnienie drugiej osobie własnej sytuacji przynosi ulgę i pomaga w uzyskaniu wsparcia. Nie ma co udawać, że jest dobrze, gdy jest inaczej, i warto mieć przy sobie kogoś bliskiego, dziewczynę, chłopaka, bo wtedy kryzys nie jest taki straszny.

Krzysztof Skiba, rockman
Kryzys spowoduje umocnienie się polskiej rodziny. Utrzymywanie kochanek lub narzeczonych na boku będzie teraz zbyt kosztowne i elita polskich rodzin już traktuje kryzys jak ostatnią deskę ratunku. Wielu mężczyzn z pewnością zrozumie, że pakowanie pieniędzy w kobiety, które mają wielkie potrzeby, jeśli chodzi o kosmetyki, ozdoby jubilerskie czy luksusowe kreacje, przestaje się opłacać. W zasadzie musi to ograniczyć skłonność do posiadania kochanki. Jeśli jednak potrzeba pokazywania się z narzeczoną będzie tak przemożna, muszą nastąpić zmiany. Zamiast ekskluzywnych hoteli – hotele robotnicze lub dla kierowców TIR, zamiast romantycznej kolacji w lokalu, hot dog w budce lub naleśniki z serem w barze mlecznym. Zamiast markowej odzieży – wizyta w lumpeksie. Narzeczona w kryzysie skłoni nas do powrotu do krainy dzieciństwa. Popularnym miejscem spotkań i kontaktów cielesnych stanie się namiot, ławka w parku albo nawet najprostsze krzaki. Powrócimy do korzeni, będziemy się kochali bardziej ekologicznie, często na łonie przyrody, a napięcie temu towarzyszące da dużo więcej satysfakcji niż np. wyrafinowana pornografia.

Rafał Bryndal, satyryk, scenarzysta, radiowiec
Powinna być wyrozumiała. Musi zrozumieć, że np. jej mężczyzny nie stać na to, na co powinno, i że innych może stać na więcej, bo tak już jest, że jedni zarabiają na kryzysie, a drudzy tracą. Narzeczona kryzysowa powinna zrozumieć zachowania człowieka w kryzysowych sytuacjach, w których niestety różnie się reaguje. Ale ona przede wszystkim powinna być taka jak zawsze, nie dawać powodów do zmartwień, być miłą i kochać, jakby nic się nie stało. Właśnie to uczucie jest w kryzysie, czy też bez kryzysu, najważniejsze. I to już nie zależy ani od szerokości geograficznej, ani od opcji politycznej. Pod każdym rządem możliwa jest prawdziwa miłość.

Katarzyna Grochola, pisarka
Nie mam pojęcia, jaka powinna być kryzysowa narzeczona, bo prawdziwy kryzys to był w 1933 r. i wtedy produkcja spadała aż o 37%, a ostatnio czytałam, że w np. w Niemczech zanotowano spadek produkcji o 1,23%. Mówienie o kryzysie, gdy jest tylko lekki spadek, jest nieporozumieniem. Te zakłady, które miały upaść, upadną, ale inne przetrwają, a nawet powstaną nowe. Nie potrzeba więc narzeczonych na czas kryzysu, ale można porozmawiać, jakie w ogóle powinny być narzeczone. Pogodne, odpowiedzialne, miłe, uśmiechnięte, dobre, seksowne. Takie powinny być niezależnie od czasu, jaki nastanie.

Barbara Hoff, projektantka mody, publicystka
Narzeczona powinna być taka, po której nie widać, że jest kryzys. Polki to potrafią, nawet czasem powiedziałabym, że im gorzej, tym lepiej, tzn. tym lepsze narzeczone. Trzeba jednak powiedzieć, że ogólna sytuacja i ten kryzys, który bardziej widać w mediach niż w życiu, nie przekłada się na życie uczuciowe w stolicy. Nie sądzę, byśmy mieli taki kryzys, aby to było aż zauważalne w życiu prywatnym, na talerzu czy w łazience, gdy się spojrzy w lustro. Ale oczywiście wiele zależy od tego, jaki ktoś ma zawód. Poeci i hydraulicy nie dostrzegają kryzysu, politycy tak, ale tych jest stosunkowo mało, choć tak kręcą, że wydaje się, iż świat się składa tylko z nich – i jeszcze malutkich ludzików, które gdzieś biegają. Jednak w naszym życiu tych polityków tak naprawdę do końca nie ma. Osobiście podnosi mi się adrenalina, gdy słyszę, że nasz rząd jest winien kryzysowi, to już zupełnie bez sensu. Niestety winien jest system kapitalistyczny, który pozwala na takie rządy banków. Lawina została uruchomiona. Jednak w tej części Europy my jesteśmy zaprawieni do różnych trudności. I zawsze mamy pokolenie, które będzie wolało pójść na wagary, niż przejmować się jakimś kryzysem.

Wydanie: 14/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy